Wbrew temu co mówi normictwo, przyznanie się i opowiedzenie mojej rodzinie o mojej chorobie, fobii społecznej i rozpoczęciu leczenia u lekarza psychiatry było prawdopodobnie jedną z najgorszych decyzji jakie podjąłem w życiu.
Od tego czasu matka dostała świra na temat leków, kontroluje co biorę. Jest czytanie o skutkach ubocznych, gadanie głupot typu - rozwalisz sobie wątrobę xDD ciągłe czepianie się, że zachowuje się nieco inaczej (no cóż, skoro bierze się uspokajacze, to
Od tego czasu matka dostała świra na temat leków, kontroluje co biorę. Jest czytanie o skutkach ubocznych, gadanie głupot typu - rozwalisz sobie wątrobę xDD ciągłe czepianie się, że zachowuje się nieco inaczej (no cóż, skoro bierze się uspokajacze, to






























Link do poprzedniego wpisu: https://www.wykop.pl/wpis/43308719/jestem-osoba-ktora-ukrywa-zwykle-cale-swoje-proble/
W skrócie:
- patologiczne dzieciństwo (rodzice alkoholicy, przemoc, próbowali mnie jako dorosłą okraść z całych oszczędności),
- ucieczka z domu w wieku 16 lat,
- studia informatyczne i szybkie (po niecałym roku) znalezienie pracy w zawodzie,
- rezygnacja ze sportu mimo dobrych (ogólnopolskich) wyników przez pogarszające się samopoczucie,
- problemy ze zdrowiem
Konsultacja przez internet/telefon to dobry pomysł. Postaram się dowiedzieć, jak się coś takiego załatwia, bo w sumie do Niemiec można też podjechać dość szybko samochodem. Pytanie czy mnie tam wpuszczą, bo chyba są tam jakieś cyrki teraz i jak to jest z tłumaczeniem miliona wypisów/wyników badań.
Z wolą życia różnie widać, jak bywa, ale póki jest coś, co mogę zrobić, to staram się to robić. Dziękuję za ciepłe słowa. :)