@mirko_anonim: Mordo - tylko kwestia czasu aż żonka poczuje motylki w brzuchu do niego i zrobią albo jednorazowy skok w bok albo pójdzie kilkumiesięczny romansik. Finalnie skończy się tym że żonka powie że to był błąd, rozpłacze się i będzie błagać o to żeby było jak dawniej, a ty jej po czasie wybaczysz. Czytałem takich historii setki. Wszędzie zaczynało się od takiego niewinnego pisania, a żonka zawsze tłumaczyła że to
  • Odpowiedz
Jak poradziliście sobie po śmierci bliskiej osoby?

Dwa miesiące temu zmarł mój ukochany tatuś. Jestem bardzo zżyta z rodzicami i dla mnie był i jest to szok. Totalnie niezrozumienie jego niebytu. Widziałam reanimację, widziałam jego martwe już oczy, to jak zmienił się w chwile po uznaniu zgonu. Wyglądał jak woskowa figura. Patrzenie na ukochaną osobę w takim stanie bez życia jest koszmarne. Pogrzeb, wszystko inne. To spadło na mnie nagle. Nie była
  • 26
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@MuszkaOwocowka: tak, odzyskałem. Z początku to było poczucie winy,że za mało czasu poświęcałem tej osobie, ciągle wspominanie wspólnych chwil, zaglądasz do szafki, tam grzyby i myślisz o wspólnym grzybobraniu, patrzysz na wieszak, a tam szalik i wpada jakieś wspomnienie gdzie byliśmy razem i miałem na sobie ten szalik. Stałem na przystanku myśląc jak kiedyś beztrosko sobie stałem na przystankach, ona była wtedy, ale nie myślałem o niej często, tak jakby
  • Odpowiedz
✨️ Obserwuj #mirkoanonim
#rodzina czy wasza stara tez jest taka chamska i potrafi sie drzec z drugiego pokoju zeby np wstawic jej wode na herbate a jak ty pozniej ja poprosisz o to samo to ci mowi wstaw se sam, przykladow jest wiecej

  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Witaj.

Czy jestem jedyną osobą na tym świecie, która doświadcza tak głębokiego poczucia samotności? To nie tylko brak partnerki, ale również zupełny brak kontaktu z innymi ludźmi. Nie mam żadnych przyjaciół ani przyjaciółek. Nawet kolegów i koleżanek nie mam. W przypadku rodziny, kontakt jest prawie nieistniejący. Nawet nie mam numeru telefonu do kuzynów czy wujków. Z rodzicami mieszkam, ale nasze relacje są wyjątkowo napięte. Bywają dni, kiedy nie zamieniamy
  • 12
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Mireczki, weźcie coś poradźcie albo dobrym słowem poratujcie bo momentami nie wyrabiam.
Mam 38 lat.
7 lat temu wynająłem swoje własne mieszkanie(które sam kupiłem) i wróciłem do rodzinnego domu, bo za duży, za stary i za dużo na głowie dla mojej nieco schorowanej mamy lvl 65.
Z ożenkiem nie wyszło więc było łatwiej o taki wybór.

Teraz
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim postaw jasno granice i się ich trzymaj. Niestety trzeba jak z dzieckiem. Też się długo tłukłem z takimi myślami, kasy utopiłem w rodzicach i ich sprawach całkiem sporo, aż którego dnia im wyrzygałem, że jak mają na fajki, to na inne rzeczy też i skończyło się ogarnianie wszystkiego. Jak sobie chcesz pogadać to pisz do mnie wiadomość, możemy się nawet zdzwonić.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim
1. Nie "czujesz się" tylko jesteś wykorzystywany emocjonalnie.
2. Nie jesteś swojej mamie nic winny za to, że wychowała Cię samodzielnie (była to jej decyzja).
3. Mama traktuje Cię jak małe dziecko, partnera i koleżankę na raz i jest to bardzo szkodliwe.

Moim zdaniem nie da się tego rozwiązać inaczej niż przez wyprowadzkę.
  • Odpowiedz
Może ktoś miał/ma w jakimś stopniu podobną sytuację, albo chociaż wie z czego to wynika?
Miałem od zawsze dość nerwowo w domu, bardziej lub mniej w zależności też od okresu i etapu mojego życia. Moja mama myślę, że miała czy też ma różne problemy, przez co większość problemów potrafiła rozwiązywać głównie krzykiem i kłótniami.
Teraz jestem kilka miesięcy po wyprowadzce, z normalnymi, tudzież neutralnymi stosunkami rodzinnymi, ale mimo to raz na jakiś
  • 12
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Mam kość niezgody z żoną. Odziedziczyliśmy dom, zamieszkaliśmy w nim, bo wcześniej wynajmowaliśmy klitkę i po ponad roku zgodnie stwierdzamy, że to nie jest dom dla nas.

Nieruchomość jest wg. rzeczoznawcy warta ok 2,5mln zł ale nie idzie tu mieszkać. Okolica nie jest osiedlem domków tylko nasz dom jest jedynym mieszkalnym na tej ulicy. Reszta wszystko to firmy.

Bardzo blisko płotu bardzo ruchliwa droga. Co prawda blisko do
  • 13
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Jak dla mnie 100-120mkw nie brzmi jakoś przesadnie - to nie jest potężny dom :) A dodatkowa przestrzeń może się przydać, jak np. przyjadą goście, jako pokój do pracy, etc. Myślę, że lepiej pójść w opcję na max, zwłaszcza że z finansami nie powinno być problemu :)
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: postaw sobie 70 metrow, zona obok 120 metrow i połączcie to gankami, starczy siana i wszyscy zadowoleni. 70 metrow na 3 osoby to na styk, a z czasem dziecko sie wyprowadzi wiec bedzie ideolo, no i parter na stare lata to must have. Domek modułowy mozna sobie rozbudowac dowolnie w przyszlosci, wiec mozna zaczac od 70, a potem zawsze dobudowac :D
  • Odpowiedz
Od pewnego czasu nasilają się do mnie i dziewczyny pytania naszych konserwatywnych rodzinek pytania o ślub, dzieci. Jak narazie odpowiadamy, że no wszystko w swoim czasie i zmieniamy temat. A prawda jest taka, że zwyczajnie nas nie stać, mieszkamy w odległym mieście, nie możemy liczyć na pomoc rodziny, żadne z nas nie dostało mieszkania, działki, spadku, pieniędzy, wynajmujemy mieszkanie przy zarobkach ok 2x 4,5kzl nie głodujemy ale wszystko rozchodzi się na biezace
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@nieznamniepamietam: Nie. Rodzinka pewnie i tak nie zrozumie / zdania nie zmieni, za to dodatkowo mogą was brać za nieudaczników albo zacząć pytać "to po co w mieście siedzicie skoro was nie stać".

Najlepiej byłoby powiedzieć wprost że nie chcecie na te tematy rozmawiać i męczą was te tematy, i to nie jest tak że jak będą częściej pytać to zmienicie zdanie - jak się coś zmieni to sami dacie
  • Odpowiedz
Jaką miałeś / miałaś żałobę po śmierci ojca?

#pogrzeb #ankieta #pytanie #polskiedomy #polskiepato #rodzina #trumna #stypa #tatacontent #pytaniedoeksperta

jak wyżej

  • Kochałem go i bardzo przeżyłem stratę. 18.0% (16)
  • Było mi smutno ale nie było to nic szczególnego. 9.0% (8)
  • Ojciec nas maltretował więc żałoby nie było. 5.6% (5)
  • Ale mój tate wciąż żyje 67.4% (60)

Oddanych głosów: 89

  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Mi zmarła Mama i do tej pory nie mogę się otrząsnąć. Bardzo mi jej brakuje :( Tata też ma ciężko :( Jedyne co mnie pociesza to to że Mama już nie cierpi.
@730R12 :(
  • Odpowiedz
  • 0
@rekkin: nie wiem czy zrozumiałeś. Być kowalem swojego losu to jedno a mieć zryty beret po rodzinie to drugie
Czy od osiemnastki każdy jest kowalem swojego losu to nie wiem, bardziej wtedy gdy kończy szkołę średnią i może się usamodzielnić
  • Odpowiedz
@viciu03: ja to napisałem wyśmiewczo, bo dla mnie być kowalem swojego losu znaczy mieć w pełni władzę nad swoim życiem, co jest bzdurą, bo nawet jak wyprowadzimy się z patologii, dalej mamy "zryty beret" co będzie nam ciążyło jeszcze przez co najmniej kilkanaście lat jeśli nie do końca życia
  • Odpowiedz