Im więcej czytam relacji ludzi na wykopie o antydepresantach tym większe mam wrażenie że wszystko co z tym związane to jakaś kpina i nieporozumienie.
Okazuje się że Ssri może i komuś pomogło bo nic nie czuje ale nie czuje też motywacji więc w sumie to Snri chyba byłoby lepsze bo działa jeszcze aktywizująco ale zaczynamy zawsze od Ssri. Inna osoba brała Ssri przez pół roku i zastanawia się dlaczego lekarz nie zmienił
Okazuje się że Ssri może i komuś pomogło bo nic nie czuje ale nie czuje też motywacji więc w sumie to Snri chyba byłoby lepsze bo działa jeszcze aktywizująco ale zaczynamy zawsze od Ssri. Inna osoba brała Ssri przez pół roku i zastanawia się dlaczego lekarz nie zmienił



















Niesamowite jak ogromną siłę ma tzw. confirmation bias w poglądach i decyzjach podejmowanych przez ludzi. Uciekanie od dyskomfortu w postaci kwestionowania swoich przekonań widzę praktycznie na każdym poziomie. Ludzie chcą tylko taką "prawdę" z którą sami będą czuli się dobrze. Kolejny ewolucyjny mechanizm pokazujący jak bardzo oderwani od rzeczywistości jesteśmy.
Przykład Akt Epsteina jest tutaj kolejnym z wielu. Każdy wyciaga z nich tylko