Ostatnio jak patrzę na ceny niektórych usług to zastanawiam się czy kogoś p------o czy to wpływ niskiej demografii i popyt > podaż czy ja po prostu zarabiam słabo. Kokosów nie robię bo jest to około 10k na rękę, ale też nie żyję sam i rata hipo na naszym cudowym rynku nieruchomości robi swoje. Po czym patrzę na ceny:
- barber w wojewódzkim to już minimum 90/100 zł
- wizyta u lekarza to już często
- barber w wojewódzkim to już minimum 90/100 zł
- wizyta u lekarza to już często































Kołchoźnicy z korpo - jak często myślicie o tym żeby tu wszystko rzucić? Gdyby nie to że w Polsce są takie nierówności dochodowe praca biurowa vs wszystko inne, to dawno bym to rzucił. Najgorsze jest to że ja zarabiam właściwie niewiele ale w jakimkolwiek #korpo nie byłem to ten ciągły stres, atmosfera, ciągłe rozwiązywanie problemów mnie wypala na maxa. Alternatywa jest kiepska bo
Kołchoz to ciężka praca fizyczna lub średnia praca fizyczna na magazynie. Praca biurowa nigdy nie jest kolchozem nawet za minimalną