Jeśli wszechświat jest dziełem Boga, to jego stopień złożoności powinien znacznie przekraczać możliwości poznawcze człowieka. Tymczasem zaledwie około stu lat intensywnego rozwoju nauki wystarczyło, by odkryć prawa rządzące znaczną częścią rzeczywistości. Rodzi to pytanie, czy świat nie jest zaskakująco prosty i poznawalny, a tym samym, czy jego struktura rzeczywiście odpowiada temu, czego można by oczekiwać po dziele nieskończonego Stwórcy? Czy nie wydaje się Wam, że odkrycie fundamentalnych praw przyszło bardzo szybko, biorąc
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Jeśli wszechświat jest dziełem Boga


@presburger: Takie rozkminy w rodzaju weryfikacji przewidywań - jak powinien wyglądać wszechświat, gdyby zaprojektowałą i stworzyła go wszechmogąca i superinteligentna (i jeszcze dobra) istota vs jaki powinien być wszechświat, gdyby powstał naturalnie. A następnie porównywanie tego z tym co mamy wokół siebie.
Nieubłaganie prowadzi to zawsze do naturalizmu. Nawet te typowo apologetyczne argumenty w rodzaju fine tuningu, to zawsze odwracanie kota ogonem przez pominięcie jakichś rzeczy i
  • Odpowiedz
@presburger: osoby w komentarzach słusznie punktują, że opisaliśmy zaledwie ułamek rzeczywistości, ale warto dorzucić do tego jeszcze jeden wymiar - antropocentryzm poznawczy.

Wielu zachwyca się tym, jak proste i eleganckie są fundamentalne wzory fizyczne, zapominając, że nasz aparat pojęciowy wyłapuje ze świata wyłącznie te wzorce, które jest w stanie ubrać w ludzką matematykę.
Świat może wydawać się prostolinijny i poznawalny nie dlatego, że taki jest w swojej naturze, tylko dlatego,
  • Odpowiedz
Na porządek terranów, czyli porządek ziemi, składają się rzeczy, które przybierają trwałą formę i tworzą stabilne środowisko do życia. Są one tymi „rzeczami świata” w rozumieniu Hannah Arendt, które mają za zadanie „stabilizować ludzkie życie”. Dają mu oparcie. Dziś porządek terranów jest zastępowany przez porządek cyfrowy. Porządek cyfrowy odrzeczawia świat poprzez jego informatyzację. Przed dziesięcioleciami teoretyk mediów Vilem Flusser zauważył: „Nie(do)rzeczy wdzierają się do naszego otoczenia ze wszystkich stron i wypierają rzeczy.
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 1
@przegranyprzegraniec: 1/ Przygody Pchły Szachrajki, Przygody Tomka Sawyera, itp 😂
2/ Ja kocham książki popularnonaukowe i niemal każdą się rajcuję i większość coś zmienia w moim myśleniu o świecie.
3/ Raczej nie myślę w kategoriach dobra/zła książka, ale np. teraz czytam "Głowa. Instrukcja użytkowania" Cz. Bieleckiego i raczej niewiele wynoszę z tej pozycji. Podoba mi się jednak pomysł z ćwiczeniami polegającymi na zadawaniu sobie pytań jako kotwic refleksji - np.
  • Odpowiedz
@przegranyprzegraniec:
1. "Dzieci z Bullerbyn" - nawet dokładnie pamiętam jak ją czytałam, miałam 7 lat, tuż przed Bożym Narodzeniem. Po tej książce poszło z górki.
2. "Bracia Karamazow" - zastanawiałam się co tu dać, bo wiele coś zmieniło w moim myśleniu. A dlaczego ta? Bo w pewien sposób zmieniła moje myślenie czego chcę od życia oraz sposób postrzegania zachowań inny ludzi.
3. Nie mogę sobie przypomnieć żadnej naprawdę kiepskiej z
  • Odpowiedz
Człowiek jako mięsna maszyna to bardzo nieefektywne naczynie jako hardware dla umysłowego software'u.
Jakkolwiek inteligentny umysł by nie był, wymyślił setki pomysłów, czy to kreatywnych jak sztuka, czy bardziej użytkowych dla korzyści ludzkości, wystarczy jedna niewielka dysfunkcja cielesna typu przypadkowe skaleczenie, które zabije jego ciało i bezpowrotnie wygasi świadomość z całą jej zawartością.
Hormony czy choroby typu rak mózgu mogą zmieniać postrzeganie rzeczywistości, a przez to wpływać na emocje i podejmowanie decyzji.

A co
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Hormony czy [..] mogą zmieniać postrzeganie rzeczywistości, a przez to wpływać na emocje i podejmowanie decyzji.


@troglodyta_erudyta: a co jeśli hormony. bodźce itp, to jest nieodzowna część tej świadomości, którą byś chciał od nich odseparować?
  • Odpowiedz
„Trzeba stąd odejść, to nie jest miejsce, w którym da się żyć i w którym warto zostać, to miejsce, gdzie ciężar tego wszystkiego, co nieznośne, niemożliwe do wytrzymania, zimne, smutne, śmiertelne i pozbawione życia, zmusza do ucieczki, złapania walizki, przede wszystkim walizki, dwie w zupełności wystarczą, zapakować rzeczy i zatrzasnąć zamki, potem pobiec do jednego i drugiego szewca, a później już tylko zelować i iść, i znowu zelować, bo buty są niezbędne,
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Czasami spotykam się z radą, że dobrze jest się nudzić, bo wtedy robimy w naszej głowie więcej wolnego miejsca na ciekawsze pomysły/zajęcia. W sensie takim, że jak się nudzisz i nic nie robisz, nie rozpraszasz się co chwila różnymi bodźcami, to tym łatwiej do ciebie przyjdzie sam jakiś pomysł/chęć/zajawka/jak zwał tak zwał.

Sprawdzaliście to u siebie? Wydaje mi się, że to tylko na papierze brzmi dobrze. Mi się wydaję, że gdy zostawiamy
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@telegazeciarz: W kategoriach buddyjskich nuda ≠ nierobienie niczego. Jeżeli nasz umysł jest niespokojny i akurat nie jest zaabsorbowany żadną czynnością, próbuje uciec od braku bodźców: produkuje myśli, historie, plany i problemy. Czujemy wtedy napięcie między tym, co jest, a potrzebą, żeby działo się coś innego - najlepiej ciekawszego. I właśnie to nazywamy nudą. Idealnie obrazuje to doświadczenie @dr_papieros.

Więc w buddyjskim ujęciu nuda jest formą dukkhy, a nie
  • Odpowiedz
  • 1
@telegazeciarz: ja zauważyłam, że odkąd wszystko zapisuję w kalendarzu na liście do zrobienia, planuję z góry i od razu zapisuję wszystkie ważne rzeczy, to mam zdecydowanie więcej kreatywnych pomysłów. Z jednej strony masz wyrzut dopaminy za każdym razem, gdy wykreślasz zrobione rzeczy i to napędza chęć do działania, z drugiej strony mózg nie musi trzymać w pamięci np. "trzeba kupić ziemniaki" lub że ma fajny pomysł, tylko robi swoje w
  • Odpowiedz
@Truest: przekonanie, że jestem mniej kompetentna niż inni. Na poziomie racjonalnym wiem, że tak nie jest, ale na poziomie przekonania mój mózg traktuje realne osiągnięcia jako zbieg okoliczności, a irracjonalny lęk jako jedyną prawdę. Mimo że wiem, że to iluzja to i tak muszę ją każdorazowo dementować na nowo.

A druga rzecz to to, że skórka od pomidora może się przykleić do żołądka.
  • Odpowiedz
  • 1
Zweryfikowałem cały proces: badania, publikacje, eksperymenty.

szaczun, ostatnio obejrzalem filmik sci funa jak odroznic prawde od falszu i od tamtego momentu wszystko weryfikuje i korzystam glownie ze wysokiej jakosci zrodel informacji.
  • Odpowiedz
Kiedy zapytano Alberta Einsteina, czy wierzy w Boga, odpowiedział: "Wierzę w Boga Spinozy". Co to dokładnie oznacza?

Baruch Spinoza, XVII-wieczny filozof, całkowicie odrzucił wizję osobowego stwórcy, który ocenia, karze i słucha modlitw. Zamiast tego zrównał Boga z Naturą (Wszechświatem). Jego słynne założenie to "Deus sive Natura" - Bóg, czyli Natura.
​Główne założenia tej koncepcji:

​Brak cech ludzkich - Bóg nie ma woli, emocji ani celów. Nie gniewa się i nie faworyzuje nikogo.
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Jest coś niesłychanego w świadomości. Siedzi sobie człowiek przed kompem wieczorem, a inni gdzieś tam też siedzą, albo gdzieś idą, albo pracują i sobie myślą, że są sobą, tak jak ja sobie myślę, że jestem sobą. I oni są tam, a ja jestem tutaj. Ja to piszę, a Wy to tutaj czytacie i sobie myślicie, że wy to czytacie, tak jak ja sobie myślę, że ja to piszę.

Coś dziwnego.

#filozofia
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 4
@Velociraptor_w_kubku to proste. Odbierasz rzeczywistość, że jest tu i teraz, a ktoś inny odbiera tam gdzie jest, bo twoją świadomość buduje twój mozg na podstawie bodźców ciała. Dlatego utożsamiasz się z tym kawałkiem rzeczywistosci, bo właśnie nim odbierasz rzeczywistość, a ktoś iny z innym, bo właśnie tamtym kawałkiem jest.
  • Odpowiedz
relacje międzyludzkie to nic innego jak fikcje. przerazajace jest to, ze nie znasz nawet członków swojej rodziny. to tylko wytwory naszych umyslow. nigdy nie poznasz drugiego czlowieka w 100 proc. ani on ciebie i choc moze sie nam wydawac, ze wszystko jest fajnie i spoko, to nie jest. dowodem tego niech beda przypadki gdzie ojciec zabija 6 swoich dzieci, potem zone a potem siebie. na pozor fajna rodzinka, a tu taka niespodzianka.
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@presburger:

relacje międzyludzkie to nic innego jak fikcje. przerazajace jest to, ze nie znasz nawet członków swojej rodziny. to tylko wytwory naszych umyslow.


Tak, wszystko jest fikcją lub powiedziałabym raczej pustą wydmuszką, ale to nie tyle wytwór naszych umysłów zawierający mnóstwo błędów, co raczej zderzenie naszych oczekiwań i wyobrażeń z tym co druga osoba prezentuje swoim zachowaniem i komunikuje słowem oraz tym co naprawdę się za tym kryje. Zazwyczaj całość
  • Odpowiedz