@Zoyav kurczę. Ja w dni robocze ok. 4 godzin, w weekendy 6-7 godzin, a mój rekord to 11 godzin. I wydaje mi się, że jestem przed telefonem non-stop.

Ale przynajmniej u ciebie prawilna aplikacja na pierwszym miejscu.
Tak mnie denerwują te wszelkie zasady i "dobre maniery" korzystania z telefonu że szkoda strzępic ryja. A prawda jest taka że:
Najlepszy czas na korzystanie z telefonu jest:
1. Podczas pracy
2. Podczas rodzinnego obiadu/spotkania
3. Podczas urlopu (ale takiego kiedy siedzisz w domu i nic nie robisz)
4. Przed snem
5. Podczas przechodzenia przez przejście dla pieszych, na schodach lub podczas stania na chodniku ktory ma mniej niż 0.5m
6. Podczas
Kilka pytań, odpowiedzi mogą być na pw jeżeli ktoś się wstydzi. Śmieszkom dziękuje z góry.

1) Czy pornografia może powodować stany lękowe, stany depresyjne, fobie społeczne, brak energii, zamulenie, brain fog, ciągłe zmęczenie?
2) Czy ktoś odczuł znaczące pozytywne skutki odstawienia pornografii ? jeżeli tak to jakie?
3) Czy informacje na internecie o tym że nałogowe oglądanie pornografii i nałogowe fapanie "wysysa" energie z człowieka co w konsekwencji wieloletniego nałogu powoduje różne
@Lynch9: z mojego doświadczenia:
2. Zdecydowanie więcej energii
3. Tak, moim zdaniem w ogóle orgazm i wytrysk to utrata energii i siły. Chodzę na siłownię 9 lat, a to co się dzieje od ok 2 miesięcy przechodzi moje pojęcie, buduję masę i jestem silniejszy pomimo redukcji i jestem mega wyżyłowany, bez żadnych sterydów. Monk mode to naturalny steryd
@Dna_ts_Rednum_or_F_Raf: kim się stajesz rzucając ten syf

odrzucając porno i masturbację pozbywasz się w pewnym sensie czegoś na kształt obsesji. pozbywasz się tematu, do którego często wracasz myślami w ciągu całego dnia. któremu poświęcasz tyle uwagi. to nie musi chodzić tylko o porno. porno obsesję napędza, ale może też chodzić o wyobrażenia, plany jak zdobyć partnerkę, frustracje, lęki, wałkowanie niepowodzeń. kiedy to odrzucasz, twoja wewnętrzna przestrzeń nagle się poszerza. dopiero kiedy
Czy uporał się ktoś z was skutecznie z uzależnieniem od Internetu?

Nie mam na myśli całkowitej rezygnacji z technologii, powrotu do Nokii 3310 i używania Internetu tylko w bibliotece albo wcale (obecnie takie rozwiązanie byłoby bardziej uciążliwe niż korzystne), tylko traktowania sieci w sposób intencjonalny - tzn. jako narzędzia, a nie jako formy ucieczki przed sobą i światem.

Podoba się dla mnie koncepcja cyfrowego minimalizmu Cala Newporta - tzn. "Filozofia korzystania
meltdown - Czy uporał się ktoś z was skutecznie z uzależnieniem od Internetu?

Nie ma...

źródło: photo_2024-02-24_14-54-24

Pobierz
@meltdown: jeśli post jest na poważnie, to...
1. Usunięcie aplikacji, których nie używasz np. dłużej niż od tygodnia
2. Trzymanie w absolutnym minimum aplikacji do social media - zostaw np. tylko 1 lub 2, których najczęściej używasz. To samo z komunikatorami czy innymi aplikacjami z danej sekcji.
3. Ogranicznik czasowy dla każdej z tych aplikacji. Np. YouTube - 1h dziennie.
4. Zabrzmi banalnie, ale wyjście do ludzi i/lub znalezienie sobie zajęcia
@meltdown nie wiem po co miałabym rezygnować z własnej woli z czegoś co sprawia mi przyjemność i nie wpływa negatywnie na zdrowie (jak np. alko) i nie grozi bankructwem (jak np. hazard)

no chyba że twoim przypadku to jakieś kwestie religijne, jesteś ascetą etc to ok
Słuchajcie bo będąc uzależnionym np od alkoholu fajek czy narkotyków ludzie muszą ciągle brać a porno działa inaczej bo np jednego dnia mnie nie ciągnie w ogóle a drugiego bardzo albo nie oglądam kilka godzin i potem już przychodzi ochota.Jakbym był uzależniony to raczej bym oglądał cały dzień tak?
#nofapchallenge #nofap #uzaleznienie #alkoholizm #narkotykizawszespoko #narkotyki #psychologia #depresja
@jalop: IMO całkiem bez sensu bo trucie się alkoholem to najlepiej robić w towarzystwie jeśli już. A jedno piwo to gówno z tego masz nawet klepy fajnej nie ma ale już dodatkowe 250 kcal, niepotrzebnie obciąża organizm, pogorsza jakość snu i powoduje niepotrzebne podjadanie. Jeśli już to polecam walnąć bucha i piwko 0% Zatecky, tylko 60 kcal a efekt praktycznie taki sam
Rozwala mnie wycie kiedy ktoś podważa magiczne właściwości jednego ze "świętych narkotyków". Oglądałem właśnie rozmowę z Nilem Tysonem deGrassem u Joe Rogana (wiem że tam siedzi dość specyficzna grupa osób) w której Tyson stwierdził ze w sumie woli mieć czystą banie i wątpi czy czegokolwiek można się dowiedzieć będąc na tripie po grzybach.
Tymczasem w komentarzach:
"Musisz brać grzyby to zmienia twoje patrzenie na rzeczywistość", "grzyby uratowały mi życie", "nawet nie brał
@jamajskikanion: @NocnyFull Przecież ćpuńskie odpady tak sobie racjonalizują telepanie łba po grzybach/prochach czy innych mó#!$%@?.

To tak, jakby menel opowiadał o wyższym stanie świadomości po zrobieniu litra na hejnał i nowych doznaniach, a w rzeczywistości jedyne doznania jakich doświadcza to skurcze mięśni gładkich, rzyganie i krztuszenie się wymiocinami w rowie, czasem szczęśliwie prowadzące do śmierci takiego odpadka.