P-----c w dzieciństwie i jej skutki

Na Mirko często przewija się temat toksycznych rodziców, „świętego spokoju” i słynnego tekstu „kiedyś to było, dostało się kablem od prodiża i człowiek wyrósł na ludzi”. Porozmawiajmy poważnie. Jak z perspektywy czasu oceniacie atmosferę w swoich domach rodzinnych? Czy fizyczna lub psychiczna tresura ze strony rodziców to był u Was standard, czy mieliście szczęście wychować się w normalnych warunkach?

Ankieta w pełni anonimowa.

#ankietydetektywa

Jaki rodzaj „metod wychowawczych” dominował w Twoim domu i jak na Ciebie wpłynął?

  • Przemoc fizyczna (pas, kabel) i trauma do dziś 9.9% (1027)
  • Przemoc psychiczna (wyzywanie, poniżanie) 7.6% (791)
  • Zimny chów (brak zainteresowania) 9.3% (963)
  • Sporadyczny klaps, ale był strach przed rodzicem 20.4% (2127)
  • Awantury domowe i alkohol (syndrom DDA/DDD) 10.1% (1055)
  • Nadopiekuńczość i toksyczna kontrola (brak luzu) 7.4% (766)
  • Normalny dom – szacunek, miłość i wsparcie 14.4% (1498)
  • Było biednie/ciężko, ale bez żadnej przemocy 8.5% (887)
  • Dopiero na terapii odkryłem, jak było toksycznie 2.3% (235)
  • Wyniki / Nie chcę o tym myśleć 10.1% (1054)

Oddanych głosów: 10403

  • 227
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Marcepanowy_Detektyw: To nie jest tak że było jednolicie. Był okres gdzie był pas ale potem rodzice dojrzeli i się nauczyli inaczej. U mnie pas był w wieku 5-9. A potem przeskoczyło i więcej pasa nie było a potem ojciec nawet się tłumaczył że 'no głupio to wtedy wyszło parę razy jak byliście mali'.
  • Odpowiedz
Największa beka z rodziców co paszą swoje dzieci. Potem idzie taki ruby z dwoma podbródka mi


@pearl_jamik: Beka z chorych ludzi, że nie mają zdrowychdzieci?
Z jakich niepełnosprawności jeszcze toczysz bekę? Niewidomi też cię śmieszą?
  • Odpowiedz
Jak radzicie sobie z niesfornymi rodzicami?

Moi rodzice sa po 50 oboje maja juz jakies problemy zdrowotne i chcialam im pomoc. Nie mieszkam juz z nimi z 8 lat, ale raz na miesiac/dwa przyjezdzam na kilka dni i widze wtedy chodzenie spac po 22 gdzie wstają o 5, bo pracuja fizycznie, posiłki duze, podjadanie po nocy, fizjoterapia, lekarze tez niechętnie .

Nie wiem co ja mam z nimi zrobic, tłumacze, mowie, ale
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

że chce ich jakoś na zdrowy styl życia naprowadzić


@Mistymay: przecież jakbym całe życie tak żył i na starość by mi mały gestapowiec na którego łożyłem tyle czasu i pieniędzy chciał narzucać czy tam "naprowadzić na zdrowy tryb życia" to bym pogonił z domu no ludzie kochane no xD nawet po 50tce nie dadzą żyć tylko będę się uczył zdrowych nawyków. Nie nauczysz starego psa nowych sztuczek a martwić się
  • Odpowiedz
@Mistymay: bo im je narzucasz xD Wiedzą, że powinni lepiej, tylko mają już swoje utarte ścieżki ze wszystkim, więc mimo świadomości, jesli nie mają motywacji, to się skończy na gadaniu. Ogólnie, jeśli chcesz pomóc przynajmniej w kwestii odżywiania, to najlepiej wprowadzać 1 zdrowy składnik na raz. Tak żeby byli w stanie wykorzystać go w różnych wariantach jedzenia i utrwalali przez kilka tygodni. Wiem jak to brzmi, ale to jest lepsze,
  • Odpowiedz
Eh, ja to chyba nie mogę zadawać się z rodzicami. Miałem dłuższe przerwy w kontaktach z nimi (z każdym z osobna, bo są rozwiedzeni) i było nieco bardziej znośnie. Jak tylko z jednym i drugim trochę pogadałem, to nagle wrócił w---w, nerwica i inne śmieci. Myślałem, że może jakoś mi przeszło, ale to wszystko tylko zostało uśpione i tam dalej siedzi. I będzie siedzieć i będzie reaktywowane za każdym razem, gdy ich
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@telegazeciarz: niestety ciało i psychika mają potężną pamięć emocjonalną. Możesz latami nie mieć kontaktu, pracować nad sobą i czuć się świetnie, ale system nerwowy w obecności osób, które cię skrzywdziły w dzieciństwie automatycznie przełącza się w tryb przetrwania
  • Odpowiedz
✨️ Jak poradzić sobie z toksycznymi rodzicami podczas organizacji wesela?
Mam toksycznych rodziców, co całe moje życie mieszają się we wszystkie moje sprawy. Praktycznie całe życie podejmowali za mnie decyzje, a każdy jakiś mój opór od małego był tłamszony awanturami i zgrywanie ofiar przez rodziców. Wyrobili u mnie takie poddaństwo, że decydowali we wszystkim, od wyboru szkoły czy studiów, z kim mogę się spotykać, kto może być moim kolegą itd.. Dodatkowo każde
  • 22
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: jesli to nie bait to musisz sie w końcu odpępowic.
Zaakceptuj fakt ze rodzicom będzie przykro. Zaakceptuj ze moze byc awantura. Zaakceptuj ze w skrajnym przypadku nie beda na ślubie.

I zakomunikuj swoje, nie negocjuj.
  • Odpowiedz
skoro Cie to przeraza to nie masz empatii lub elementranej wiedzy.


@mirko_anonim: skoro mnie to przeraża, to właśnie świadczy o empatii, inaczej miałabym to w dupie xD nigdzie się z typa nie naśmiewam, najwyraźniej projektujesz tutaj jakieś swoje lęki i złe doświadczenia

Nie wiesz czy gdybys miala takich starych to bys byla taka sprytna i przejrzala cala gre


no właśnie moi starzy byli nadopiekuńczy i egoistyczni (typu nie, nie pojedziesz
  • Odpowiedz
W dzień dziecka napiszę, że IMHO dzisiejsze dzieci to straszne p---y:
- mamusia / tatuś musi odprowadzać je do szkoły do 12 roku życia (a czasem nawet do 15)
- nie umieją jeździć autobusem / pociągiem
- płaczą jak je ktoś zbije zamiast oddać
- ..................

Piszcie
pearl_jamik - W dzień dziecka napiszę, że IMHO dzisiejsze dzieci to straszne p---y:
-...

źródło: dzien-dziecka-dekoracja-1

Pobierz
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

mieszkam obok szkoly na ktorej jest jednokierunkowa i codziennie z rana ogromne korki bo rodzice muszą je wysadzic pod samymi drzwiami XD punkt pierwszy celny strasznie


@curiousboi: mam to samo. Beke mam jak patrze na tą codzienną dzicz. Pod same drzwi musza bombelka podwieść. Za szkołą jest główna droga to zamiast tam wysadzić to jadą na około pod samo wejście. Część zostawia auto na skrzyzowaniu, na pasach czy komuś w
  • Odpowiedz
Czy to normalne, że jak jest dobrze to jest dobrze, a jak macie jakiś problem i potrzebujecie pomocy, to rodzice nagle nie chcą wam pomóc?

Stary mój odklejony, jak miałem kłopot mieszkaniowy i nie było mnie stać na chatę w mieście, to stwierdził, żebym wynajął mieszkanie na wiosce i dojeżdżał do miasta 30-40km codziennie, tam gdzie miałem pracę. Nie miałem samochodu, to stwierdził, że mogę jeździć rowerem. I to że kończę robotę o
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach