✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Jest jedna osoba, na której zależy mi najbardziej na świecie, choć nie jesteśmy rodziną i też spora odległość nas dzieli. Dosyć burzliwa historia ale koniec końców dojrzaliśmy więc mamy kontakt. Przez te wszystkie lata miała różnych znajomych, przyjaciół. Koniec końców wygląda na to że wszyscy się na nią wywalili po krótszym lub dłuższym czasie. Zostałem tylko ja. W sumie wiele bym mógł dla niej zrobić żeby była szczęśliwa, mimo że w związku nigdy raczej nie będziemy.
Ale w niektórych momentach mi przykro. Mam wrażenie, że choć twierdzi czasem, że na tej znajomości jej zależy, ja mam wrażenie że mi zależy 10 razy bardziej przez co może się czuję trochę nie doceniamy. Miałyśmy już dwa razy przerwę właśnie m.in. w związku z tym ale po kilku dniach kontakt wracał. Nie wątpię w to, że mnie lubi jakkolwiek. Ale odnoszę takie wrażenie, że gdybym miał w nią totalnie wywalone i nie interesował się czy nie martwił się, lubiła by mnie na takim samym poziomie jak obecnie. Dlatego czasem czuję, że moja troska nic dla niej nie znaczy. To trochę przykre, bo fajnie by było być choć w 50% lubianym tak, jak lubi się drugą osobę. Mam wrażenie że tu jest może ze 30%.. :/
Z jednej strony chyba dla mojej głowy odcięcie się od niej na zawsze w długotrwałym zakresie pewnie byłoby lepsze, z drugiej, chyba uzależniony jestem od niej. Gdy mieliśmy przerwę 4 dni, przez ten czas nie potrafiłem się z czegokolwiek cieszyć i byłem dość mocno zdołowany. Twierdziła, że też tęskniła, ale wątpię, że aż tak jak ja.
Pewnie w tym wpisie wyjdę na strasznie toksycznego, żenującego anonima, no ale nic na to nie poradzę, bo wpływu na to nie mam. W sumie to każdemu bym życzył żeby miał osobę, na której by jej zależało tak bardzo, jak mi na niej ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#przegryw #przemyslenia #ludzie #relacje #milosc #zauroczenie #zalesie
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Przez te wszystkie lata miała różnych znajomych, przyjaciół. Koniec końców wygląda na to że wszyscy się na nią wywalili po krótszym lub dłuższym czasie.


@mirko_anonim: wielka czerwona flaga
  • Odpowiedz
✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Założyłem kiedyś pusty #instagram żeby mieć jakieś okno na świat w moim samotnym życiu i obserwuje starych znajomych. Czuje się jak stary dziadek bo jestem świadkiem pełnego cyklu życia moich znajomych a w żyłach płynie #suicidefuel
✔️zdjęcia z wspólnych wyjazdów, urodzin, walentynek, sylwestra..
✔️zaręczyny "POWIEDZIAŁAM TAK!" + fotka z jakiejś Grecji/Turcji/Egiptu czy innego Zanzibaru
✔️chodzenie na wesela innych rówieśników, fotki ze świetnej zabawy
✔️własny ślub, wychodzenie z kościoła i rzucanie ryżem czy czymś tam, koniecznie relacje z PIERWSZEGO TAŃCA, całonocne szaleństw
mirko_anonim - ✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Założyłem kiedyś pusty #instagram żeby mieć j...

źródło: comment_1662280216E9g8Jo6N02jCAlojVkoh3P

Pobierz
  • 14
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: instagram to siedlisko propagandy, tu nie zobaczysz prawidziwych ludzi i ich problemów.
Skasuj to gunwo bo tylko sobie krzywdę zrobisz. To samo polecam z tinderem i tiktokiem, a FB przestawić w tryb wyświetlanai tylko grupek hobbistycznych i wiadomości. Ja tak zrobiłem, odciąłem się i mój komfort psychiczny znacznie wzrósł. Tobie też polecam.
  • Odpowiedz
✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Czy komuś też tinder zrył banie i postrzeganie relacji? Z perspektywy mężczyzny jesteś szukającym, walczącym o uwagę kobiety i najmniejsza drobnostka może cię skreślić - stąd wyrabiasz sobie nawyk żeby pod żadnym pozorem się nie angażować bo kobieta może w każdej chwili olać (nawet bez powodu). Z perspektywy kobiety jesteś odbiorcą, oceniającym i w każdej chwili czekasz na jeszcze lepszego, testując każdego któremu uda się do ciebie dobić. Udało mi się poznać kiedyś kobietę i nawet weszliśmy w związek ale co? Z tyłu głowy miałem fakt, że w każdej chwili może odejść mimo, że nic na to nie wskazywało. Gdy dawałem z siebie trochę więcej uczucia to nagle czułem, że musiałem mocno ochłodzić atmosferę żebym zbytnio się nie angażował. Czułem też, że za szybko wszedłem w związek i czy aby na pewno to najlepsza osoba, która ma być teraz "na poważnie"? Nie wiedziałem czy mam być sobą czy "grać" i pokazywać swoje lepsze strony bo przecież okazanie słabości to game over i następny. Sam zerwałem bo nie mogłem sobie poradzić z tym, że to może być prawdziwe i na serio. Postrzegam relacje w formie wymiany korzyści i "wymiany handlowej". Gra zerojedynkowa gdzie albo od razu ci się uda albo odpadasz i szukasz dalej i dalej. Co ciekawe zawsze byłem wrażliwym, uczuciowym romantykiem, gdzie teraz nie widzę sensu w ślubach czy dzieciach bo przecież zawsze to może ot tak się rozwalić a kobieta pójść do innego. Nie wierzę w żadne miłości a relacje są dla mnie prawie jak mechaniczne algorytmy z odpowiednim doborem wyglądu, wrażenia, gadki, itp. Przesuwasz w prawo/lewo, piszesz z parą, spotkanie i prawdopodobnie zaczynasz od początku. Zero uczucia bo przegrasz i będziesz sfrustrowany albo wpadniesz w depresję.

#tinder #zwiazki #podrywajzwykopem #blackpill #przegryw #tfwnogf #pua #psychologia #samotnosc #relacje #przemyslenia

mirko_anonim - ✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Czy komuś też tinder zrył banie i postrzegani...

źródło: _x0IuuAc8

Pobierz
  • 18
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@navaare: na kursach tańca samotni faceci są niemile widziani a prawdziwą naiwnością to jest sądzić, że dyskoteki są takim samym źródłem do poznawania różowych jak wszystkie inne. Wszystkie materiały na żonę jakie się poznawało kiedyś i teraz pojawiają się przez znajomości i wyjścia towarzyskie ale nie do głośnych klubów tylko w odwiedziny do kogoś albo np. na wspólną wyżerę na mieście. Rozróżniaj warm i cold approach. Żony przez formę cold
  • Odpowiedz
#biedanonim
Życie 30+ zaczyna być wkurzające. Po studiach ostatnie znajomości zaczęły się sypać, ludzie zakładają rodziny, przeprowadzają się. W pracy "znajomości" trwają 8h dziennie. Żyję jak większość systemem praca-dom ale nawet przy zajęciach dodatkowych poza pracą jest zlepek osób mających JUŻ swoje inne życie. W efekcie zostaje sam. Na urodziny prawie nikt nie składa mi życzeń, ewentualnie ktoś z kim pisałem regularnie o jakiejś sprawie w ostatnim czasie (bo może uzna że wypada). Nawet patrząc po starych znajomych to oni skupili się wyłącznie na swojej rodzinie, mężu/żonie i ich nowo narodzonym dziecku. Dawne znajomości odchodzą w kąt. Próbowałem reaktywować różne stare znajomości studenckie ale wiecie jak to jest "tak, trzeba się kiedyś tam spotkać". Każdy zawalony robotą, obowiązkami a kobiety (bo wszystkie już zamężne) raczej odczytują taki sygnał jako marna próba podrywu nagle po latach. Nawet próba znalezienia nowych znajomych przez portale randkowe to kopanie się koniem. Wszelakie grupki fejsbukowe to niestety wysyp spermiarzy i nie da się przebić (a żaden chłop tam nie chce kolegi tylko szuka różowej pomimo że to w teorii grupka do szukania znajomych). Chwała temu kto po latach ma nadal swoją ekipę albo jakiś znajomych, którzy nie poświęcają 100% życia tylko swojej połówce i dzieciom.

#przemyslenia #studia #dzieci #slub #znajomi #przegryw #samotnosc #agepill #feels #blackpill #tinder #tfwnogf #zwiazki #relacje #niebieskiepaski #suicidefuel #doroslosc #depresja

mirko_anonim - #biedanonim
Życie 30+ zaczyna być wkurzające. Po studiach ostatnie zna...

źródło: comment_16685113970IZvH7E2zdkmlXXaZCPmwJ

Pobierz
  • 29
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#biedanonim
Chyba jednak nie jestem przystosowany do samotnego życia. W sensie musiałabym chyba żyć albo totalnie samotnie albo wśród ludzi.
Przez długi czas żyłem sobie dość samotnie. Gadałem z ludźmi ze szkoły, wiadomo, ale poza szkołą żeby się z kimś kontaktować to raczej nie. Messengera raz na kilka dni używałem żeby chwilę z jedną znajomą popisać, ewentualnie z kimś z klasy w sprawach szkolnych głównie lub organizacyjnych.
Ostatnio wrócił kontakt z jedną osobą po długim czasie ale niestety, tak jak się można było spodziewać, znów nic z tej znajomości więc trzeba było się pożegnać. Po miesiącu dość intensywnego kontaktu. Może nie 24/7 ale dużo gadania, pisania w porównaniu z tego jak wcześniej z ludźmi się kontaktowałem.
No i teraz pustka, trochę ciężko. I w sumie widzę dwie opcje. Przeżyć ten czas i potem znowu sobie być przez większość czasu odludkiem, być może taki już mój los xd Albo szukać znajomości na siłę. Tylko nie bardzo wiem gdzie. Na imprezy nie chodzę, nie kreci mnie to, Tinder to też średnia opcja. A zainteresowania czy jakieś rzeczy, które lubię robić niby mam ale nie są to zbytnio jakieś rzeczy wymagające integracji...
#przegryw #samotnosc #smutek #relacje #zalesie #niebieskipasek
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

K---a, jeśli macie ochotę z kimś po prostu trochę popisać czy pogadać, z kim np przez dłuższy czas kontaktu nie mieliście, ale generalnie to macie wywalone i w gruncie rzeczy taka osoba jest wam obojętna jednak, to się wstrzymajcie i nie wznawiajcie kontaktu. Nie rozumiem takiego zachowania. Ja zwykle jeśli chciałbym wznowić z kimś kontakt na dłużej to znaczy że jakoś na tej osobie mi zależy czy zależało, stęskniłem się itd. Uważam
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@viciu03: No ja też o niej pamiętałem przez ten cały czas, wcześniej dużo pisaliśmy i widzieliśmy się tylko raz potem tylko pisanie i brak kontaktu przez te parę lat ale ciągle o niej myślałem. Pisałem do niej ale ona się nie odzywała, potem zmieniła numer a ja po czasie w końcu się pogodziłem. No ale pewnego wieczoru dostałem wiadomość "hej, co u ciebie słychać" po 4 latach. Było super, byliśmy
  • Odpowiedz
✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Czy warto spróbować internetowego "związku na odległość" przy założeniu, że nie wydatkujemy się i nie mamy długoterminowych oczekiwań? Jeśli tak, gdzie najlepiej poznawać potencjalne kandydatki?

Od kilku lat jestem poza rynkiem randkowym i siłą rzeczy brakuje mi bliskości. Wiadomo, że będąc introwertycznym 5/10, nie mam co liczyć dziś na stabilny związek z atrakcyjną partnerką. Czasami spotykam się z relacjami facetów, którym jest raźniej, bo codziennie piszą/rozmawiają na Zoomie z młodymi (pełnoletnimi) dziewczynami z Azji lub Ameryki Południowej, które - nie zawsze, ale całkiem często - nie spotykają się z nikim innym i traktują to pisanie w kategoriach monogamicznego związku, chociaż w wielu przypadkach kontakt urywa się po jakimś czasie, a w każdym razie nie kończy się wspólnym zamieszkaniem.

Może jest sens spróbować czegoś takiego? Taki codzienny, miły, bliższy niż przyjacielski kontakt wydaje się zdrowy, nie wiąże się z dysproporcjonalnym wysiłkiem czy wydatkami finansowymi, nie ma też zagrożenia zbytnim zaangażowaniem (po zrozumieniu prawdziwości naukowego #blackpill nadal jestem w stanie się głęboko angażować, ale straciłem możliwość głębokiego zaufania i zakochania się w kobiecie).
mirko_anonim - ✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Czy warto spróbować internetowego "związku na...

źródło: pexels-photo-323148

Pobierz
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

będąc introwertycznym 5/10, nie mam co liczyć dziś na stabilny związek z atrakcyjną partnerką


@mirko_anonim: ty tak całe życie chcesz matematycznie analizować i kwantyfikować?
A gdzie romantyzm, rzucenie się w wir losu i nadzieja na znalezienie bratniej duszy?
Co to znaczy "atrakcyjna partnerka"?
Ty
  • Odpowiedz
Czasami spotykam się z relacjami facetów, którym jest raźniej, bo codziennie piszą/rozmawiają na Zoomie z młodymi (pełnoletnimi) dziewczynami z Azji lub Ameryki Południowej, które - nie zawsze, ale całkiem często - nie spotykają się z nikim innym i traktują to pisanie w kategoriach monogamicznego związku


@mirko_anonim: jak mozna być tak naiwnym XDDD
  • Odpowiedz
Co lepsze: stary który ma w------e na młodego, tego jakie ma życie, nie wtracą się, nie interesuje się, ale też nie wywiera żadnego nacisku i przez to jest najwyżej gaslightingujący jakbyś coś tam powiedział że chcesz, a tak to możesz w zasadzie robić co ci się podoba bo jego to nie obchodzi ale właśnie, czujesz się porzucony, zdradzony, samotny i pokrzywdzony - czy stary który jest wojowniczy, interesuje się, chce żeby jego
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@interpenetrate: każdy dzieciak przemocowych starych (a są ich miliony) powie że wolałby takiego który ma wszystko w dupie.
Mam znajomego który twierdzi że nie napisał magisterki bo rodzice mieli w dupie czy ją napisze - i przez to przegrał życie.
Serio, niektórym się w dupie przewraca
  • Odpowiedz
✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Jak coś przykład dotyczy przyjaźni damsko-damskich, męsko-męskich, męsko-damskich, płeć nieistotna, chodzi o sam fakt przyjaźń. Wpis o dysproporcji w zaangażowaniu i byciu zrzuconym w przyjaźni na drugi plan. Trochę #zalesie

Znacie te uczucie, gdy macie sobie przyjaciela/przyjaciółkę, wszystko układa się świetnie, znacie się i wspieracie od dawna, a nagle w jej życiu pojawia się ktoś nowy, a Wy zostajecie zepchnięci/zepchnięte na drugi plan? Nawet nie tyle partner, co po prostu inna bliska osoba. Niby nie ma problemu, by mieć kilka bliskich osób wokół siebie, ale często jest też tak, że ludzie mają jedną najbliższą osobę, a cała reszta to postacie dodatkowe, dobrzy koledzy/koleżanki (często dobrzy przyjaciele, z którym kontakt się rozluźnił). W jakimś stopniu to naturalne, bo nie zawsze jedna osoba jest w stanie zaangażować się na 100% w kilka poważnych relacji, więc siłą rzeczy zmieniają się priorytety i ktoś zyskuje więcej uwagi osoby, kosztem innej.

Ale np. ja jestem teraz ofiarą takiej sytuacji, że miałam najbliższą przyjaciółkę i byłyśmy dla siebie najważniejsze, a teraz ona poznała kogoś innego, z kim głównie spędza czas , robi te rzeczy, które robiła ze mną itp. Od początku wspierałam ich relację, nie czułam "zagrożenia", bo przecież znam swoją przyjaciółkę tyle lat, sama zresztą mam kilka bliskich osób i nie mam problemu dbać o te relacje. Ale jak widać ona ma inne podejście, o co nie mogę mieć pretensji, bo przecież każdy jest jaki jest, a ona też na pewno nie chce mnie celowo skrzywdzić. Nie jestem jakaś mściwa na zasadzie "ma się nie kolegować z nią, tylko ze mną", bo to przecież kompletnie nie o to chodzi, ale mam wrażenie, że nasze relacje nie są już równymi relacjami jeśli chodzi o zaangażowanie emocjonalne.
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

via mirko.proBOT
  • 6
Anonim (nie OP): To naturalne, że przyjaźnie się kończą. Czasem z czyjejś winy, czasem ''jakoś tak wyszło'', bo komuś jest głupio wyjaśnić coś z jakiegoś powodu. Ja to zaakceptowałem i ruszyłem dalej. Czasem tylko mam wspomnienia typu kiedyś to było i tyle. Gorzej, że w pewnym wieku już tak się łatwo nie tworzy głębokich relacji i już na pewno czegoś takiego nie będzie. Chociaż kto wie. Różnie w życiu bywa.

  • Odpowiedz
@mirko_anonim: najwyraźniej nowa przyjaciółka ma wyższy social score niż ty dlatego polecialas w odstawke. Takie jest już zycie, straciłem tak paru wieloletnich zdawałoby się przyjaciol na całe zycie bo nagle wkręcili się fajniejsze kręgi społeczne
  • Odpowiedz
✨️ Obserwuj #mirkoanonim
TLDR Szanujcie swój czas, jeśli ktoś wam ciągle, że nie ma czasu (często na jakąś drobną rzecz typu odpisanie co zajmuje 5 sekund), czy na spotkanie raz do roku, to nie znaczy, że nie ma czasu, tylko po prostu nie chce jej się kontaktować z wami i nie ma co na tę osoę tracić czasu.

Mało co mnie tak śmiesz jak jakieś głupie tłumaczenia znajomych/przyjaciół. Ja mam prawo kogoś zaprosić, a ktoś ma prawo odmówić, normalna sprawa i nikt nie powinien mieć pretensji. No chyba, że jest to bliska osoba i notorycznie się wykręca, ale wtedy należy zastanowić się na ile w naszym życiu potrzebujemy osoby, która nie może znaleźć godziny dla nas raz na miesiącu :))

Ale jak potem słucham jakichś niestworzonych historii jak to już mieli wychodzić i nagle wszystkie nieszczęścia na nich spadły i z przykrością muszą odwołać na ostatnią chwilę to jest to zabawne i żenujące zarazem. Raz coś rzeczywiście może komuś wypaść, nawet dwa, ale za każdym razem? :D "Ojej, jaka szkoda, no coś nie możemy się złapać, ale mamy pecha, ojoj, hihi, w końcu musi się udać". No nie wiem po co opowiadać takie głupoty, czy te osoby serio myślą, że rozmówca po drugiej stronie to jakiś tuman?
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim Smutne, nie smutne .... nie oceniam. Może dlatego, że mam k... tak samo. I wiesz, tak jak ty tutaj napisałeś - staram się. Na prawdę staram się to racjonalizować, tak bardzo na ile pozwala mi mój samiczy mózg. I jednego dnia mam tak : *Dobra, nie to nie, widocznie ma na mnie wyje... i nie chce mieć ze mną nic wspólnego*. Po czym ta "zracjonalizowana" złość mija i co kretynka
  • Odpowiedz
#zwiazki #logikarozowychpaskow #relacje
Spotykam się i piszę w sumie od kilku miesięcy z różową która widzę że podchodzi do tego coraz bardziej na wyjebce.
To chyba standardowe koło, na początku pisanie kilka tygodni. W końcu ustawiliśmy się na kilka spotkań, nie było zachwycająco ale jakoś tak zawsze było nam pozniej miło (tylko spotkanie) ze dochodziło do kolejnych spotkań.

Były też jakies wspolne wypady na weekend ale w sumie do niczego powaznego nie doszło i nie zapowiada się.
Ostatnio zapytałem jak to widzi dalej, odpisała ze dobrze jest jak jest ale to dobrze jest tylko dla niej.
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@MrsMsx: Normalna rzecz, że się zaangażowałeś, jak Ci zależy i widzisz, że ma na ciebie w------e to jej to powiedz, zobacz jak zareaguje, rozmowa to podstawa. Tylko uprzedzam Cię, ona równie dobrze może Cię po prostu traktować jako takiego kumpla, przyjaciela do zabicia czasu, przerabiałem to i jak się w coś takiego wciągniesz to ciężko wyjść, bo będziesz uzależniony emocjonalnie. Po prostu miej z tyłu głowy taki scenariusz, ale z
  • Odpowiedz
@MrsMsx: ile było tych spotkań max 5? To jeszcze można by przeżyć i na coś liczyć ale jak więcej to już RIP kolego. Jakies przelizanie to standard nawet na 1 spotkaniu xD chyba przespales swój moment
  • Odpowiedz
Jakie macie podejście do znajomość z ludźmi skrajnie innymi niż wy pod względem stylu życia, bycia, poglądów czy różnych gustów?

1. Przeciwieństwa się przyciągają, wręcz wolę zadawać się z takimi osobami
2. Nie rozdzielam ludzi ze względu na takie rzeczy, jeśli umie się rozmawiać, to nie ma zbyt dużego znaczenia
3. Jednak wolę trzymać się ludzi, z którymi mam więcej podobieństw niż różnic, od osób z którymi znacznie się różnię wolę uciekać

Którą odpowiedź wybierasz?

  • 1 16.0% (4)
  • 2 44.0% (11)
  • 3 40.0% (10)

Oddanych głosów: 25

  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Co faktycznie powoduje, że tak wiele osób staje się samotnych po ukończeniu studiów lub w okolicach 30 roku życia, i tak trudno tym osobom wzajemnie sobie pomóc i nawiązać między sobą przyjaźnie?

Problemem nie jest podobieństwo - jak nigdy, mamy dziś możliwość poznawania nowych ludzi na całym świecie według zbliżonych wartości i zainteresowań, i jakoś nie przyczynia się to do wielu stabilnych przyjaźni. Problemem nie jest fizyczna odległość - w wielu przypadkach jesteśmy odizolowani od swoich wieloletnich sąsiadów, a z osobami, z którymi studiowaliśmy wiele lat, często nie utrzymujemy kontaktu. Nasi najlepsi kumple i przyjaciele na ogół pochodzą z czasów około i przed liceum, kiedy pakowano nas przypadkowo do klas, i te znajomości nieraz trwają przez całe życie. Czy zatem sekretem jest ten kluczowy etap w rozwoju (10-20 lat)? Czy da się go czymś zastąpić? A może chodzi o coś jeszcze innego?

Podobne dynamiki zdają się dotyczyć #zwiazki
mirko_anonim - ✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Co faktycznie powoduje, że tak wiele osób sta...

źródło: maxresdefault

Pobierz
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Śluby, dzieci, wyjazdy z rodzinnych miast na studia, a pod studiach do jeszcze innych miast albo za granicę.

Dodatkowo polska zamknięta kultura, gdzie żeby poznać znajomych w większości przypadków już musisz mieć znajomych, którzy cię do grupy wprowadzą. Ostatnio jeden Hiszpan zwrócił mi uwagę, że to niesamowite jak ciche są polskie tramwaje. Nikt się nie odzywa. Każdy w telefonie i atmosfera jakby na pogrzeb się jechało. U niego tramwaj to jeden wielki głośny rynek do dzielenia się z kompanami swoimi przemyśleniami.

Już tylko starzy ludzie uskuteczniają próby rozmów z obcymi ludźmi, ale i to coraz mniej, bo mało komu młodszemu odpowiada takie ciągnięcie dialogu na siłę, gadanie dla samego gadania albo słuchanie opowieści z ich historycznej już młodości. Słuchawki w uszach i odcinasz się od otoczenia na znak, że ma nikt do ciebie nie gadać.

Dzisiejsi
T.....n - Śluby, dzieci, wyjazdy z rodzinnych miast na studia, a pod studiach do jesz...

źródło: 1550756338_nqlull_600

Pobierz
  • Odpowiedz
✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Wiem, że większość ludzi ma swój typ drugiej osoby, przeciwnej płci. Mimo, że jest to powszechne, jakby się nad tym dłużej zastanowić, uważam, że to straszny bezsens. Ja np mam tak, że nie mam swojego typu. Mogę Wam powiedzieć czy ktoś mi się podoba i w jakim stopniu, dopiero gdy zobaczę tę osobę. I jednego razu może to być smukła blondynka z niebieskimi oczami, innego brunetka o brązowych oczach i ciemniejszej karnacji. Wydaje mi się to dość uczciwe, ponieważ podejście na zasadzie "No, żeby mi się podobać musisz mieć takie oczka, nosek, taką twarz i włosy, bo inaczej mi się nie będziesz podobać".
Czyli np dwie strony, chłopak z dziewczyną, mogą mieć ze sobą świetny kontakt, świetnie się dogadywać i mega miło spędzać ze sobą czas, ale nie wejdą w związek bo "on/ona nie jest w moim typie" – bezsens. Uważam, że w dobrych 80% ludzi świata, ludzie są w porządku pod względem wyglądu. Te 20% no to rzeczywiście ktoś o siebie nie dba albo ma jakieś wady fizyczne. Ale co do zasady uważam, że w każdym da się znaleźć coś ładnego – jeden, dwa czy pięć aspektów. Kwestia jest tylko taka, jakie mamy wymagania.
Jeśli ktoś poznam, świetnie się z nim dogadam i będzie tak, jak opisałem wyżej, ale no nie będzie to może idealna osoba wizualnie, jestem w stanie wejść z kimś takim w związek i uważać tę osobę za wystarczającą. Bo to wszystko kwestia podejście "Hmm, ona nie ma jakiejś szczególnej budowy ciała, ma duży nos, za to ma śliczne oczy, zadbane włosy i fajny uśmiech" itd. Jak pisałem, w każdym da się coś znaleźć co nam się spodoba – kwestia wymagań. Jeśli ktoś ma w głowie zwizualizowaną postać idealną, która jest w jego typie i oczekuje, że znajdzie osobę wpasowującą się w ten typ w 70 czy 80% no to życzę powodzenia. Niestety, często trzeba iść na kompromis i wybrać kogoś bardziej przeciętnego z wyglądu, jednocześnie zaradnego, opiekuńczego i odpowiedzialnego, niż spędzić życie na poszukiwania "tego jedynego ideału".
No ale to tylko moje podejście, z którym chciałem się podzielić. Być może to ze mną jest coś nie tak, a być może staram się patrzeć na świat realistycznym okiem, nie oczekuję ideałów a to ludzie wokół mają dość wygórowane wymagania...
#rozkminy #przemyslenia #wyglad #zwiazki #zwiazek #milosc #relacje #rozowepaski #niebieskiepaski
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: to tak nie działa. Zgodność z lubianym wzorcem sprawia, że druga osoba dostaje kilka punktów wyżej w ocenie atrakcyjności. Tyle. Nie zmienia to faktu, że jak znajdzie się ktoś bardzo ładny spoza tego wzorca to i tak jest dużo ładniejszy nawet, gdy obok mamy brzydzą osobę, która jest zgodna
  • Odpowiedz
✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Jak to jest z poprawnym regulowaniem przywiązania?

Zauważyłem, że przez wszystkie lata czułem się bardzo mocno związany z moją najbliższą rodziną, następnie, będąc wiele lat w związku, w dużym stopniu dostosowywałem swoje codzienne funkcjonowanie do partnerki - na takiej zasadzie, że ta druga najbliższa osoba jest takim "mental point of reference". Od dłuższego czasu z bólem zrezygnowałem z relacji (naukowa, nie-nienawistna część #blackpill i #mgtow), jestem też już w takim wieku, że chcę się mocno usamodzielnić i częściowo odciąć psychologiczną pępowinę - moja rodzina wymaga teraz więcej pomocy i nie będzie przecież żyć wiecznie. :(

W jakim sposób samemu stać się dla siebie takim "mental point of origin", bez poczucia wysokiego dyskomfortu separacyjnego, którego mimo prób nigdy nie udało mi się pozbyć - zawsze musiała być w moim życiu, we względnie bliskim położeniu czasowo-przestrzennym, w pełni zaufana
mirko_anonim - ✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Jak to jest z poprawnym regulowaniem przywiąz...

źródło: marco-bianchetti-vzFTmxTl0DQ-unsplash

Pobierz
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
tl; dr - analiza zjawiska ghostingu w przyjaźni, czyli nagłego zerwania relacji z kimś bez żadnego ostrzeżenia. Zwrócenie uwagi na pomijane aspekty wraz z zagrożeniami i morałem. Być moze zapoznanie się z tym wpisem uratuje niektórych przed krzywdą. Info do osób oznaczonych, na dole wiadomości wyjaśnienie.

Myślę, że nie ma niczego gorszego niż #ghosting jeśli chodzi o relacje międzyludzkie może z wyjątkiem zdrady. Ze zdziwieniem czytam na mirko jak niektórzy wręcz się chwalą, że to robią, że to przecież normalne, że niektóre znajomości wydają się być mało ciekawe i trzeba je wygasić. Albo, że mamy prawo odpisywać kiedy chcemy, że nie mamy obowiązku się z kimś kolegować, a ten ktoś wymagać kontaktu. Odnoszę wrażenie, że ludzie nie wiedzą czym te zjawisko tak naprawdę jest. Bo to że randomowa dziewczyna na Tinderze po kilku wiadomościach przestaje odpisywać, albo jakiś kolega z podstawówki sprzed 100 lat prosi nas o przysługę a my olejemy (a pisze do nas raz do roku), albo jakaś nowa koleżanka z imprezy nie chce z nami iść na kolejną to nie jest ghosting. Ghostingiem trudno też nazwać jak ktoś nas zarzuca spamowymi wiadomościami, memami, linkami, a my w pewnym momencie przestajemy reagować, czy to że nie chcemy wzmacniać relacji z jakimś dalszym znajomym, który nam oferuje ciągle różne rzeczy, zaprasza itp.

Natomiast jeśli "przyjaźnicie" się od kilku lat, wspieracie, jesteście ze sobą na dobre i na złe, a jedna osoba nagle znika... to pojawiają się pytania. Na początku, że może ta osoba jest zajęta i zapracowana i zaraz się odezwie. Potem, że może coś się stało w jej życiu, ale chwilę potem sobie przypominacie, że jednak znacie się na tyle długo, że by Ci powiedziała. Potem, że może jakimś cudem przegapiła wiadomość, czy błąd komunikatora (to się nie zdarza w dzisiejszych czasach, ale zakładamy wciąż dobre intencje). W końcu widzimy jak wrzuca posty, zdjęcia. Próbujemy innymi narzędziami dotrzeć do osoby - cisza. Może czymś ją uraziliśmy, może coś źle powiedzieliśmy? Analizujemy ostatnie rozmowy i przecież wszystko było w porządku. Czy tutaj trzeba dodawać coś więcej?
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Hej. To będzie pewnie długi wpis. Wątpię, że ktoś przeczyta go do końca a już tym bardziej, że odpowie coś, ale może choć trochę mi ulży jak wygadam się w przestrzeń – niestety nie mam jednej osoby,z którą mógłbym o tym pogadać. Generalnie sprawa może wydawać się dać błaha, ale fajnie jeśli byście mój wpis potraktowali poważnie.
Dawno dawno temu, poznałem dziewczynę. Znajomość przez internet, no ale byliśmy szczylami w wieku 12-13 lat, bo było to z 8 lat temu. Przez 2 lata znajomość toczyła się normalnie, ale później wkradła się "miłość" (wiadomo, z obecnej perspektywy tak bym tego nie nazwał, ale zawsze coś mnie do niej ciągnęło). Jakiekolwiek to uczucie było, wydaje mi się, że było najbardziej dojrzałym, jakie kiedykolwiek miałem w stosunku do kogokolwiek, na żywo czy przez internet. Uważam tak, ponieważ mimo że znałem jej wady, i tak mnie nie odpychały, bo w ogólnym rozrachunku zawsze wiedziałem, że jest to dobra osoba (i miałem rację).
Nie będę opowiadał całej tej historii, ponieważ zeszłoby za długo. Ale tak w skrócie: była to dość burzliwa znajomość, z różnymi przerwami. Ją też zawsze do mnie ciągnęło ale tak właściwie to nigdy poza jednym krótkim epizodem w 2017 roku, nie czuła takich uczuć jakie ja czułem w stosunku do niej. Wiadomo, miała jakichś tam chłopaków wokół siebie więc jest to zrozumiałe, że mną pod tym względem na dłuższą metę nie byłaby zainteresowana – to raczej ze mną jest coś nie tak.
Mieliśmy w związku z tym wszystkim różne przerwy, potem próby przywrócenia znajomości, ja myślałem, że mi przejdzie, okazywało się, że nie przechodziło, no i tak w kółko. W trakcie tych przerw oczywiście myślałem o niej co jakiś czas, co kilka tygodni czy miesięcy do mnie te myśli wracały.
W końcu, po 3 latach przerwy prawie, odezwała się niecałe 3 tygodnie temu. Zdziwiłem się ale odpisałem, stwierdziłem, że przecież mamy już po 20 lat, może uda mi się zapanować nad sobą. Ten czas odnowienia kontaktu był spoko, ale bywały trudne momenty dla mnie, aczkolwiek starałem się zachowywać normalnie, wiedziałem że pod względem wyglądu i tak w jej typie nie jestem plus jesteśmy na tyle dorośli że myślałem, że uda uda się nam żyć normalnie, jak znajomi, może z czasem przyjaciele. Niestety, wygląda na to, że ja chyba tak nie potrafię. Czułem, że mimo że to ona napisała, to jednak zależy mi z 10 razy bardziej na relacji, niż jej. Poza tym, jej wystarczyło zwykłe pisanie a ja chyba jednak chciałem rozwijać relację. Nagle się wszystko zepsuło, więc stwierdziłem, że nie ma sensu tego ciągnąć dalej i znajomość została zakończona przeze mnie. Myślę, że już na zawsze
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach