#anonimowemirkowyznania
W dużym skrócie: Cierpię na depresję, chodzę do psychoterapeuty. Mam problem w pracy, nie jest to problem z pracą bo ją bardzo lubię ale z ludźmi. Ciągłe obgadywanie, wytykanie błędów innym, podpieprzanie do przełożonych. Co jakiś czas przełożony mówi, że jest błąd bo coś jest niejasne dla kogoś innego. Oczywiście nie padają konkretne dane ale wszyscy wiedzą o kogo chodzi, bo mamy taką czepliwą o wszystko dziewczynę. Są to tak idiotyczne
W dużym skrócie: Cierpię na depresję, chodzę do psychoterapeuty. Mam problem w pracy, nie jest to problem z pracą bo ją bardzo lubię ale z ludźmi. Ciągłe obgadywanie, wytykanie błędów innym, podpieprzanie do przełożonych. Co jakiś czas przełożony mówi, że jest błąd bo coś jest niejasne dla kogoś innego. Oczywiście nie padają konkretne dane ale wszyscy wiedzą o kogo chodzi, bo mamy taką czepliwą o wszystko dziewczynę. Są to tak idiotyczne






















Święta Wielkanocne, zbliża się wiek chrystusowy, naszło mnie na życiowe rozkminy, może nikt tego nie przeczyta, ani nie odpowie, ale jeśli tak to będę wdzięczny.
Mam od dłuższego czasu wrażenie, że zmarnowałem życie, nic nie osiągnąłem, nic nie zrobiłem, nic nie widziałem, jak w tym tekście o Januszu Pawlaczu, który nigdy nie żył.
Mieszkam w wynajmowanym pokoju, praca taka sobie, relacje na niskim poziomie, bez związku.
Najgorzej, że nic nie zapowiadało