I Kielecki jako jedyny majonez na rynku nie ma E385 w składzie.
@Krupier: Ale tak właściwie to co złego jest w soli wapniowo-disodowej? Oczywiście gdyby jeść ją łyżkami to by zaszkodziła (tak samo jak np. magnez, kofeina czy sól kuchenna) ale przecież E385 mogą spożywać nawet kobiety w ciąży. Ona tylko wiąże jony metali dzięki czemu majonezy (w których jest mniej octu niż w Kieleckim) wolniej się psują. Przecież to




















Choćby nasze egzotycznie brzmiące dla obcokrajowców "pięć, sześć" w farsi (zapisuję fonetycznie) to "pendż, sziesz".
A jeśli jakiś Polak o imieniu Dariusz odwiedzi Iran, może liczyć na specjalne względy a często wrecz królewskie traktowanie (ale najpierw zdziwienie na każdym kroku: "O! Nosisz perskie imię!?")
Francuska nazwa to już ostatni etap przed utworzeniem naszej polskiej "pomarańczy". Wcześniej była nazwa tego owocu w języku oksytańskim (prowansalskim)...
...która ewoluowała od starowłoskiego słowa...
...a to znowu od nazwy używanej w Emiracie Sycylii...
...do którego to przyszła
@Piastan: Odważna teza. Twoja pewność siebie nawet trochę mi imponuje.
A mógłbyś ją podeprzeć wpisem z jakiegokolwiek słownika języka polskiego (albo uchwałą Rady Języka Polskiego)?
To, że pół Polski tak mówi (podobnie jak "wziąść" czy "bynajmniej" używane jako synonim "przynajmniej") nie znaczy że jest to poprawne.
No chyba, że - jak już wspomniałam we wcześniejszym komentarzu - mówisz o kolorze. "Zjadłem
@Trojden: Tak jak napisał @Piotr_Gasiorowski można spotkać Dariusów w krajach anglojęzycznych, we Włoszech, na Litwie, w Rumunii... ale z Dariuszem (z "sz" na końcu) spotkałam się tylko w Polsce i w Iranie. I chyba właśnie ta identyczna wymowa jest dla nich tak zaskakująca.