Fajnie się czyta ten tag, ale jak się gra z kolegami np. w kosza, to emocje są zawsze większe jak gra się choćby o 5 zł.
Dlatego też kupiłem parę śmieciuchów żeby dołączyć do tego elitarnego klubu.
A żeby emocje były naprawdę mocne to na deser CFD Take Two za tysiaka. Niech się dzieje wola nieba.















Zapraszam do dyskusji pt. "Wasz największe perfumowe rozczarowania" ( ͡º ͜ʖ͡º) Do jakich zapachów podchodziliście z dużymi oczekiwaniami by ani trochę nie zostały spełnione? Bardziej chodzi o samą kompozycję niż słabiutkie parametry, bo tutaj pewnie łatwo byłoby wymieniać. Do swoich mogę zaliczyć:
1. Sospiro Il Padrino - Porzeczka, rum, amaretto i bergamotka na drzewno waniliowej bazie. Nuty wyglądały bardzo intrygująco i sprawiły, że liczyłem na soczysty owocowy
Kourosa?!
Do tej pory nie wiem czy to zapach mem, czy ktoś to faktycznie potrafi na siebie psiknąć nie dla beki xD
Chociaż w sumie Chanele piątki też są dla mnie śmierdzące. Idealna para spod baltony w latach 80 ( ͡°( ͡° ͜ʖ
Zostawmy komentarze dla wpisów zgodnych z tematem.