Kochać Boga znaczy nie mieć swego ja, być tym, który nie ma umysłu, stać się „umarłym człowiekiem", wolnym od zawężających motywacji świadomości. „Dzień dobry” kogoś takiego nie ma w sobie żadnego ludzkiego elementu jakiegoś ustalonego interesu. Gdy zostaje zapytany, odpowiada. Kiedy jest głodny, je. Ujmując to powierzchownie, jest on człowiekiem pierwotnym, przychodzącym wprost od natury, nie obciążonym żadnymi skomplikowanymi ideologiami współczesnego, cywilizowanego człowieka. Ale jakże bogate jest jego życie wewnętrzne! Ponieważ jest
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@RandyBobandy: Nie ma boga, bo nie ma oddzielnego 'ja' które mogłoby w niego wierzyć. Jest tylko jedna wspólna rzeczywistość którą możesz nazywać Bogiem i z poziomu świadomej jednostki wchodzić z nią w relację. To jest dosłownie relacja 'syn boży' - 'bóg ojciec' ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
Skoro poznałeś siebie jako jedyną, niezniszczalną jaźń i jesteś zanurzony w błogim spokoju, dlaczego wciąż odczuwasz pragnienie gromadzenia bogactw?
Jakże szybko zachłanność unosi swą głowę gdy, nie znając blasku prawdziwego złota, omyłkowo bierzemy lśniącą skałę wysadzaną miką za coś prawdziwie wartościowego. W podobny sposób w umyśle człowieka pogrążonego w iluzji i nieświadomego splendoru wiecznej jaźni, rodzi się niemądre pragnienie posiadania, wywołane iluzorycznymi przedmiotami świata. Lecz dlaczego ty, który poznałeś siebie jako najwyższą
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Wszędzie panuje dziś chaos ekonomiczny, a przyczyna jego leży w nadawaniu zbytniej wagi przedmiotom materialnym i doznaniom zmysłowym. A przecież usiłujemy wciąż usunąć chaos przez dalsze wzmacnianie tych samych czynników, przez wzmaganie produkcji, tj. wyrabianie coraz większej ilości przedmiotów. Spodziewamy się, iż nowe maszyny dostarczą nam coraz więcej zadowolenia, czyli główny nacisk kładziemy na posiadanie różnych rzeczy, na własność, imię, klasę. Spójrzmy uważnie na siebie i wokół, a przekonamy się, iż własność,
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Ludzie na tym świecie żyją złudzeniami. Zawsze za czymś tęsknią, zawsze czegoś szukają. Ale mądrzy próbują się przebudzić. Przedkładają oni rozum ponad nawyki. Utrzymują go w stanie wzniosłości i pozwalają ciału zmieniać się wraz z porami roku. Wszystkie zjawiska są puste. Nie zawierają niczego co byłoby warte pragnień.
Nieszczęścia nieustannie towarzyszą powodzeniom. Zamieszkiwać trzy światy to tak jak zamieszkiwać płonący dom. Posiadać ciało to cierpieć. Czy ktokolwiek posiadający ciało posiada spokój? Ci,
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Pioter_Polanski: pan budda powiedział, że pragnienia są fe, a ty pragniesz sobie walnąć w łeb? Zatem powodem, aby tego nie robić, jest fakt, że pragnienia są źródłem cierpienia.

Ten cytat opa, trochę wyrwany z kontekstu, bo łatwo będąc osadzonym w naszym zachodnim sposobie myślenia odczytać go jako zachętę do nic nie robienia, do bycia biernym etc. Tu nie chodzi o to, że nie wiem, chcesz bliskości ludzkiej, której ci brakuje,
  • Odpowiedz
✨️ Czy medytacja może prowadzić do dobrostanu?
Czy jest tu ktoś, kto:

1) zorientował się, że dostał na starcie słabe karty (zdrowie, psychika, rodzina, wygląd, relacje, finanse, ból),

2) następnie wkręcił się mocno w #buddyzm i #medytacja (w ujęciu praktycznym, nie religijnym),
mirko_anonim - ✨️ Czy medytacja może prowadzić do dobrostanu? Ⓘ
Czy jest tu ktoś, kto...

źródło: eda

Pobierz
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Czy ktoś w taki sprytny sposób się wyzwolił? Czy nie jest to przy okazji rozwiązanie dla tzw. przegrywów/20-50% mężczyzn?


@mirko_anonim: ja jestem na tej ścieżce i to nie jest zawsze takie proste

w sumie to ostatnio raczej przez medytację cierpię 10x bardziej, przed medytacją moje życie było bardziej
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Medytuję od dawna (1-1,5h dziennie) i zauważalnym efektem medytacji jest to że negatywne wydarzenia które dzieją się w moim życiu nie mają tak druzgocącego wpływu na stan mojej psychiki. Wciąż denerwuję się, stresuję i odczuwam lęk lecz jakby szybciej się otrząsam z tego stanu. Mam obecnie pewne problemy zdrowotne i kiedyś coś takiego doprowadziłoby do jakiegoś kryzysu psychicznego i ciągłego, lękliwego przeżuwania pewnych myśli i obaw. Natomiast obecnie jest
  • Odpowiedz