Trzeba stać twardo na nogach!
W mieście Beverwijk, w którym odbywał się turniej szachowy, do lat siedemdziesiątych większość graczy zostawała zakwaterowana nie w hotelach, lecz w domach tutejszych mieszkańców. Autorem tej historii jest właśnie jeden z mieszkańców tego miasta, który w 1961 roku, mając 14 lub 15 lat, gościł legendarnego Ernsta Grünfelda. Grünfeld miał wtedy 67 lat i był jednym z wielu europejskich weteranów, którzy w tamtym okresie brali udział w turnieju
Jednak cieszę się, że nie mieszkam już w mojej rodzinnej miejscowości. Mam tam koleżkę, taki typowy Patryk, co zawsze #!$%@?ł dużo i bez sensu, wszędzie go było pełno, wymądrzał się, śmiał z własnych #!$%@? żartów, no ale był cwaniakiem, potrafił się zakręcić gdzie trzeba, więc na pewno nie #przegryw. Idę o zakład, że prawie każdy znał kogoś takiego. Po liceum zaczął ćwiczyć, nosił aparat ortodontyczny i o dziwo znalazł sobie zajebistą
Mam tam koleżkę, taki typowy Patryk, co zawsze #!$%@?ł dużo i bez sensu, wszędzie go było pełno, wymądrzał się, śmiał z własnych #!$%@? żartów, no ale był cwaniakiem, potrafił się zakręcić gdzie trzeba, więc na pewno nie #przegryw. Idę o zakład, że prawie każdy znał kogoś takiego.


@Klinghoffer: typowy Patryk jest typowy, też znam takiego ( ͡° ͜ʖ ͡°) Gdyby nie wrócił do towarzystwa to też
Zacznę od tego, że staram się nie być obojętny gdy komuś się coś dzieje. Tak było też wczoraj. Jadę samochodem i widzę gościa twarzą w chodniku. Wyskakuję, podbiegam i pytam typka czy coś się dzieje. Zero kontaktu, oczy zamknięte, ślina wypływa z usta, no to telefon w łapę i dzwonię (mam WP, więc nie było problemów - pdk). Zanim połączyłem się z dyspozytorem gość przekręca się na plecy i zaczyna dławić
Mirki - co się dziś #!$%@?ło. Zaczynam zmianę o 4:30 rano, kurs pociągiem niemal 200km, całkiem spoko. Zachodzę na dworzec, wsiadam do pociągu, wypisujemy papierki, przegląd wagonów i inne sprawy, 5:10 odjazd.

Godzina 5'rano, dostajemy info, żeby przesunąć skład delikatnie do przodu, żeby drugi sobie na spokojnie zajechał. Ludzie już w pociągu, więc ruszamy delikatnie do przodu.

Nagle - jakieś krzyki, jęki, piski, przekleństwa - wychylam się z wagonu, patrze - a
#syria #syryjczycy #coolstory #naczasie

Wydaję mi się, że z tymi Syryjczykami to jest troche śmieszna sprawa ponieważ Oni od dawna są do Polski sprowadzani i przez ostatnie lata sprowadzili ich o wiele więcej niż te 158 osób jak to miało miejsce w ostatni piątek.

W firmie w której pracowałem, zatrudnili kiedyś kobitkę z Syrii (polkę, która wyszła za mąż za Syryjczyka no i kiedy zaczynało się tam robić gorąco to skorzystali z
Murki ale historia. Jechałem dzisiaj do domku letniskowego i zahaczyłem o Włodawę, żeby kupić jedzenie. Podjeżdżam do znanego sklepu sieciowego dla biednych polaków. Wchodzę. Tłum ludzi, stare Grażyny, brzuszaci Janusze, młodych i dynamicznych też nie brakowało XD.

No ale do sprawy. Pytam się ochroniarza co tu takie tłumy, bo zwykle jest mak 30 osób w sklepie. A on mówi, że promocje na kremówki XD. Prawie prychłem, kącik ust jednak się podniósł. Poszedłem
Nieporozumienie
Będąc w roku 1930 na olimpiadzie szachowej w Hamburgu, polski mistrz Kazimierz Makarczyk został w sali jadalnej usadzony przy dwuosobowym stoliku, gdzie jego współbiesiadnikiem był jakiś obcokrajowiec.
- Mahlzeit – przedstawił się cudzoziemiec polskiemu mistrzowi.
- Makarczyk – podał głośno i wyraźnie swoje nazwisko Pan Kazimierz.
Zainteresowany nieznanym szachistą, który miał mu odtąd już na stale towarzyszyć przy posiłkach, Makarczyk zapytał o niego kierownika polskiej ekipy, pana Przepiórkę.
- Co to
Piotrek przy tych imprezach bananowych nie pracował przez agencję tylko na właśną rękę. Kiedyś go jakiś banan poprosił o ochronę domówki a potem to już reklama szła pocztą pantoflową.

Raz dzwoni do niego jakaś gówniara i już na wejściu pyskuje i ma same problemy ale dobrze płaciła więc zgodził się przyjść.

Impreza była na Żoliborzu (warszawa here). Dom tak na oko 5kk. Ojciec - jak się okazało - 16 letniej jubilatki na
@Choir: + warto niezapominać o ostatniej części xD:

Impreza pożegnalna licbusiary przed wyjazdem na studia do Francji. Rzecz znowu dzieje się w miejscowości pod Warszawą jednak złożonej ze znacznie mniejszej ilości patologii niż poprzednia (taki Otwock, tylko zupełnie odwrotnie).

To było jakoś latem więc prawie wszyscy, łącznie z Piotrkiem, siedzili w ogródku przed domem. Licbusiara żegnała się ze znajomymi tak wylewnie, że przelizała się z jakimś Sebą pomimo, że na tej
Kek, do mojej matki przyjechała jej znajoma. Nawet niezły milf i do tego samotna rozwódka.

Co mój stary #!$%@? za inbe to, aż siedzę i kwiczę. Nagle jaki szarmancki się zrobił xD. "A może Ci Patrycjo ciasto upiekę, umiem takie fajne ciasto robić", "oo a tutaj siedzę na czołgu na poligonie w Orzyszu i trzymam długiego gnata, to AK47 ( ͡° ͜ʖ ͡°)", do tego taki #!$%@? dowcipniś
Słuchajcie mirki co się #!$%@?ło!
Pracuję w sklepie z ciuszkami i mamy jedną taką blond loszkę 9/10, która potrafi zrobić obrotu za cały personel bo bez ogródek podbija do ludzi i im wciska rzeczy a oni żeby nie wyjść na biedaków to zawsze coś kupią. Jest tak pewna siebie, że założyłem się z nią, że nie uda jej się wcisnąć ciuchów na 200zł wybranemu przeze mnie człowiekowi. Zgodziła się bo to dla
1. Bądź mno
2. Piątek wieczór
3. Wsiądź #!$%@? jak misia bela za kółko
4. Przejedź skrzyżowanie na czerwonym świetle
5. Przyjeb w radiowóz który stał za skrzyżowaniem przy 50 kilosach na godzinę
6. Auta takie #!$%@?, panika tak bardzo
7. Umysl świruje
8. Nie mając lepszego pomysłu wbijasz sobie scyzoryk pod żebro zanim policjant podchodzi do ciebie
9. Schowaj nóż w schowku
10. Ze łzami w oczach powiedz "zostałem dźgnięty nożem
Wpadła wczoraj do mnie grupa dresów na jakieś urodziny. Darli ryje, popijali swój alkohol i rzucali #!$%@? tak, że cały pub się #!$%@?ł. No to zapadła słuszna decyzja, że trzeba ich #!$%@?ć. No więc idę, w grupę 10 młodych dresów i mówię, że skoro zachowują się jak bydło to dla nich impreza się skończyła i proszę o opuszczenie lokalu. Oczywiście dresy, jak to zwierzęta, w stadzie stronk i mówią, że nie i
Przypomniało mi się #coolstory jak kiedyś, jeszcze w technikum byłem na wakacjach w #usa
Pewnego razu wujek przychodzi z pracy i pyta

- Te anon, chcesz zarobić?
- Pewnie, a o co się rozchodzi?
- Szef nawiózł sobie trochę ziemi do ogrodu i szuka kogoś, żeby mu to rozplantować i trochę wyrównać teren.
- No spoko, będzie na chipsy i batony.

Przyjeżdża po mnie dziadzio lvl80, zabiera do siebie.

- Tu masz
źródło: comment_xvlQ9Tgw2Ruuz6um5PbQ63KzHR0SSkNY.jpg
#szkola #coolstory
Tak mi się przypomniało co to kiedyś kolega odwalił.
Kolega ten był wychowywany przez dwie babcie, bo rodzice #zagranico . Dwie w tym samym mieście, ale u jednej spędzał weekendy i wakacje bo miał tu więcej znajomych, a w tygodniu mieszkał u tej drugiej.
Ta druga to była ewidentnie jebniętym i wrednym babskiem, nie miał z nią lekko.
Pod koniec roku zagroziła, że jak będzie miał złe oceny to nie
źródło: comment_0IUKkIhkn2OjnJdtbDwqxc7DUezUnqSN.jpg
Takie #coolstory i #januszebiznesu jednocześnie.

W Tesco jest stoisko z plecakami. Kupiłem tam kiedyś plecak. Wracam po fakturę - bo dla mnie to jedno z głównych narzędzi pracy - a ekspedientka lvl 19 (5/10 przy tym) mówi, że mają taką politykę, że faktura to tylko w dniu zakupu, taka polityka firmy. Znów ten bullszit - myślę, bo nie pierwszy raz mnie to spotyka.

Wracam do domu, drukuję paragraf informujący że fakturę należy
1. Ja tak z 10 lvl
2. Pojedź na wymianę do Francji
3. Mame daje 60 euro do plecaczka
4. Pierwszego dnia kup elektryczną maskotkę świnkę na baterie, że chodzi i chrumka za 60 euro
5. Wszystkie dzieci #!$%@?ą lody, słodycze oraz kupują kartki i pamiątki, a ty paczysz ze smutkiem i cieknącą ślinką
5. #!$%@? elektryczna świnko maskotko na baterie, że chodzisz i chrumkasz - zrujnowałaś mi wycieczkę do Francji (
źródło: comment_k8G7duNJJTKrILGzPFxJM8bQZvRllDjP.jpg
Co dzisiaj akcja w sklepie, to myślałem, że skisnę i zawekuję na kasie XD

Zakupy robiło kilku takich typowych szkockich strupów - już po mordzie widać, że patologia, zasiłki, siedzenie w councilowskich mieszkaniach, non stop chlanie, nóż wbity w stół itd. Jednym z nich był nasz stały klient - rudy ( ͡° ͜ʖ ͡°) Szkot w średnim wieku, przechadzający się niczym wielki pan po sklepie, z dumnym sygnetem
#coolstory #truestory

Przypomniała mi się historia z rodzicami sprzed paru lat.
Rodzice od ziomka mieli gdzieś wyjechać. Wyruszyli koło południa, więc bardzo wczesnym wieczorem zaczęło srogo lać (wódką). Ziomek załapał zgona, poszedł spać do innego pokoju. W ten czas, nie pamiętam czemu starzy wrócili. Jak zobaczyli co się dzieje - a nie byli w humorze - to nas od razu pogonili, rzucając tekstami "co to za burdel w naszym domu" (na 8