To jest wyższa szkoła jazdy - zostać przejechanym przez auto którym się przyjechało.
Płaski parking, krawężnik i jeszcze widać staranowane znaki.
Jednym słowem: gruuboooo.
Już prędzej przywiozła obiad, mąż podszedł, ona częściowo wysiadła aby podać obiad, straciła równowagę i niechcący nacisnęła gaz - taka MOJA teoria => która lepsza: policji czy moja?
Gdzie szpital co nie ma monitoringu?





















A gdzie podziała się kasa? I nie mów, że to drobne na waciki