4 lata temu pracowałem na budowie w Belgii. Piątek, godzina 16:00. Przychodzi przełożony, Belg o imieniu Eric, i mówi prostym angielskim, że kończymy robotę, jest weekend, fajrant, można s--------ć do domu.
Na to nasz polski kierownik, pseudonim Tarzan, zaczyna drzeć na nas mordę:
„ERIC


















