Są tu jacyś ratownicy medyczni? Dlaczego zawsze jak przyjeżdżacie, to nie wy podejmujecie decyzje czy zabieracie pacjenta do szpitala, tylko mówicie: "My możemy go zawieść, państwo decydują", a jak się was zapyta czy według was trzeba wieść do szpitala to odpowiadacie: "my nie jesteśmy lekarzami, możemy zawieść chyba że państwo nie chcecie". Już któryś raz spotykam się z takim podejściem. Czemu sami sprowadzacie swoją rolę tylko do przewoźników i taksówkarzy? Nie pytam
  • 58
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@PierdekAlonso: Cale 2 razy w zyciu dzwonilem po karetke. Nie lubie tego robic i nawet jak juz zdecyduje ze musze na SOR to sam sie tam dostaje. No ale wtedy sytuacja wymagala - ocenilem ze matka sama sie tam nei dostanie.

Przyjechala karetka i rotownicy wprost mi powiedzieli: jedziemy do szpitala a pan niech lepiej spakuje torbe bo matka tam zostanie.

I co i nie zostala :/ Tydzien pozniej ta sama sytuacja
  • Odpowiedz
Nie pytam ze złością, tylko po prostu serio chce zrozumieć jak to wygląda z waszej perspektywy.


@PierdekAlonso: to chyba musisz przepisać ten post jeszcze raz, bo jeśli twoim zdaniem jest on neutralny to albo trolujesz albo jesteś w spektrum.

Zamawiając zespół ratownictwa medycznego oczekuję


Zamówić to se możesz pizze albo taniec w klubie go-go, a nie zespół ratownictwa medycznego. Ty nikogo nie zamawiasz tylko zgłaszasz problem na 112, na podstawie
  • Odpowiedz
Pojechałem przed chwilą do całodobowego sklepu po p-------y. Zaczepiła mnie starsza pani, która ledwo szła. Poprosiła o pomoc i zapytała, czy wiem, gdzie mieszka jej koleżanka. Odpowiedziałem, że niestety nie znam lokalnych Grażyn.

Od razu było czuć zapach moczu, kobieta trzęsła się (widoczny pierwszy stopień hipotermii) i miała wyraźne problemy z chodzeniem. Zapytałem, czy wie, gdzie mieszka albo dokąd zmierza - zaprzeczyła. Nie miała telefonu, nie znała numerów do rodziny. Po chwili zaczęła
  • 21
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 216
@Misiaaak: To był ten 1/100 przypadków, gdzie to nie była jakaś przepita menelica, która chce wysępić parę złotych na jeszcze jedną małpkę.
  • Odpowiedz