Scena z niedzieli, uliczka przy cmentarzu blisko centrum Krakowa. Chodniki pomimo zakazu zastawione samochodami, 50cm wolnej przestrzeni do przejścia.
Ludzie idą ulicą. Samochody krążą szukając darmowych miejsc do parkowania, bo populiści znieśli oplaty w niedzielę. Kierowcy trąbią na pieszych, którzy nie mają którędy iść, bo chodniki zastawione.
Tramwaj dojeżdża 200m od cmentarza. Emeryci jadą tramwajem,


























Można by normalnie cywilizowanie samochodem wjechać między nagrobki na mszę samochodową i by nie było problemu.
To teraz niech sie biedaki męczą moj suv i tak wjedzie na krawężnik.
Widzicie co lewactwo narobiło?