Zrobiłam 3 dni suchego* postu i sądzę że był łatwiejszy niż post wodny, jakkolwiek dziwnie to brzmi ^^'
Jak dotąd na postach piłam wodę, zawsze pierwszego i przez pół drugiego dnia czułam lekki głód i burczenie w brzuszku, a teraz na suchym wcale.
Oprócz tego na wodnym trzeba uzupełniać elektrolity, bo woda szybko przelatuje i wypłukuje minerały z moczem (bo duuużo się sika), a ucinając dostawę wody organizm mądrze zarządza tym co ma
Jak dotąd na postach piłam wodę, zawsze pierwszego i przez pół drugiego dnia czułam lekki głód i burczenie w brzuszku, a teraz na suchym wcale.
Oprócz tego na wodnym trzeba uzupełniać elektrolity, bo woda szybko przelatuje i wypłukuje minerały z moczem (bo duuużo się sika), a ucinając dostawę wody organizm mądrze zarządza tym co ma


























Wczoraj w ciągu dnia pojawił się pierwszy symptom który mi osobiście przeszkadza i gdyby nie on, to na poście myślę że byłbym tym razem około tygodnia. Chodzi o uczucie suchości w ustach i gardle. Pomimo nawadniania się efekt ten pojawia się okresowo w ciągu dnia i po jakimś czasie ustaje. Gumy do żucia nie niwelują znacząco tego efektu, ale trochę pomagają.
Ale do rzeczy.
A co do zalegającego