Dlaczego w przestrzeni publicznej tak mało mówi się o demografii? Tzn. wszyscy mówią że trzeba ten temat podjąć ale nikt nie daje konkretów. Nikt nie mówi jak to rozwiązać. Co najwyżej ktoś oznaczy polityka na twitterze czy na wykopie ktoś napisze że potrzeba mieszkań dla młodych i tyle. Tylko czy to jest rozwiązanie? Mnie żadna kobieta nie zapytała jakoś czy mam mieszkanie. A mówiąc dosłownie
Dlaczego w przestrzeni publicznej tak mało mówi się o demografii? Tzn. wszyscy mówią że trzeba ten temat podjąć ale nikt nie daje konkretów. Nikt nie mówi jak to rozwiązać. Co najwyżej ktoś oznaczy polityka na twitterze czy na wykopie ktoś napisze że potrzeba mieszkań dla młodych i tyle. Tylko czy to jest rozwiązanie? Mnie żadna kobieta nie zapytała jakoś czy mam mieszkanie. A mówiąc dosłownie













Wszystko fajnie dopóki ja nie mam dzieci, ale wszyscy inni mają żebym mógł się cieszyć z systemu społecznego napędzanego przez te dzieci. Jak wszyscy zrezygnujemy z posiadania to nagle się okaże że nasze akcje są bezwartościowe, oszczędności nie mogą kupić opieki bo nie ma pracowników, nieruchomości nie znajdą nabywców a opieki zdrowotnej nie ma bo nie urodzili się ludzie którzy mieliby w niej pracować i ją opłacać