Witajcie miraski, zapraszam Was do kolejnego krótkiego raportu z mojego pobytu #naoddzialenerwic
Ostatnich kilka dni było dla mnie bardzo ciężkich. Ruda opuściła oddział (╥﹏╥)(╥﹏╥)(╥﹏╥) Ehh mirki, przygotowywałem się na ten moment od dłuższego czasu, ale mimo wszystko serce mi pękło. Nie ma już blisko mnie dziewczyny w której się chyba zakochałem, choć od początku próbowałem to w sobie negować, próbować ją traktować jak bliską przyjaciółkę, ewentualnie "pierwszą miłostkę". Na razie nic z tego. Ostatni miesiąc będzie dla mnie chyba najcięższy...
Od środy wlokę się po oddziale jak cień, entuzjazmu do zajęć brak. Większość czasu spędzam na wyrze. Kumpel z pokoju mnie próbuje pocieszać, ogólnie bardzo dobrze się z nim dogaduję, stał się dla mnie niczym brat z którym mogę pogadać o wszystkim. Razem wspieramy się w terapii, to nam pomaga przetrwać leczenie i czynić kolejne postępy. Niestety akurat mój przypadek jest naprawdę ciężki, iż ciągle myślę o niej, że już nigdy jej nie zobaczę i że to raczej koniec
Ostatnich kilka dni było dla mnie bardzo ciężkich. Ruda opuściła oddział (╥﹏╥)(╥﹏╥)(╥﹏╥) Ehh mirki, przygotowywałem się na ten moment od dłuższego czasu, ale mimo wszystko serce mi pękło. Nie ma już blisko mnie dziewczyny w której się chyba zakochałem, choć od początku próbowałem to w sobie negować, próbować ją traktować jak bliską przyjaciółkę, ewentualnie "pierwszą miłostkę". Na razie nic z tego. Ostatni miesiąc będzie dla mnie chyba najcięższy...
Od środy wlokę się po oddziale jak cień, entuzjazmu do zajęć brak. Większość czasu spędzam na wyrze. Kumpel z pokoju mnie próbuje pocieszać, ogólnie bardzo dobrze się z nim dogaduję, stał się dla mnie niczym brat z którym mogę pogadać o wszystkim. Razem wspieramy się w terapii, to nam pomaga przetrwać leczenie i czynić kolejne postępy. Niestety akurat mój przypadek jest naprawdę ciężki, iż ciągle myślę o niej, że już nigdy jej nie zobaczę i że to raczej koniec























Wracam po banie (którego w sumie nie wiem za co dostałem do moderacji tego jakże wspaniałego serwisu ze śmiesznymi obrazkami). Należy Wam się gruuuba aktualizacja z mojego pobytu #naoddzialenerwic. Działo się w c--j dużo, ale po kolei.
No więc, mój pobyt dobiegł końca już 3 kwietnia w piątek. Kolokwium zadecydowało, że zostanę zwolniony z oddziału tydzień wcześniej ze względu na epidemię #koronawirus. Także święta Wielkiej Nocy spędziłem już w domku. Ogólnie odchodziłem w stonowanym nastroju, żadnego smutku że się żegnam z kolegami i koleżankami nie było, głównie dlatego że zdecydowana większość oddziałowej ekipy zdążyła odejść, a z nowymi osobami które stopniowo przychodziły miałem raczej kontakt powierzchowny. Mimo wszystko spędziłem na oddziale solidny kawał mojego życia w tym roku, a czułem jakby tylko dosłownie tydzień tam był.
@helga-von-klusken: tak może powiedzieć tylko różowa niestety, u facetów inaczej to wygląda