Siostra jest w połowie ciąży. Bardzo dlugo sie starali i mieli kilka niepowodzeń. Widzę że bardzo mocno przeżywa i stresuje się samą ciążą ale chyba jeszcze mocniej porodem.

Powiedzcie mi czy jest sens porodu w prywatnej klinice? Czy cokolwiek to zmieni? Czy opieka i kultura jest lepsza niż w szpitalu? A może samo to że nie ma pewności czy zdążysz do kliniki już przekreśla sens? Ja mam za sobą tylko CC więc
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Powiedzcie mi czy jest sens porodu w prywatnej klinice?


@Grzesiok: Osobiście nie widzę. Szpitale na NFZ teraz są mega dobre, personel bardzo uprzejmy i zaangażowany. Położne najczęściej są bardzo pomocne, uśmiechnięte i są w stanie bezpiecznie przeprowadzić przez poród. Ważne tylko, żeby wybrać szpital z 3 stopniem referencyjności.
  • Odpowiedz
w dniu dzisiejszym użytkownik @lukasz-lux popełnił ciekawy i dający wiele do myślenia wpis i w związku w powyższym, że do myślenia mnie zmusił to się w-------m i swoje przemyślenia w osobnym wątku zapiszę bo poniekąd dotykają tego co mirek napisał, ale też są to przemyślenia trochę i innego rodzaju. Po prostu chcę się wygadać bo rozchodzenie nie daje rady - po prostu.

Mianowicie, o co chodzi? O poprzednie pokolenie, które mając możliwości
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Torqux: a gdzie ty masz tu typa rozszczeniowego? Gość pisze wprost, że nie chce się pchać w dzieciaki bo ciężko, bo nie podoła, arodzinka ciśnie pewnie sądząc, że jakoś to będzie...a nie będzie z ratą kredytu na 30 lat, która może w każdym momencie wystrzelić dwukrotnie to nie bajka tylko deprecha i obroża. A dla mądrych co głoszą że kiedyś rodziny miały ciężej, a dzieci były, to przypomnę,że jak tylko
  • Odpowiedz
@wormik:

po prostu kiedys ludzie nie byli wytresowanie w spekulacji na neiruchomosciach bo mieszkania predzej czy poznije sie zwyczjanie dostawalo, to po co bylo je kupowac? po nic....
  • Odpowiedz
✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Wasi ojcowie też są tacy wybrakowani w sferze emocjonalnej, że gdyby nie utrzymywanie rodziny czy jakieś drobne przysługi dla was, to zastanawialibyście się, czy was w ogóle stary lubi? xDDD
W sensie rlację mam absoslutnie normalną. Mogę na ojca liczyć, czasem pogadamy itd. Ale na koniec dnia, nie mogę powiedzieć, żebym jakoś dobrze go znał i vice versa.
Po prostu jest jakaś taka przyziemność tej relacji i jakaś taka
  • 12
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim tak, jako milenials twierdzę, że nasi ojcowie wciąż należeli do grupy tych "nieobecnych". Niby byli, czasem się z nimi jeździło na wakacje czy coś robiło razem, że jakieś wspomnienia są, ale żeby byli tak naprawdę obecni w naszym życiu to nie bardzo... Też mam poczucie, że mojego ojca nie znałam, nic o nim nie wiedziałam jako o człowieku, był po prostu "father figure", ale nie kimś bliskim do kogo by
  • Odpowiedz
@mirko_anonim tak byli wychowywani przez swoich rodziców z pokolenia powojennego, trudno się dziwić że tacy są. Nasze pokolenie też nie ma lekko, szczególnie faceci ktorzy próbują teraz być innymi ojcami dla własnych dzieci, ale kompletnie nie mają wzorca jak to powinno wyglądać i wkładają w to ogrom wysiłku. Mam nadzieję, że pokolenie naszych dzieci będzie już inne :)
  • Odpowiedz
Co złego w byciu bezdzietnym kawalerem?


@Satan_Was_a_Babyboomer: Wszystko. To totalne zaprzeczenie męskości. Możesz się ze mną nie zgodzić, moje poglądy, moja sprawa.

Trafi się to się trafi a jak nie będziesz mieć presji na związek


@Satan_Was_a_Babyboomer: Nie mam presji na związek sam w sobie, po prostu źle mi z tym, że mi się tak życie potoczyło. W obecnej chwili to nawet bym nie chciał żadnego związku, bo potrzebuję
  • Odpowiedz
@Kopyto96: Byłem. I po rozstaniu niedoszli teściowie, a zwłaszcza teściowa, wypisywali do mnie żebym powalczył o związek - bo jak sama teściowa uznała - lepszego kawalera jej córka nie znajdzie lol xd
Tylko, że poza byciem w związku też jestem singlem. I przykro jest jak Cię ktoś wystawia do wiatru. Ale za 10 razem to po prostu nie robi wrażenia. Bycie singlem, poznawanie ludzi i ciągłe szukanie nowych ludzi jest
  • Odpowiedz
To czego najbardziej żałuję, ze wszystkich swoich złych czynów, jest to, że odciągnąłem mojego 15-letniego brata (wówczas był osobą wierzącą) od wiary i sprawiłem, że w mgnieniu oka stał się ateistą. Z uśmiechniętego, bystrego dzieciaka pełnego wyobraźni, stał się chłodnym, apatycznym gościem, który ma bardzo, ale to bardzo negatywne podejście do życia i w gruncie rzeczy w nic tak na prawdę nie wierzy i chyba uznał, że jest niczym więcej jak tylko
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Hej!

Tysiące myśli w głowie..
Sprawa wygląda tak.. Jesteśmy we dwoje i mamy dwójkę dzieci nastolatkę i noworodka. Wynajmujemy małe mieszkanie, chociaż mamy miesięczny dochód ok 20 tys zł.

Do
  • 15
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
#psychologia #rodzina #pytanie

Matka 3 dni w szpitalu z powodu usunięcia kamieni żółciowych, 35 min od mojego zamieszkania. Czy jechalibyście odwiedzić, czy nie ma sensu? To duże utrudnienie, bo praca itd. Czy pojechalibyście do niej do domu jak już wyjdzie? U nas w rodzinie nigdy nie było emocji ani mówienia o nich i nie mam pojęcia, jak się zachować i co jest
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@nativ: to tak nie zawsze działa. Jeżeli nie ma relacji to choroba tego nie zmieni, nie zbliży, a granie kartą "chora, stara matka, nikt się nią nie opiekuje" jedynie może pogorszyć istniejące "relacje".

Starych drzew się nie przesadza, ale choroba powinna skłaniać do jakiejś refleksji i może takie kilka dni samotności przełączy jakiś trybik w mózgu. Chociaż wątpię.
  • Odpowiedz
✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Jak przekonać matkę, że nie mam ochoty podwozić i zabierać córki sąsiadki do i z pracy? Mieszkamy na osiedlu podmiejskim. W odległości 1 km jest przystanek autobusy (fakt - autobus jeździ rzadko), a 4 km dalej jest kolejny przystanek, gdzie są już 2 autobusy. Pracuję w mieście oddalonym o 24 km. Dojeżdżam autem, które specjalnie na tę okoliczność kupiłem. Oszczędzałem mocno przez trzy lata, miałem trochę odłożonych pieniędzy
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach