>> Musiało to być około 1980 roku, kiedy w Chalet Tanneg w szwajcarskiej miejscowości Gstaad miałem okazję porozmawiać z Jiddu Krishnamurtim sam na sam. Przez poprzednie mniej więcej cztery lata regularnie i systematycznie praktykowałem jogę, ćwiczenia oddechowe oraz medytację. Opowiedziałem K. o wszystkich pozytywnych skutkach, jakie miało to w moim życiu, na wielu poziomach jednocześnie. Wtedy zadał mi pytanie, które przeszyło moje serce niczym sztylet — jedno z najbardziej zabójczych, najokrutniejszych pytań,
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

jedno z najbardziej zabójczych, najokrutniejszych pytań, jakie kiedykolwiek mi zadano.


@natural_hardship: niby co w tym okrutnego? Jak trzeba myslec, zeby tak odebrac to pytanie?

Elephant and the
  • Odpowiedz
Czy każdy człowiek rozmawia sam ze sobą „własnymi myślami” czy to jest jakaś choroba lub zaburzenie?
Ps. Wróciłem do medytacji i podczas tej praktyki powinno się obserwować myśli a ja ciągle coś analizowałem i wchodziłem z rozmowę z tymi myślami.Teraz się obwiniam,że źle medytuję…
#psychologia #depresja #psychiatria #medytacja #rozwojosobisty
  • 17
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Onaaa20: kiedys jak byłem młodszy to myślałem że każdy tak ma że gada sam ze sobą w myślach i prowadzi "wewnętrzny dialog " ale spotkałem wiele ludzi którzy twierdzili że tak nie mają i uważali za bardzo dziwne to co wyżej napisałem, jak by nie dowierzali że można gadać samemu ze sobą w myślach. Ciekawe
  • Odpowiedz
@ukojenie:

W jaki sposób to robi?

Strachem. Układ nerwowy w reakcji na zagrożenie generuje strach i przechodzi w tryb walcz lub uciekaj. Śmierć jednak jest szczególnym 'zagrożeniem' bo nie da się z nią walczyć ani od niej uciec. Więc zagrożenie pozostaje wyparte i istnieje gdzieś poza świadomą uwagą generując ciągłe subtelne napięcie będące jakąś formą niepokoju.

No właśnie, robimy to bez względu na to, czy wyznajemy wiarę w ja, czy też nie.
  • Odpowiedz
  • 0
Skąd w ogóle pomysł


@szachrai: To nie mój pomysł, ale czy to nie jest celem duchowym praktyk, stan bez ego?

ciągłe subtelne napięcie


Znam to. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Znasz może jakieś triki, jak się tego pozbyć?
  • Odpowiedz
@atteint: w relacji tej córki, autorki książki, nie wyglądało jakby on przyłapany na oskarżeniu robił sobie z tego jaja. Zresztą pewnie ta historia jest w tej książkę dokładnie opisana. Ja jej nie czytałem nie mialem w ręce.
  • Odpowiedz
  • 2
@spere: W ogóle miał specyficzny stosunek do ludzi, tzn. bardzo łatwo ich porzucał, tak jakby nie przywiązywał się w żaden sposób. To może być odczytane jako zaleta i autopotwierdzenie jego nauk, ale z drugiej strony, taka pełna olewka jest irytująca…
  • Odpowiedz
Tak więc mówimy, że aktywność umysłowa jest jak śmiertelnie jadowita kobra.
Jeśli jej nie zaczepiamy, pójdzie po prostu swoją drogą. Nawet jeżeli jest niesamowicie jadowita, nie zaszkodzi nam. Nie podchodzimy do niej i nie drażnimy, a ona nas nie kąsa. Robi to, co jest dla niej naturalne.
Tak to już jest.
Jeśli jesteś mądry, zostawisz ją w spokoju i w ten sposób pozwolisz, żeby działo się to, co jest dobre, ale pozwolisz również
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Pema Cziedryn – MĄDROŚĆ NIEUCIEKANIA

Wszystkie istoty ludzkie, którym dane było się urodzić na tej Ziemi, żywiły lub żywią równie błędne co powszechne przekonanie, że aby najszczęśliwiej przeżyć swe życie, należy starać się unikać bólu i zapewnić sobie wygodę i spokój. Tę samą prawidłowość da się zaobserwować w świecie zwierząt. Wszystkie istoty są pod tym względem podobne.
Można jednak wybrać znacznie bardziej interesujące i współczujące, bogatsze i radośniejsze podejście: spróbujmy obudzić w sobie ciekawość,
ukojenie - Pema Cziedryn – MĄDROŚĆ NIEUCIEKANIA

Wszystkie istoty ludzkie, którym dan...

źródło: 1

Pobierz
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Jeśli spędzalibyście cały swój czas — chodząc, stojąc, siedząc lub leżąc — na uczeniu się odcinania tworzącej pojęcia aktywności waszych własnych umysłów, moglibyście być pewni ostatecznego osiągnięcia celu [oświecenia]. Ponieważ wasza siła jest niewystarczająca, być może nie bylibyście w stanie przekroczyć samsary jednym krokiem; jednak, po upływie pięciu lub dziesięciu lat, z pewnością zrobilibyście dobry początek i bylibyście w stanie dalej spontanicznie się rozwijać. To dlatego, że nie jesteście tego
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@ukojenie: Dopóki istnieje „ktoś”, kto chce zdobyć oświecenie, istnieje oddzielenie między tym, który dąży, a tym, co ma zostać osiągnięte. A skoro istnieje oddzielenie, istnieje też brak; skoro istnieje brak, pojawia się napięcie, by go uzupełnić, oraz czas między brakiem a spełnieniem.

Oświecenie jest nagłe, bo nie polega na osiągnięciu celu, lecz na rozpadzie mechanizmu osiągania. Może więc pojawić się zarówno przez praktykę, jak i spontanicznie w skrajnym cierpieniu, gdy
  • Odpowiedz
Prawda. Trzeba się zmierzyć z pustką a nie próbować ją zagłuszyć jedzeniem czy używkami, uzależnieniami. Ale to ciężkie.
  • Odpowiedz
strasznym się stałem dopaminiarzem j-----m w ostatnim czasie. chociaż nie wiem czy może zawsze taki byłem, ale dopiero zacząłem to zauważać. jak się pół sekundy nudzę, to łapie za telefon. jak odkładam telefon, bo dojdę do wniosku, że już wystarczy, to mnie nachodzi ochota, żeby sobie zrobić kawkę. zjeść cukiereczka. słodką herbatkę zrobić. w--------ć żelka. znowu za telefon. jak nie coś zrobić, to chociaż pofantazjować o czymś przyjemnym. medytacja ostatnio mi idzie
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@powodzenia: medytacja to nie dorga start - meta. To raczej start, krótka prosta, pod górkę, z górki, powrót na start, potem długo pod górkę, powrót daleko przed startem i tak w kółko. Z czasem powroty na linię startu będą rzadsze, z lepszym wyjściem z progu, dłuższą prostą. Jak już widzisz, że Cię męczy zajob, to naprawdę, naprawdę dużo. Cierpliwości.
Jak mawiał jeden w wielkich nauczycieli - zyj uważnie, żyj zwyczajnie
  • Odpowiedz
  • 0
Ano nie przebiega, czysto biologicznie rzecz biorąc to ciągła wymiana wszystkiego pomiędzy systemami. Ale jednak nie czujesz, że np. twój oddech (ten już w powietrzu, a nie w ustach), to ciągle jesteś ty, ergo: jakaś granica została jednak przekroczona.


@ukojenie: Tu nie chodzi o organizm, a o umysł.
Gdzie jest twój umysł? Klasyczne pytanie mistrzów zen :) Czy jest wewnątrz ciebie, czy na zewnątrz?
Napisałeś "nie czujesz, że np. twój
  • Odpowiedz