@mazack: Już tłumacze drodzy ludzie. Wynika to z tego, ze dostajemy wezwania do stanów przewlekłych, które nie są w ogóle dla ZRM. Nie są stanami nagłymi, zagrażającymi życiu, a stanami pokroju „boli od miesiąca”, dyspozytor przyjmuje i jedziemy do takich rzeczy, bo mamy obowiązek wynikający z tego zawodowo, czyli nie możemy odmówić nieważne jak głupiego zlecenia, bo odpowiedzialność na nas leży za to. Ludzie nas biorą jako taksówki, albo jako pomoc
@Vamyss: panie, to ja w IT/telecom w tym roku trafiłem combo: dyżur w tydzień ze świętami i jednym ciągiem dyżur w tydzień z sylwestrem :)
Dyżur w takie dni jest fajny, bo płatny dodatkowo i na ogół ma się pewność, że wszyscy nasi klienci świętują a więc nie grzebią po sieci, nie robią żadnych aktualizacji softu i tym podobnych usterkogennych działań. Z drugiej strony, jeśli jednak coś się zesra, to zwykle
Co się #!$%@?ło z polskimi szpitalami? Chyba tak dramatycznie nigdy nie bywało?
Każda interna i każdy OIT pełen w województwie, ale to każdy. W sąsiednim to samo. I taka sytuacja jest praktycznie od miesiąca. Jak był COVID, to jeszcze rozumiałem, ale teraz pandemii nie ma, a pacjentów po prostu nie ma gdzie upychać. A i tak próbuję co się da leczyć stacjonarnie.
#przypadkizsoru #medycyna #szpital #lekarz #ratownictwo #ratownikmedyczny
Polskie służby lotniczego ratownictwa medycznego szkolą ukraińskich medyków z ewakuacji lotniczej cywilów i wojskowych. Część ze szkolonych UKR ratowników służy w strefie przyfrontowej. Z tego co zrozumiałem jest ich ok. 50 osób z różnych części Ukrainy. Do końca br. mają teorię potem rozlokują ich do 10 polskich baz lotniczego pogotowia, gdzie będą praktykować z Polakami. Będą też szkoleni z medycyny taktycznej. Strona Polska ma też uczestniczyć w odbudowie i rozbudowie ukraińskiej służby
źródło: comment_1671520858zcgakpS5cUIbjtPywonIsa.jpg
Pacjent przywieziony na SOR z bólem brzucha od dwóch godzin. W wywiadzie tętniak aorty już z jednym epizodem przeciekania stentu, szybkie badania, TK z kontrastem jamy brzusznej, szybko potwierdzona diagnoza - pęknięcie aorty brzusznej. Pacjent w kontakcie, wydolny krążeniowo-oddechowo, ciśnienie trzymał bez pompy, morfologia spadająca, ale bez dramatu. Szybki telefon do najbliższego ośrodka chirurgii naczyniowej - mają miejsca. Pozostało tylko ogarnięcie karetki. Dzwonię po karetkę z ratownikiem, jako że miejsce stacjonowania bazy
@Fan_Morawieckiego: Cholerna patola, takiego pacjenta się bierze i jedzie-po kiego grzyba lekarz przy takim transporcie? Niektórzy zapominają po co się robi to, co się robi. No ale jak to bywa zazwyczaj na transportach jest sama śmietanka ratownicza. Tak samo z reszta jak na S’kach zazwyczaj jest sama śmietanka lekarska… ^^
Nie ma jasnych opisanych standardów, ale jesteś odpowiedzialny za swoją ocenę. Jeśli post faktum okaże się że pacjent był ciężki to ocenią że trzeba było wziąć z lekarzem ¯(ツ)


@dr_Batman: To mnie, nie ich

Co ty nigdy się nie bujałeś po sądach?


@dr_Batman: Nie. Mimo ~15 tysięcy godzin na SORach i Izbach Przyjęć

To zależy co masz na myśli mówiąc wytyczne, bo wytyczne wewnetrzne np nasz szpitalne procedury
via Wykop Mobilny (Android)
  • 6
#morze #ratownictwo #ratownictwomorskie #ciekawostki #zeglarstwo
8 grudnia 1959 roku statek ratowniczy Mona odebrał sygnał wzywania pomocy nadany przez latarniowiec North Carr zakotwiczony w Zatoce Św. Andrzeja. To była ostatnia akcja ratownicza Mony. Ośmioosobowa załoga nigdy nie wróciła do domów.

O tej tragedii, Peggy Seeger napisała piosenkę: "The Lifeboat Mona", która trafiła do repertuaru wielu zespołów, m.in. do zespołu The Dubliners:
https://www.youtube.com/watch?v=qVUeEH3pZt4

Polską wersję tekstu napisała Anna Peszkowska z zespołu Packet:
https://www.youtube.com/watch?v=XqMXEKliHaU
źródło: comment_1670504504LJrkPdWPMRwz6imUqX8YW1.jpg
Służby ratownicze przez kilka godzin poszukiwały na morzu pasażera, który wypadł przez burtę katamaranu Baltic Spirit. 28-letni ratownik z Kutna, Radosław Grontkowski, zdołał o własnych siłach dopłynąć do oddalonego o kilkanaście kilometrów wybrzeża Bornholmu
02.08.2002

Ogodzinie 20.37 w środę wszystkie służby ratownicze na Wybrzeżu zostały powiadomione o wypadnięciu za burtę pasażera katamaranu Baltic Spirit, wracającego akurat z Nexo do Kołobrzegu. Do zdarzenia doszło około 7 mil od brzegów Bornholmu, statek znajdował się
źródło: comment_1669971859ljBc6nnDyGebmXYNsb5cZt.jpg
@koronawirus i bardzo dobrze, że się wstydziłeś, bo karetka jest dla ludzi w stanie zagrożenia życia a nie po to żeby kogoś uspokoić. Przede wszystkim psychiatra, psycholog, psychoterapia i nauka umiejętności pomocy sobie samemu + odpowiednie ustawienie leków. Nerwica nie jest stanem zagrożenia życia bo realnie, fizycznie pacjentowi nic nie dolega a cały problem siedzi w jego głowie.
Wyszedł do toalety na statku wycieczkowym i nie wrócił. 15 godzin dryfował w morzu

Do niewiarygodnego zdarzenia, które opisuje BBC, doszło w czwartek, 24 listopada, kiedy w Stanach Zjednoczonych Amerykanie obchodzili Święto Dziękczynienia. 
Historia zaczyna się jednak dzień wcześniej, kiedy na statku wycieczkowym podczas rejsu po Zatoce Meksykańskiej 28-latek spędzał wieczór ze swoją siostrą. W pewnym momencie powiedział kobiecie, że wychodzi do toalety, jednak bardzo długo stamtąd nie wracał. Pasażerka po przeszukaniu
źródło: comment_1669560670TpCRwuCjW0reZkAWPOmfOm.jpg
Ostatnio opisywałam moją sytuację z lekami, dzis kolejna opowieść.

Chłopak przyjął wczoraj pierwsza dawkę leku (przepisanego przez lekarza, lek na receptę). Zaczęły mu się dziwne skutki uboczne tj. jąkanie, problemy z mową, sztywnienie mięśni, napady gorąca. Przeczytałam ulotkę i było info, że może to być jakiś wstrząs i w sytuacji objawów kontaktować się z lekarzem prowadzącym bądź szpitalem. Ok.
Dzwonię do przychodni (chłopak nie był w stanie sie komunikowac). Pani na recepcji
@japycz Czy ty jesteś normalny XD? Właśnie napisałam że próbowałam się skontaktować z kimś, bo uznałam to za niepokojace i to BARDZO. Mimo wszystko uważam że jak ktoś pracuje na 112 to powinien mieć większą wiedzę ode mnie a nie się mnie czepiać że dzwonię do nich.
@Mrs_Red to jest problem w tym kraju, musisz się znać na wszystkim #!$%@?, bo inaczej cie zjedzą że haha jak mogłaś tak głupio postąpić. Bardzo dobrze zrobiłaś, prawidłowa kolejność działania, to państwo nawaliło, a nie Ty. Zawsze możesz dzwonić do apteki i prosić o rozmowę z magistrem farmacji i jego pytać, może powie coś mądrego, może nie ( ale zawsze warto próbować). Gdybyś trafiła na mnie, to powiedzialbym żeby brać taxe i
Spędził 12 dni w morzu. Rybacy uratowali kajakarza

Holenderscy rybacy uratowali kajakarza, który spędził 12 dni w morzu. Pochodzący z Wielkiej Brytanii 28-letni mężczyzna był skrajnie wychłodzony. Został przetransportowany do szpitala.
Dryfował 16 godzin po lodowatym oceanie. Poradził sobie w nietypowy sposób
28-letni mężczyzna 15 października wypłynął kajakiem z Dover w Wielkiej Brytanii do Francji.
W trakcie podróży, gdy był na środku kanału La Manche, jego kajak przewrócił się. 28-latek zdołał jednak
źródło: comment_1666955144iWi74IosIxfAvjTCppp7ts.jpg
Operacja wydostania wszystkich z jaskini została rozpoczęta 8 lipca o godzinie 10:00. Decyzję podjęto nagle z dwóch powodów: chwilowo przestał padać deszcz, a poza tym – zgodnie z informacjami od miejscowej ludności – około 10 lipca cały kompleks jaskiń zazwyczaj znajdował się już całkowicie pod wodą.

Przez kolejne 3 dni, aż do 10 lipca codziennie ratowano 4 chłopców. To nie była jednak prosta droga z punktu A do B. Na trasie należało
źródło: comment_1666177102oT0xptqarlU16mwlf3DqHF.jpg
AED - sprytna maszyna ratującą życie.
W wielu miejscach publicznych można natrafić na tajemnicze pomarańczowe/czerwone pudełka. Ukryte są w nich defiblyratory, czyli urządzenia przekazujące impuls elektryczny, gdy ludzkie serce przestało pracować. Jest to przyrząd niezwykle łatwy w obsłudze i wazny, ponieważ w trakcie prowadzenia resuscytacji, zwiększa szanse na uratowanie poszkodowanego powyżej 70%.

Nie pojęcie się go używać! Jest bezpieczny, ułatwi wam prowadnie akcji ratunkowej. Sięgajcie po defiblyrator jesli tylko macie go w
@czarnapietruszka: ja chcę dodać jeszcze jedną rzecz: tyle się ratownikom na kursach mówi, żeby pamiętali o pętlach przy rko, o tym żeby robić jak najkrótsze przerwy żeby rytm ocenić i w ogóle ojejej.
A nikt nie mówi o tym, ile czasu traci się na dojazd do pacjenta, bo brama się nie otwiera, mimo posiadania sos, albo są inne utrudnienia.

Wszystko fajnie na tych kursach jak jest aed i pacjent na miejscu.