"Szła w górę bez kasku, czekana i raków. Nie miała nawet raczków na butach. Namawiałem ją do zawrócenia i proponowałem, że również ją sprowadzę na dół. Ostrzegłem ją, że kilka dni wcześniej w tym miejscu zginęła osoba. Sam miałem na nogach raki, a w plecaku zapasowe raczki. Dwukrotnie zaproponowałem, że jej je dam. Zależało mi, żeby wróciła cało. Odmówiła i poszła dalej" — relacjonuje pan Michał Warchoł.
Kilkoro świadków relacjonuje, że młoda dziewczyna,























Ale jak popatrzeć na kilku stronach fb i sekcjach komentarzy tam, to takie stanowisko jest powszechne, że to trasy wytyczone, turystyczne, w miarę sprawny człowiek bez większych lęków powinien dać radę. Potem dzieje się takie coś.