Przypomniałem sobie, że życie to proces, który się przegrywa, bez względu na to, co się robi i kim się jest. Pozostaje nam tylko obstawić wynik.
Trochę też robi mi się przykro, że koniec przychodzi tak wcześnie i nie zdążę ukończyć dzieła swojego życia: wyprzedania rodzinnego majątku i przepuszczenia pieniędzy na a-----l. Ale to moja wina, nie bywam wystarczająco konsekwentny w swoich działaniach.
Pan, ustaliwszy w najdrobniejszych szczegółach bieg świata, ustalił nawet to wszystko, co ten bieg hamuje, co mu się przeciwstawia, co mu zaprzecza, i te wszystkie zahamowania, przeciwstawienia i zaprzeczenia wraz z przynagleniami, porównaniami i przyświadczeniami pozostawił człowiekowi do wolnego wyboru, a każdy ów wybór znajduje się w granicach planu Bożego nawet wówczas, gdy człowiek swojego wyboru nie dokonuje według woli Pana. Plan Boży jest bardzo zawiłym i zagadkowym labiryntem, zbudowanym z bardzo
@szachrai: Pomijając to, że jest to myśl, pytanie: dlaczego czujemy niemal organicznie, że jesteśmy jakimś „ja”? Ujawnia się to np. w strachu przed śmiercią. Można wtedy powiedzieć, że to strach przed śmiercią bez żadnego „ja”, no ale jednak jest — chodzi mi o takie niedające się usunąć poczucie istnienia osoby.
mózg tworzy względnie stabilny obraz organizmu w świecie, żeby przewidywać zagrożenia, planować, chronić ciało, utrzymywać relacje itd.
No właśnie, robimy to bez względu na to, czy wyznajemy wiarę w ja, czy też nie. Czasami nie rozumiem, czym się różni stan bez ja od naszego stanu zwykłego, poza tym, że
In 1941, James Agee published, „Let Us Now Praise Famous Men”. In it he writes: „Adjustment to a sick and insane environment is of itself not health but sickness and insanity”.
@ukojenie: Gdybyśmy tego zje*go języka nie musieli się uczyć to byłoby wtedy śmieszne.
Swoją drogą to na obrazku jest przyczyną uczenia anglojęzycznych dzieci literowania słów. I tego właśnie nie rozumiem, bo jeżeli i tak muszą się tych słów uczyć na pamięć to mogliby walnąć sobie po prostu krzaczki jak w chińskim. Jeden znak, jedno słowo.
@psiversum: ej serio, od dawna dokładnie to samo powtarzam, zwłaszcza że pisanie po chińsku ma dla mnie więcej sensu niż inglisz. Do tego ciągle się słyszy “english alphabet” - serio? To jakiś eufemizm na alfabet łaciński dla osób z dodatkowym chromosomem.
źródło: 1
Pobierz