A wtedy pozostaje już tylko walka z bandą bezczelnych rzeźników i konowałów, z niezrozumiałych względów zwanych "służbą zdrowia". Nazywam ich tak, bo miałem w dalekiej rodzinie przypadek - konował chciał wypisywać bo "nic się nie dzieje" i rozpoznał udar dopiero wtedy gdy źle czujący się starszy człowiek spadł z krzesła w jego obecności.
Byłem świadkiem już kilku takich sytuacji.
















To zależy co się robi i na ile zdrowie pozwoli. Wielu ludziom ulubiona praca i poczucie bycia komuś potrzebnym znacząco wydłuża życie. Sam znam takiego około 80 faceta m.in. dewelopera który jest prezesem w swojej firmie i jeszcze w jakichś stowarzyszeniach i nie zamierza przejść na emeryturę, a sam mi powiedział, że pewnie bez tej pracy szybko by umarł xD Oczywiście siedzi w biurze, pracownicy