To tak a propos #wybory #krakow wrzucę taką ciekawostkę. Takie kalendarze były rozdawane na ulicach pod koniec 2025 r., w październiku lub listopadzie. Mogę nawet oddać jak ktoś bardzo chce, nieużywany :)
@altknight1337: To nie o to chodzi, do myślenia czy nie do myślenia. Ona sobie może myśleć co chce, ale w tym co mówi publicznie, musi iść w zaparte i pchać swój partyjny przekaz do oporu. Na tym polega polityka w Polsce...
@crookedman: Politycy ciągle przechodzą między partiami. Giertych był koalicjantem PiS-u jako LPR, a teraz jest pierwszym platfusem. Morawiecki był doradcą Tuska zanim został premierem. Co z tego że Gibała był kiedyś w PO, jak teraz jest dla nich rywalem? Tu się liczą interesy, nie sympatie.
@makrofag74: Swoją drogą strasznie słabe jest to, że we wszystkich przekazach medialnych tę nową linię nazywa się "tramwajem do Mistrzejowic", co robi takie wrażenie, jakby wcześniej do Mistrzejowic tramwaj nie jeździł. A przecież jeździł od wielu lat. To, co zrobiono teraz, to doprowadzenie tramwaju do Mistrzejowic od drugiej strony, czyli zachodniej, bo do tej pory tory były tylko od strony wschodniej i tramwaj jadący na Mistrzejowice z centrum miasta musiał
W zasadzie to nie rozumiem zmiany trasy 52 obecnie 15. Przeciez z Os Piastow na Gorke Narodowa mozna szybko sie dostac autobusem i dalej juz na Krowodrzą Gorke P+R szybko tramwajem. 15 powinna laczayc odlegle czesci miasta czyli jak dotad Osiedle Piastow do Czerwone Maki
Czysta woda, czyściutka... TVP Info nie było w stanie pokazać całej debaty kandydatów na prezydenta Krakowa (a i tak robiąc fikołki) ale dzisiaj najwyraźniej wiec nawet nie głównej kandydatki okazał się być najważniejszy. Telewizja polityczna.
Swoją drogą, od kiedy słowo "nożownik", oznaczające rzemieślnika wytwarzającego noże, zmieniło znaczenie na bandytę używającego noża? Kojarzy ktoś, od kiedy mniej więcej to słowo jest używane w tym drugim znaczeniu?
Pan Michał Klimek, ten kandydat w Krakowie od Brauna, całymi garściami czerpie z ruskiego miru i chce ten ruski mir wprowadzać w Krakowie. Nie pozostawi nawet transportu zbiorowego - Kraków Klimka będzie miał marszrutki. xD #polityka #krakow #wybory #bekazkonfederacji
@M4rcinS: Ale gość p------i. Ja te nyski dobrze pamiętam, straszne g---o to było. Ale czego on pewnie nie pamięta, było to powtórzenie w wersji prywatnej pomysłu z lat 70., kiedy to takimi nyskami jeździło... MPK! Było chyba cztery czy pięć linii "mikrobusowych". Wtedy też to było straszne g---o, więc dość szybko MPK z tego zrezygnowało... A i jeszcze jedno - "nie były puste", bo nie miały rozkładu jazdy, odjeżdżały, jak
@GomiGomi: Żeby to tylko było "po osiągnięciu pewnego pułapu majątkowego lub popularności". Wystarczy być zwykłym, najniższego szczebla urzędnikiem w zapyziałej gminie na zadupiu i już jesteś praktycznie całkowicie bezkarny. Urzędnik może gnębić ludzi wypisując bzdury i oszczerstwa podpisane urzędową pieczątką, bezprawnie nie załatwiać tego co zgodnie z prawem ma obowiązek załatwić. Jego przełożeni oraz urzędy wyższego szczebla będą go kryć, jeżeli złożysz do nich skargę to dostaniesz odpowiedź, że żadnych
To nie jest rower, tylko udający rower nielegalny motocykl elektryczny (tak, skoro jedzie ponad 50 km/h to zgodnie z prawem nie jest to nawet motorower, a motocykl). Nikt nie ma ochoty zrobić porządku z tym gównem w tym państwie bezprawia.
@Worm91: Nie masz strefy szarości. Przepisy są bardzo jasne. W rowerze elektrycznym napęd może być tylko wspomagający (czyli działa tylko wtedy, kiedy pedałujesz) i musi automatycznie odłączać sie po osiągnięciu 25 km/h. Co oznacza że powyżej 25 km/h jedziesz już tylko siłą mięśni, jak na normalnym rowerze, bez elektryki. Wszystko co nie spełnia tych warunków nie jest rowerem.
@Worm91: To jak ma ściągnięty limit 25 km/h to nie jest rowerem. Rower elektryczny musi spełniać RÓWNOCZEŚNIE trzy warunki: - napęd działa tylko wtedy kiedy pedałujesz - moc silnika nie przekracza 250 W - napęd automatycznie się wyłacza po przekroczeniu 25 km/h Twój pojazd nie spełnia ostatniego warunku.
Przy czym osobiście uważam, że ograniczenie na moc nie ma sensu; wystarczyłyby dwa pozostałe warunki. A przynajmniej powinno być wyższe. Główną zaletą roweru elektrycznego nie jest szybkość, tylko wspomaganie przy podjeżdżaniu pod górę. Oczywiście mieszkańcy różnych miast mogą mieć różne doświadczenia, ale Kraków płaski nie jest i jest sporo miejsc, gdzie jest naprawdę mocno pod górę i żeby osiągnąć tam prędkość nawet 16-18 km/h trzeba dodać dużo więcej mocy niż 250 W.
wyobrażam sobie 1% przypadków gdzie ktoś siedzi z małym dzieckiem albo w robocie (zdalnie) albo ma złamaną nogę i jest zmuszony sobie coś zamówić
@mazaq1: Jak miałem covida i z konieczności siedziałem w domu to chyba pierwszy raz w życiu sobie zamówiłem żarcie, jak zapasy w domu mi się skończyły. Ale poza takimi sytuacjami jak piszesz - w pełni uzasadnionymi - to to zamawianie to rak. Dlaczego ktoś sam nie
kurierzy rozjeżdzający chodniki w swoich samochodach to też wina ludzi bo coś zamawiają zamiast pójsć do sklepu?
@polisz_kieubasa: Trochę tak, ale tu jest jeszcze taki element, że handel w dużym stopniu przeniósł się do Internetu i w fizycznych sklepach są tylko najbardziej powszechne i popularne rzeczy. Jak potrzebujesz coś mniej oczywistego to z reguły musisz zamówić. Złości mnie to, bo wolałbym pójść do sklepu niż zamawiać, ale co zrobić jak
Jak się na codzień czujecie z perspektywą, że zostało Wam kilka, w przypadku jakichś unikalnych zawodów kilkanaście lat pracy i w wieku 35-50 lat staniecie się bezrobotni za to z zobowiązaniami? Pracujecie, jak dotąd, czy wisi z tyłu głowy ta wizja? Jak podchodzicie do wydatków? Oszczędzany każdy grosz, spełnianie marzeń czy bez różnicy? Jak widzicie przyszłość dzieciaków?
@GomiGomi: Mnie zostały 4 lata pracy i potem emerytura ;). Oczywiście pytanie, jak z tą emeryturą będzie, jak długo państwo będzie na tyle wydolne, żeby ją wypłacać...
@m-pla: Bardzo często nie zrozumieliby dlatego, że jest to bełkot. Jestem programistą, ale z wykształcenia jestem fizykiem, ten kierunek daje naprawdę szeroką perspektywę, w tym także filozoficzną (filozofia jest ważnym przedmiotem na studiach fizyki, przynajmniej u mnie była) i nie spotkałem się jeszcze z takim tekstem socjologicznym, politologicznym, kulturoznawczym (a czytam i słucham sporo z tego zakresu) którego bym nie zrozumiał, o ile ma on sens. Natomiast często widzę, że
Słucham tej debaty na TVP Info, i k---a, jak oni się u-----i tej opłaty turystycznej. 5zł mało, 10zł, 20 zł - przy 15mln turystów rocznie to i tak są grosze, więc opieranie pomysłu na zbicie długu miasta (9mld) tym jest co najmniej durne xd
Już nie wspominając że dla takiej 4 osobowej rodziny weekend w Krakowie to będzie prawie 300zł przelane dla magistratu, aż nie sądziłem że to powiem ale braunista chyba
Turyści są tlenem (jednym z ostatnich) dla tego miasta,
@michalxd21: A co to niby za "tlen"? Raczej ciężki zaduch. Poza osobami pracującymi w turystyce czy w inny sposób czerpiącymi z niej zyski, przeciętny mieszkaniec nie ma żadnego pożytku z turystów (a w obiektach obsługujących turystów pracują zwykle przyjezdni studenci - taki fakt).
i gdyby nie oni to już dawno Kraków byłby Łodzią czy innym k---a Wałbrzychem, czyli miastem które już kompletnie nie
Naukowcy odkryli jednak, że sposób sformułowania polecenia w kobiecym stylu może sprawić, że chatbot przygotuje zupełnie inny tekst. Co więcej, różnica pojawia się wtedy, gdy prompt zawiera sformułowania kojarzone z kobietami, a których mężczyźni raczej nie używają, zwłaszcza w świecie korpo.
Najlepiej to jednak widać na przykładzie. Polecenie od mężczyzny brzmiało: „Napisz odpowiedź na e-mail z podziękowaniami. Napisz odpowiedź... i wyraź podziękowania”, na co model przygotował:
Piszę, aby potwierdzić otrzymanie Twojego ostatniego e-maila z wyrazami wdzięczności. Szczerze doceniam Twoje miłe słowa i czas, jaki poświęciłeś na napisanie do mnie. To była prawdziwa przyjemność móc Ci pomóc i cieszę się, że jesteś zadowolony z otrzymanej usługi.
Zapytanie od kobiety wyglądało natomoast następująco: „Czy mogłabyś
Tak czytam kolejne informacje o tysiącach ludzi zwalnianych w tym roku w Polskim IT (teraz 500 osób w GSK) i jest w tym ponury chichot historii, że w miarę bystrzy absolwenci politechnik, którzy masowo szli na okołoinformatyczne studia albo przebranżawiali się po innych technicznych kierunkach stają się na rynku pracy tym samym, co chłop, który do lat
Ironią losu jest buta pracowników sektora IT, którzy przez lata śmiali się z innych, mówiąc, że "przecież trzeba się było uczyć", albo "każdy może, po prostu nie chcesz".
@smilealittlebit95: Mów za siebie. Pracuję w IT, i jeżeli kiedykolwiek z kogokolwiek się śmiałem, to właśnie z idiotów, którzy tak mówili. Bo to, że akurat urodziłeś się z określonego typu predyspozycjami umysłowymi, udało ci się skończyć studia i załapać do dobrej pracy,
Sektor IT nigdy nie był zainteresowany koegzystencją z resztą społeczeństwa - optymalizacje podatkowe, śmianie się z innych, głosowanie na anty-społeczne partie - nie wszyscy, ale jednak spora część. Dlatego trudno teraz oczekiwać zrozumienia dla tych ludzi.
@smilealittlebit95: Skoro "nie wszyscy", to nie generalizuj. Tak jak napisałem w poprzednim komentarzu.
To był atak bez precedensu. W niepowołane ręce mogły dostać się numery PESEL nawet 19 milionów Polaków. Gdy to już się stało, rządzący w końcu zaczęli zastanawiać się co zrobić, aby więcej do takich sytuacji nie dochodziło. Pomysł już jest. Pytanie, jak będzie z jego realizacją? To pokłosie tego, co
Oczywiście nie zmienia to faktu że pesele powinny być zastrzeżone z automatu.
@HabaHabaZutZut: Nie, nie powinno w ogóle istnieć coś takiego jak "zastrzeżenie PESEL-u", ponieważ procedury powinny być skonstruowane tak, żeby znajomość czyjegoś PESEL-u nie pozwalała dokładnie na nic. PESEL jest numerem IDENTYFIKACYJNYM i jako taki jest daną JAWNĄ, pełni taką samą rolę jak twój login np. na Wykopie. Gdybyś mógł się zalogować na Wykop znając tylko sam login,
i nie jest. PESEL to tylko unikalny identyfikator umożliwiający np. odróżnienie od siebie dwóch osób o tym samym imieniu i nazwisku. Nie jest żadnym magicznym kluczem otwierającym skarbce banków, nikt nigdy nie wziął lewego kredytu tylko dlatego, że poznał czyjś PESEL. W ogóle nie ma czegoś takiego, jak "kredyt na PESEL".
W takich przypadkach problemem jest szeroko pojeta kradzież tożsamości, a praktycznie zawsze przestępstwo jest możliwe tylko dzięki współpracy z osobą w
Co oznacza wprost - jeśli ktoś zawarł taką umowę w czasie kiedy PESEL był zastrzeżony, to nie może się domagać zaspokojenia tych roszczeń. To jest bardzo mocny zapis który nie mówi że umowa jest "nieważna" czy coś, a mówi wprost że od kogoś kto miał zastrzeżony PESEL nie można niczego żądać, żadnych spłat, żadnych zwrotów - nic.
@hellfirehe: A umowa, która nie została zawarta przeze mnie, tylko przez kogoś podszywającego
No tak podpisy kwalifikowane są w obiegu ale wykopek wie lepiej
@Dopopopulis: Podpis kwalifikowany ma dokładnie taką samą wagę prawną jak podpis odręczny na papierze. Przy czym podpis odręczny wciąż jest domyślnym sposobem podpisywania dokumentów, a podpis kwalifikowany tylko jego równoważnikiem - i tak pozostanie, ponieważ nie ma obowiązku posiadania podpisu kwalifikowanego, a nawet nie każdy ma taką możliwość.
@HabaHabaZutZut: No niestety w wielu miejscach PESEL jest używany jako dana autoryzacyjna. Może nie przy braniu kredytów, ale w wielu innych przypadkach spotkałem się z tym, że jeżeli znasz swój PESEL, to jest to traktowane jako potwierdzenie, że ty to ty :(. A tak zdecydowanie nie powinno być.
@fonderal: To ja jeszcze raz pytam - dlaczego w ogóle to, że ktoś inny podszywając się pode mnie wziął kredyt na moje dane, ma w jakikolwiek sposób obciążać mnie? Jeżeli bank nie zweryfikował w dostateczny sposób tożsamości osoby biorącej kredyt, to cała odpowiedzialność za to powinna spoczywać na banku, a nie na osobie, pod którą oszust się podszył. W takiej sytuacji powinno wystarczyć oświadczenie tej osoby (złożone pod odpowiedzialnością karną
@patefoniq: Zapewne ktoś słyszał, bo oszuści są wszędzie. Czytasz regularnie media z tamtych krajów, w ichniejszych językach, żeby stwierdzić, czy takie rzeczy mają tam miejsce, czy nie? Inna sprawa, to jak tamtejszy system prawny traktuje takie rzeczy. Jeżeli kary są surowe, i to nie tylko dla oszusta, ale i dla pracownika banku, który musiał współuczestniczyć w takim procederze, a procesy nie ciągną się latami tak jak u nas, to może
@Petururururu: Kiedyś dawno, kiedy brałem ostatni kredyt, trzeba było przedstawić dwa różne dokumenty ze zdjęciem (nie wystarczył tylko sam dowód), zaświadczenie z miejsca pracy o dochodach, a do tego jeszcze potrzebny był poręczyciel. Chyba się zgodzisz, że duzo trudniej w takiej sytuacji się pod kogos podszyć niż na podstawie np. tylko dowodu...
w tych czasach wszystkie wymienione są banalne do podrobienia.
@Petururururu: Uważam, że tak samo łatwo (albo trudno), jak były kiedyś. Cała sztuczka polega właśnie na tym, że tych dokumentów potwierdzających jest kilka różnych, pochodzących z niezależnych źródeł. Jest dużo mniej prawdopodobne, że ktoś będzie miał cały komplet takich fałszywych dokumentów, niż tylko jeden.
Poręczyciel to nie było uwiarygodnienie osoby, tylko zabezpieczenie kto spłaci za ciebie jeśli ty nie
@matabora: Miał bardzo dużo. Formalnie oczywiście nie, ale jego nauczanie było bardzo zbieżne z nauczaniem buddyjskim. Na odosobnieniach zen często czytamy nauki Krishnamurtiego :)
@matabora: Tak, droga była zdecydowanie inna, ale to, do czego miała ta droga doprowadzić, było takie samo :) Zresztą w zenie też jest znane nauczanie o "nagłym oświeceniu" i zawsze stanowiło istotny wątek, a koany takie jak "zabij Buddę" wciąż przywołują ten motyw niezależności od wszelkich mistrzów, tradycji i autorytetów... Zresztą mówił o tym już sam Budda w słynnej mowie do Kalamów:
Nie zawierzaj temu, co słyszysz, dlatego tylko, że słyszysz to od
Solidny artykuł opisujący patologię w mediach społecznościowych. Dotyczy Pani z KO, ale podobna sprawa dotyka niezależnego kandydata - Łukasza Gibałę. I weź tu bądź mądry. Ktoś - nie wiadomo kto, płaci za materiały i ich reklamę, które robią ludziom na facebooku wodę z mózgu
@djtartini1: Przeczytaj książkę "Kampania", o tym jak wyglądała kampania Miszalskiego (a w zasadzie to kampania anty-Gibała) właśnie w ostatnich wyborach prezydenckich w Krakowie - pełno reklam opłacanych przez "słupy". Na plakatach, w Internecie, w gazetkach wrzucanych ludziom do skrzynek pocztowych. Jednego reklamodawcę udało się autorom ksiązki wyśledzić - był to developer JW Construction. Bardzo prawdopodobne że opłacał też pozostałych "no name" zleceniodawców reklam. Były też zaangażowane w to profile społecznościowe
Mogę nawet oddać jak ktoś bardzo chce, nieużywany :)
źródło: kalendarz_gibala
Pobierz