Siemanko. Krótko i bez owijania w bawełnę, bo sytuacja jest podbramkowa.
Przez kilkanaście miesięcy pracowałem fizycznie przy opiece nad zwierzętami. Robota ciężka, ponad siły, bez umów, bez urlopów, wolnych weekendów i za marne grosze wypłacane według widzimisię szefa. Mieszkałem na miejscu, bo byłem w trudnej sytuacji – pracodawca doskonale o tym wiedział i bezwzględnie to wykorzystywał.
Ale






























Dowiedziałem się że lekarz powiedział że to od niego zależy czy dostanie dofinansowanie na inhalator który 300 zł na msc kosztuje czy nie
A z tego co wiem należało mu się ale j----y gnój nie chciał wypisać
Żeby pokazać palec boży to nie podpisał co trzeba
Stara
źródło: asthma-inhalers-which-one-s-right-for-you-welzo_f5eea594-a84d-47a6-b3e9-4c558e67e366
PobierzPamiętam.
W latach 80, miałem podobny inhalator.
Wsadzało się do niego taką kapsułkę z jakimś proszkiem.
Naciskało się.
I wciągało powietrze, żeby ten proszek rozpylił się