Coraz więcej państw rozważa albo wdraża obowiązkową weryfikację wieku w internecie - głównie pod hasłem „ochrony dzieci”.
Na pierwszy rzut oka brzmi rozsądnie. Problem w tym, że żeby sprawdzić wiek użytkownika, bardzo często trzeba sprawdzić jego tożsamość: dokument, skan twarzy, karta płatnicza, zewnętrzna firma weryfikująca dane itd.
Czyli w praktyce „weryfikacja wieku” może bardzo łatwo stać się weryfikacją tożsamości w sieci.
Dzisiaj
Na pierwszy rzut oka brzmi rozsądnie. Problem w tym, że żeby sprawdzić wiek użytkownika, bardzo często trzeba sprawdzić jego tożsamość: dokument, skan twarzy, karta płatnicza, zewnętrzna firma weryfikująca dane itd.
Czyli w praktyce „weryfikacja wieku” może bardzo łatwo stać się weryfikacją tożsamości w sieci.
Dzisiaj


Nikt tu nie twierdzi, że w Polsce od jutra trzeba będzie pokazywać dowód do Wykop.
Teza jest taka, że wiele państw już wdraża albo rozważa przepisy dotyczące weryfikacji wieku w internecie/social mediach, a problem polega na tym, że „weryfikacja wieku” bardzo łatwo może oznaczać w praktyce weryfikację tożsamości użytkownika.
To
Zresztą ci ludzie nie znają granic. Jak raz dostaną narzędzie do kontroli, to będą je rozszerzać na kolejne obszary. Dlatego trzeba nagłaśniać temat teraz, póki nie jest za późno.
Dzisiaj „tylko” social media i ochrona dzieci, jutro strony, aplikacje, VPN-y, komunikatory albo treści uznane za wrażliwe. Problemem nie jest sympatia do Big Techu, tylko normalizacja internetu „na dowód”. Dlatego trzeba to nagłaśniać teraz, bo później może się okazać, że jest za
Problem zaczyna się przy zamkniętych aplikacjach webowych. Jak X, YouTube, Google, sklep z aplikacjami czy jakaś platforma powiedzą "bez weryfikacji nie wejdziesz", to nie masz czego obejść. Albo pokazujesz dokument, albo wypadasz z usługi.
I dlatego nie można na to pozwolić.
Politycy mogą mieć różne pomysły, korporacje mogą lobbować swoje interesy, ale ludzie też mają narzędzia nacisku: nagłaśnianie tematów, organizowanie się, protesty, petycje, kontakt z posłami, głosowanie i robienie szumu w mediach.
W 2012 przy ACTA potrafiły wyjść tysiące ludzi, bo temat dotyczył internetu i wolności w
Politycy mogą mieć różne pomysły, korporacje mogą lobbować swoje interesy, ale ludzie też mają narzędzia nacisku: nagłaśnianie tematów, organizowanie się, protesty,
W tym wypadku to nie od korpo zależy tylko od rządów. Ze wszystkiego do czego korpo próbowało nas zmusić mogliśmy się sami wyciąć, z tego co wprowadzi rząd nie będzie możliwości wydostania się w legalny sposób bez zakupu czyjejś tożsamości, a to już brzmi jak jakaś dystopia - rzeczywistość, w której trzeba łamać prawo, żeby anonimowo uczestniczyć w życiu społecznym internetu. O ile można tak nazwą tą iluzję
Politycy mogą mieć różne pomysły, korporacje mogą lobbować swoje interesy, ale ludzie też mają narzędzia nacisku: nagłaśnianie tematów, organizowanie się, protesty,
Zgoda, ale nie można się zgodzić na wprowadzenie wymagania identyfikacji w tych mediach - dla zmylenia nazywanych społecznościowymi. To jest to przyzwolenie na narzędzie kontroli, którego zakres w przyszłości będzie rozszerzany. Wszystko co dotychczas fundowały nam te korporacje to były rzeczy, z których można było się samemu wypisać, bez większych konsekwencji. Można było nawet wejść do tej rzeczywistości, zachowując resztki prywatności korzystając z własnych fake kont podając np.
Politycy mogą mieć różne pomysły, korporacje mogą lobbować swoje interesy, ale ludzie też mają narzędzia nacisku: nagłaśnianie tematów, organizowanie się, protesty,
https://wykop.pl/link/7955987/weryfikacja-wieku-w-mediach-spolecznosciowych-poczatek-konca-wolnego-internetu/komentarz/137196559/ja-mam-wrazenie-ze-my-jako-spoleczenstwo-troche-zapomnielismy-ze-nadal-zyjemy-w-demokracji-i-to-od-nas-w-duzej-mierze-zalezy-co-sie-w-tym-kraju-wydarz
Politycy mogą mieć różne pomysły, korporacje mogą lobbować swoje interesy, ale ludzie też mają narzędzia nacisku: nagłaśnianie tematów, organizowanie się, protesty,
@real_scoria Tylko że narzędzia do ochrony dzieci już istnieją. Systemy operacyjne mają kontrolę rodzicielską, limity aplikacji, blokady treści, ograniczenia wiekowe, filtrowanie stron i zarządzanie czasem
To się dzieje małymi krokami.
Najpierw mieliśmy spór o ACTA2 i filtry uploadu przy prawach autorskich. Potem regulacje wymuszające szybkie usuwanie określonych treści. Potem DSA, czyli nowe obowiązki dla dużych platform, raportowanie moderacji, analiza ryzyk, ochrona małoletnich i coraz większa presja, żeby platformy same nadgorliwie wycinały albo ograniczały