Nauczyciele skarżą się, że uczniowie (...) czas wolny zamiast na nauce własnej spędzają przed ekranem smartfonów
Nauczyciele się skarżą, że uczniowie nie spędzają czasu wolnego na drugiej zmianie w szkole.
Wszyscy jakoś intuicyjnie rozumiemy, że w życiu dorosłym istotny jest work-life balance i na dłuższą metę niezdrowe jest wykonywanie pracy po pracy. Człowiek powinien mieć możliwość pozostawienia pracy w pracy i oderwania się, aby przewietrzyć umysł. Dlaczego z młodzieżą miałoby być inaczej?



















Zupełnie nie rozumiem Twojego rozumowania. Takie "tak jakby omijanie, ale w ruchu", to się właśnie nazywa wyprzedzanie. Skąd w ogóle pomysł, że wyprzedzanie jest zależne od liczby pasów? Nawet w mowie potocznej jest tak, że jeden pływak olimpijski wyprzedza drugiego, mimo że każdy z
No ok, tylko że nikogo nie interesuje, co dany wyraz znaczy dla Ciebie osobiście. Zarówno w mowie potocznej, jak i w przepisach prawa, wyprzedzanie nie zależy od tego, czy byliście obok sobie, czy jeden za drugim. Nie ma tu za bardzo pola do interpretacji.
Noo... w zasadzie to tak. To trochę zależy, czy można mówić, że idziecie w tym samym kierunku, czy nie. "Wyprzedzenie" w mowie potocznej oznacza po prostu sytuację, w której byliśmy za kimś, a teraz jesteśmy przed nim. Byliśmy dalej od celu, a teraz jesteśmy bliżej. Byliśmy gorsi, słabsi, przegrywaliśmy, a teraz wygrywamy. Im bardziej oddalisz od siebie dwie strony, tym trudniej będzie określić, czy mają właściwie jakiś wspólny cel
Powiem tak: nie odczuwam potrzeby, żeby Cię przekonywać. Twoja interpretacja jest dla mnie nielogiczna, sprzeczna z powszechnie przyjętym znaczeniem wyrazu "wyprzedzać", a przede wszystkim: wprost sprzeczna z przepisami prawa. Każdy policjant, czy sąd by Cię wyśmiał z takimi tłumaczeniami i jak dla mnie to wyczerpuje temat i mnie w pełni satysfakcjonuje.
Jak dla mnie @gorzki99 może sobie mieć prawko. Od początku mówi, że wie, jakie jest prawo, a jedynie jest ono dla niego nielogiczne.
To jest dobry przykład na to, dlaczego mamy przepisy prawa i dlaczego są potrzebne. Bo to, co dla jednej osoby jest proste, oczywiste i wręcz nie wymaga w ogóle precyzowania, innej osobie może sprawiać trudności interpretacyjne. Sformalizowane przepisy rozwiewają wszelkie wątpliwości (przynajmniej w omawianej kwestii).
Wiem o tym problemie, ale problematyczna jest tutaj nie definicja wyprzedzania, a sam art. 24. ust. 6. Ten zakaz nie ma sensu z co najmniej kilku powodów i osobiście albo bym go gruntownie przebudował, albo wywalił zupełnie.
A wyraz "wyprzedzanie" w mowie potocznej odnosi się nawet i do konkursu jedzenia burgerów na czas. Jeśli tylko możemy mówić o dwóch obiektach/osobach, które poruszają się w zbliżonym kierunku, mają zbliżony cel
Zmiana definicji nie ma sensu, bo raz że obecna intuicyjnie pasuje do mowy potocznej, a dwa że większość obecnych przepisów odnoszących się do wyprzedzania dotyczy zarówno przypadku jedno-, jak i wielopasmówki. Istnieją jakieś pojedyncze zapisy, które sprawiają wrażenie, jakby w założeniu miały dotyczyć jedynie jednopasmówek, ale nie zostało to uściślone. Jakby zmienić definicję wyprzedzania, to by trzeba stworzyć nowy twór, który byłby "starym wyprzedzaniem" i przepisać większość przepisów na
Czyli wystarczy: 1. Zmienić definicję wyprzedzania. 2. Stworzyć nowy twór, który jest starym wyprzedzaniem. 3. Przepisać większość przepisów na nowy twór. Kierowcy poza myleniem wyprzedzania, omijania oraz wymijania, teraz mylą je też z "przemijaniem". Po kiego tak komplikować? Nie lepiej pozostać przy jednej definicji i jedynie uściślić te miejsca, które powinny dotyczyć jednopasmówek? Tak to jest przecież zresztą już teraz rozwiązane w ust. 8-10 - mamy wyjątki m.in dla