Jak zwykle więcej gorączki przedświątecznej i szykowania, a przy stole rzadko kiedy byli wszyscy w komplecie. W sumie to powinienem się cieszyć że w ogóle święta się odbyły ale przez spieprzone geny (nie jesteśmy gadułami) przy stole czasem było drętwo. Gdyby nie dzieciaki to nie byłoby czasem tematu do rozmowy. Nie jesteśmy też jakoś bardzo zżyci ze sobą w rodzinie. 0,7L też tylko pękło na TRZECH. :/ Godz. 18 i już po