Jak upadł Sony Ericsson? Od legendy do zapomnienia

Zamknij na chwilę oczy i spróbuj przypomnieć sobie ten dźwięk. Ciche kliknięcie przesuwanej osłony aparatu, po którym ekran natychmiast zmieniał się w wizjer. Pod kciukiem mały joystick, który początkowo działał perfekcyjnie, a po kilku miesiącach coraz częściej wymagał zdecydowanego nacisku.
z- 9
- #
- #
- #
- #
- #
- #


















- z dużym wyświetlaczem
- wciąż będącego wygodnym telefonem do rozmów
- z ergonomiczną klawiaturą
Czego by nie mówić, to producent liczył na użytkownika zaawansowanego, czyli "piszącego". Rzeczywistość okazała się brutalna - dziś ledwie kilka procent użytkowników pisze, cała reszta jedynie klika w obrazki.
Po prostu przeszacowali rynek docelowy.
Gdybym nie miał takiego ustrojstwa, to bym uwierzył na słowo.
Przecież E52 a X1 to są dwa kompletnie inne światy.
E52 jako smartfon jest dla masochistów. Pierdyliard poziomów menu, mikry wyświetlacz... Co nie czyni złym telefonem w dosłowym tego słowa znaczeniu. Świetna jakość połączenia, żelazna współpraca ze słuchawkami BT - to się liczyło.