Coś takiego wprawia mnie w dobry nastrój, lekko nostalgiczny, ale wciąż pozytywny i autentyczny. Tym samym ładuję bateryjkę, bo czeka mnie dłuuugi dzień - trzeba posprzątać bałagan wokół siebie.
#przegryw @PawelW124, nie kojarzę, czy lubisz jakiekolwiek inne utwory, aniżeli "Ojciec żył tak jak chciał" - 5:45 min na materiale.
Przez podstawówkę, gimnazjum i szkołę średnią oraz studia nigdy nie miałem poczucia, że to co robię nie ma sensu. W pierwszych pracach też było jako tako, ale momentami fajnie.
Teraz? Brak sensu towarzyszy mi na co dzień, ale lecę na automacie i gdy jestem zajęty, jest ok. W innych przypadkach do d--y.
Od lat co rok, jesienną porę i te długie wieczory spędzam samotnie albo sam - jak zwał, tak zwał. Subiektywnie staram się umilać jakoś ten czas i tu np. zachwycam się tym utworem. Brzmieniowo wokal I ten żeński chórek w refrenie to petarda.
Ja jak mam cos monotonnego do zrobienia np wyrywanie chwastow, przerabianie ogrodu, to sciagam 2 godzinny podcast i slucham podczas pracy. I jak robot robie sobie elegancko. Nagle sie podcast konczy ja siadam na krzesle i patrze a ty tyle juz zrobilem, jak z bicza strzelil progres jest.
Przez lata tekst refrenu rozumiałem dosłownie. Dopiero jak złapałem życiowego doła kilka lat temu i który wciąż trwa, to uświadomiłem sobie, że ten "drugi brzeg" to po prostu śmierć eh.
@gupi_ja: rzeczywiście tak jest, że plac jest trudny i jego ogarnięcie to 80% sukcesu, a miasto to małe p--o dla kierowcy B? Planuje w przyszłości zrobić A, ale póki co nie mam warunków do trzymania Moto, choć koledzy mówią, że pod chmurką jest ok, a na pozasezon zawieść do domu rodzinnego, gdzie ojciec będzie w garażu przepalał.
#przegryw #samotnosc #depresja najboleśniejsza jest świadomość, że są na świecie osoby, które najzwyczajniej w świecie są zbędne innym ludziom i że jest się właśnie jedną z takich osób, więc męcząca od lat samotność nie jest stanem przejściowym, a niezmienną stałą na resztę życia
@Bardzo_Suabe_Rymy: kiedyś byłem w szpitalu, przechodzilem obok oddziału hematologii dla dorosłych i dzieci i nie było dnia, żeby kogoś nie wywozili do prosektorium. Jak tam patrzyłem na twarze tamtejszych żywych (jeszcze) pacjentów, to rysowały się uśmiechy, a co najmniej też neutralne wyrazy twarzy. Ryczeli najczęściej goście, rodzina przychodzącą w odwiedziny albo w akcie pożegnania. Tak sobie wówczas pomyślałem, że jedyną możliwością na poczucie bycia szczęśliwym to umiejętność odpuszczania i cieszenie
Kiedyś to aż przyjemnie brało się udział w telegrach, rozwiązywało się trudne zagadki jak ,,w szafie na k", rozwijało się intelektualnie i emocjonalnie, czekało się z wypiekami na kolejne programy...
Teraz nie ma już prawdziwych telegier.
Tutaj pani prowadząca ze skromnym, acz ładnym dekoltem!!
@PawelW124: @Glimpse0fTheFuture fajnie by było, gdyby zamiast paradokumentów, Polsat puszczałby np powtórki starych seriali, np. Miami Vice, Renegata albo Strażnika Texasu. Te dwa ostatnie kojarzę zawsze z ukochanym dziadkiem, z którym 20 lat temu siadało się wieczorem po ciężkiej pracy w polu (ja na wakacjach na wsi) i się oglądało, nie rozumiejąc zbyt wiele.
Tak upływało beztrosko dzieciństwo. Teraz ani dzieciństwo, ani beztrosko.
Fajnie pewnie sobie odpuścić i totalnie pogodzić się z byciem kawalerem. Tak sobie myślę, że krokiem pierwszym jest nabranie przeswiadczenia, że wiele rzeczy na co dzień można robić samotnie/samemu i też to może satysfakcjonować i generalnie trzeba się starać być non stop zajętym, robotą albo hobby. Natomiast co z tymi melancholijnymi wieczorami? Jak rozgryźć te chwile, gdy dzień minął i pora wyhamować, pomyśleć o dniu minionym i o dniu przyszłym?
@Henson_: mógłbym samemu podróżować i po Polsce sobie takie spierdotripy robię. Byłem w kilku wojewodzkich. Jazda pociągiem, nocleg i można sobie pochodzić. Ale kilka lat temu rzeczywiście miałem jeszcze opory, teraz wywalone, nie myślę o tym.
@Tetsuya: z tymi celami w życiu to na razie łącze właśnie z robotą i hobby. Gdyby nie te dwie rzeczy to zupełnie bym popłynął w siedzenie przed kompem i brain rooting. nta
@Henson_: ja też zazdrościłem kiedyś, ale mogę Ci powiedzieć, że to proces, w którym samemu trzeba zrobić krok. Jeśli ci mogę doradzić to zacznij do kina chodzić samemu. Ja tak zaczynałem i na początku to było wchuj niekomfortowe, ale z czasem właśnie łeb sam się zaadoptował. Potem z górki
Kim chciałem zostać, gdy dorosnę? Nigdy nie marzyłem o tym, żeby dorastać. Zawsze myślałem, że tamta symbioza wymagających, nieobecnych emocjonalnie rodziców i troskliwych, kochających dziadków i beztroskiego mnie będzie trwała już zawsze. Coś na zasadzie filmu, albo jakiegoś never ending story, a tu nagle człowiek ma ponad 30 lat.
#przegryw
źródło: image
Pobierzźródło: image
Pobierz