W internetach coraz więcej kwiku, a to właścicieli gastronomii, a to jacyś agenci nieruchomości czy inni posiadacze "modnych" biznesów płaczą jak im jest źle i jak rząd ich okrada.

Jak żyje, w żadnym innym kraju nie widziałem tylu "lizingowych biznesmenów" - młodych wilków w BMW czy Audi, właścicieli interesów budek z bubble-tea czy jakichś homestagerów w tesli z kwiatkiem doniczkowym i butelką wina do zdjęć jako narzędzia pracy. Ich zysk opierał się
#anonimowemirkowyznania
Będę bardzo wdzięczny za pomoc i radę od mieszkańców stolicy i osób znających tutejszą gastronomię i sklepy. Niedawno przeprowadziłem się do Warszawy z malutkiej mieściny. Mam pracę asystencką w dużej firmie. Jednym z moich obowiązków okazało się kupno jedzenia (typu chleb, nabiał, napoje) i zamawianie jedzenia dla większej liczby pracowników. Przy czym nie chodzi o zakupy firmowe, ale prywatne, czyli bez żadnej faktury itp. W praktyce wygląda to tak, że codziennie
Problem z polskim gastro polega na tym, że każdy janusz biznesu prowadzący knajpkę uważa że wręcz należy mu się leasing na najnowsze BMW i mercedesa dla żony a do tego zyski pozwalające na kredyt na 100m apartamet w warszawie oraz szkołę prywatną dla dzieci.

Stąd się bierze kombinowanie na czym się da czyli pracownicy na umowie o dzieło, zmniejszanie porcji, pakowanie podłej jakości składników, zatrudnianie nieogarniętych hindusów do dostaw żeby tylko trochę
źródło: comment_1673447944trKJKFDEZDoGvGyy34Z7SF.jpg
@Wygryw_z_wyboru: Moim zdaniem chodzi bardziej stricte o podejście: jestem właścicielem wiec muszę zarabiać 20x tyle co pracownik. W krajach skandynawskich masz regulacje ze dyrektor nie może zarabiać x razy więcej niż średnie wynagrodzenie i ma to sens. Zreszta, dopóki ktoś płaci uczciwie i nie odwala Januszerki to nikomu by taka dysproporcja nie przeszkadzała. A zazwyczaj jest tak, ze minimalna, nawet herbaty nie masz w biurze za darmo, oszukiwanie na podatkach a
Witajcie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Włochy, Livigno. Knajpa na stoku, środek sezonu turystycznego więc można kosić turystów? No to zestaw kawa+tiramisu 7euro. Wyszło 7,5euro z napiwkiem za zestaw xD. "Taki sam" komplet miesiąc temu w Katowicach w parku 47zł xDD gdzie kawa była gorsza a tiramisu w sumie w smaku prawie podobne za co propsy ale o połowę mniejsze. No ale p0lskiemu przedsiębiorcy koszty nie pozwalają xD.

#
źródło: comment_1673418164RxLTXlzxVbNsfHMfyncwFw.jpg
@mwmichal: W Warszawie w byle centrum handlowym na wyspie kruasant za 9 ziko + kawa za 15. Łącznie 24
A jak chcesz ciasto to tak z 30-35 Ci wyjdzie zestaw.

Nigdy nei zrozumiem tego fenomenu gastro w PL gdzie każdy kto otworzy jakikolwiek biznes uważa, że jest bossem któremu z marzy musi starczyć na apartament na powiślu i leasing porshe Macan.... a we włoszech takie kawiarenki czy lokale prowadzi zwykły Luigi
@wuwuzela1: No bo u nas wyjście do knajpy to COŚ. Taki Włoch sobie pójdzie 5 razy w tygodniu na kapuczine za 2 euro i go to wali xD Wiec Luigi zarobi i tak więcej niż polski Janusz bo Luigi ma non stop pełny lokal i tego tiramisu to nie nadążali kroić xD
Poszedłem sobie zrobić zakupy na szybki obiad, patrzę na kasę po podliczeniu a tam 50zł. Aż mi oczy zdębiały.
To co się dzieje z cenami to jest dramat. Czuję się w tym kraju jak biedak chociaż zarabiam dobrze (10k). Współczuję tym co zarabiają średnią krajową albo mniej.

Dzieki Moriawiecki i PIS, powinniście za to gnić w pierdlu za to co zrobiliście z tym krajem.

#inflacja #jedzenie #bekazpisu #gastronomia #zakupy #zakupyza50zl
źródło: comment_1673272421T5KjX8BNazg4f2VGvyL1WH.jpg
Czy tylko ja mam tak że nazwy restauracji mnie odstraszają i zniechęcają do wejścia? A najgorsze to te z błędami, gdzie widać że właściciele próbują się na coś stylizować.
Takie przykłady z Rzeszowa:
"Lizbona o'bella ciao" - to chyba największy absurd
"Habana"
"Restauracja Hindi" - ktoś coś tam wiedział o Indiach ale że hindi to jeden z kilkudziesięciu języków to już nie bardzo
"Bollywood Masala" - jak wyżej
"Stary Lwów kuchnia ukraińska"
myślę, że tylko Ty tak masz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Jakby to Urban powiedział, ja kwestie nazw restauracji mam totalnie w dupie - liczy się tylko to co w ofercie i jako tako prezentacja samego lokalu ;)
Kiedy wypomina się przedsiębiorcom z gastro że odjechali z cenami i kawałek ziemniaka/placka/bułki nie kosztuje aż tyle ile chcą, to mówią że przecież koszt składników to tylko nieistotna część wydatków w porównaniu z innymi opłatami, ale dlaczego w takim razie porcje i tak coraz mniejsze? xD

A no i szklanka wody za 12 zł, ale pan pciembiorca ma koszta ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#gastronomia #patogastro #inflacja #kryzys #
Dokąd zmierzasz gastronomio? Chciałem zamówić sobie dzisiaj pizzę bo średnio miałem czas oderwać się od pracy i coś upichcić. W lokalu w którym kiedyś jadałem, mam do wyboru małą ze średniej półki cenowej za 42 zł, średnią za 53 i dużą za 90. Dostawa to 4,9zł. Uznałem, że wydanie prawie 60 zł za pizzę, którą się najem wykracza poza moją strefę komfortu.
Co ciekawe, docierają do mnie sprzeczne informacje. Z jednej strony
55 zł za placek o średnicy 40 cm z serem, szynką, pieczarkami i papryką? XD plus dostawa 10 zł czyli 65 zł za zwykła pizze wątpliwej jakości XD Za tyle to ja mam dietę pudełkową 2500 kcal na cały dzień tyle, że dopiero od środy zaczną mi dowozić bo święta. Nie dziwię się, że restauracje upadają bo kto normalny za tyle zamówi zwykła pizzę i to w Rzeszowie. Rok temu w Krakowie
źródło: comment_16720553464MYpTJdnILS4cI0z7BSfAa.jpg
Kobita pracuje w restauracji i dzisiaj przekazała mi ciekawą rzecz. Otóż u niej w pracy spóźnić się można max 5 min. Gdy spóźnisz się np. 10 min to do specjalnego słoika musisz wrzucić 10 zł. Jak to usłyszałem to mnie zatkało XD Gdyby oni tam zarabiali 60 zł/h to jeszcze bym jakoś w stanie mógł to próbować zrozumieć, ale Tyle nie zarabiają. Mówię jej, że to #januszex a ona, że to normalne