Pod koniec lat 90. Michael Clarke Duncan był człowiekiem o potężnej posturze… i jeszcze większym sercu.
Zrezygnował ze studiów, aby opiekować się chorą matką. Żeby zapłacić za jej leki, pracował w Chicago, kopiąc rowy. Każde wbicie łopaty w ziemię było modlitwą:
„Boże, daj mi siłę, żebym się nie poddał”.
Kilka














Tam to policjanci muszą mieć dobre szkolenia, że potrafią popatrzeć na okulary i od razu wiedzieć, że nagrywają obraz. Albo szuria albo profesjonaliści