Nieźle się właśnie wystraszyłem, obudziłem się nie mogąc złapać oddechu. Musiałem wstać z łóżka, oparłem się o krzesło i po chwili się udało. Nie jestem pewien czy był bezdech senny, duszności czy inne cuda. Oddychałem ale jakby na 1/4 możliwości, jakby powietrze nie mogło dojść do płuc. Mieliście coś podobnego?
Dodam że nie jestem otyły, ani zestresowany na codzien, wypiłem

















chyba ze zwierzeta tez sie licza