Żyjemy w czasach, w których poziom codziennej irytacji potrafi bardzo szybko sięgnąć zenitu. Czasem to nagromadzenie małych spraw, które na co dzień nas otaczają i odbierają energię, a czasem poczucie bezradności wobec systemowych absurdów czy wszechobecnej bylejakości. Człowiek stara się żyć spokojnie, robić swoje, a i tak co chwilę trafia na coś, co skutecznie psuje mu humor.
A jak to wygląda u Was?



















@szynszyla2018: już bardzo niewielki odsiew, przyjmując standardy przyjęć z 2010r. 84% obecnych studentów by się nie dostało- tąpnięcie poziomu jest gigantyczne, niebawem się przekonacie.