Ponieważ wciąż aktualne jest powiedzenie, że jeśli chcesz pokoju, to musisz szykować się do wojny.
Branża gier mówi wprost: nie posiadasz swoich gier cyfrowych

ESA twierdzi, że gracze nie posiadają cyfrowych gier, a jedynie licencję. Spór o ustawę AB-1921 i ruch Stop Killing Games znów rozpala debatę o prawach konsumentów.
z- 267
- #
- #
- #
- #
- #
- #


















Przecież to co uskuteczniają producenci gier to w czystej postaci komunizm.
Kapitalizm to przepływ kapitału między innymi w celach handlowych. Jeżeli za coś płacę, to coś kupuję. W przypadku gier, mówi mi się, że co prawda coś kupiłem, ale nie należy to do mnie. To zaprzeczenie kapitalizmu.
Tu nic nie złożone. Grę, która nie jest przypisana do Twojego konta na platformie cyfrowej, a masz ją w formie fizycznej, możesz bez problemu odsprzedać zgodnie zasadą wyczerpania autorskiego obowiązującej w obszarze EOG.
Możesz ją równeiż powielać na własne potrzeby, jeżeli oczywiście jest taka możliwość. Nie możesz jedynie sprzedawać powielonej kopii.
To, że dla wygody ludzie korzystają z platform cyfrowych i ku uciesze producentów gier, pozbywają się swoich praw,
@MrPepka:
Wybaczcie, mamy trochę inne definicje własności i być może nie do końca się zrozumielśmy. To, że formalnie gra nie należy do mnie (licencja użytkowania zgodna z naszym prawem), ale jest na fizycznym nośniku i mogę tę grę w tej postaci legalnie odsprzedać czy nawet komuś pożyczyć, czyni ją moją własnością w pełni tego słowa znaczeniu. Nie można tego powiedzieć o grach w postaci cyfrowej, a to jest