Tylko pójście w kierunku samochodów autonomicznych zlikwiduje ten problem,
@EdwardKruk: Zgadzam się. Ale na dziś też istnieje rozwiązanie tego problemu. Wystarczy duże obszary miast wyznaczyć jako strefy 30 km/h I usunąć wszystkie inne znaki ograniczenia prędkości. W autach instalować obowiązkowo system uniemożliwiający poruszanie się z prędkością wyższą niż dozwolona w strefie (podobny do dzisiejszej kombinacji asystenta jazdy sprężonego z ISA, tylko "nieprzełamywalny"; takie propozycje padały już na forum UE, ale

















@lesnywladek: Spojrzałem, widzę auto 50 metrów dalej i wchodzę na przejście. I co? Jak kierowca nie uważa na to, co się dzieje na drodze, to i tak mnie rozjedzie. Ten tekst o "rozglądaniu się" jest absolutnie durny. Kierowca ma prawo jazdy i ma uważać na to, żeby nie zrobić komuś krzywdy. Kropka. Brak uwagi powinien znaleźć odpowiednie odzwierciedlenie w przepisach. Jakby jeden
@uplawy_wislane: Jasne. A teraz podaj mi proszę jeden (wystarczy jeden) przykład z ostatnich lat, gdzie rozjechanie pieszego na pasach było wynikiem awarii auta albo zawału lub zasłabnięcia kierowcy.
Sam kiedyś przechodząc przez jezdnię mało życia nie straciłem - miałem zielone światło, po drgiej stronie skrzyżowania na 3-pasmowej jezdni na dwóch auta się zatrzymały, a gdy ja byłem w połowie przejścia, trzecim (wolnym) jechało auto - jakieś 140
@11mariom: Oczywiście, że ma znaczenie. Ten jeżdżący mocnym autem chce pokazać, że ma mocne auto. Przecież nie będzie się wlókł 30 km/h, gdy jego auto spokojnie "da radę" jechać dwa razy tyle. A potem okazuje się jednak że "nie da rady"... Korelacja występowania idiotów i mocnych samochodów jest wyjątkowo częsta.