#truestory #coolstory #czujedobrzeczlowiek
Wszedłem do sklepu po warzywa na patelnię wracając z pracy i zapytałem wyoranego typa w kolejce o szluge (bo czemu nie), spojrzał na mnie i powiedział, że nie ma ale mam poczekać, ok. Zawołał mnie, wskazał typa na parkingu, żeby podbić do niego i się pożegnał gadając do niego w ich języku (Rumuński) No to podbijam bo czemu nie. Wymiana spojrzeń, skaner co
Wszedłem do sklepu po warzywa na patelnię wracając z pracy i zapytałem wyoranego typa w kolejce o szluge (bo czemu nie), spojrzał na mnie i powiedział, że nie ma ale mam poczekać, ok. Zawołał mnie, wskazał typa na parkingu, żeby podbić do niego i się pożegnał gadając do niego w ich języku (Rumuński) No to podbijam bo czemu nie. Wymiana spojrzeń, skaner co




























Niegdyś podróżowałem po tym kraju z grupką znajomych, w opcji mocno budżetowej z plecakami (dotarłem tam pociągami jadąc przez pół Europy). Wsiadaliśmy razu pewnego gdzieś chyba w Casablance do rozlatującego się busa, jadąc na południe. Mieliśmy małą spinę z panami Marokanami z dworca, którzy obrazili się że sami powkładaliśmy plecaki na dach busa, a to ich robota (oczywiście za kasę). My jednak