to tak jakby programista miesiąc po studiach poszedł do microsoftu i aplikował na stanowisko dyrektorskie nie znając ani nie mając uprawnien do prowadzenia jakeijkolwiek najprostszej procedury??
jakie plecy musi mieć ten kacprzyk że tak go wszędzie pchali? że już nie wspomne że domagał się absurdalnej kwoty za swoją nieobecność w pracy... fakt 250 zł/h to




















tak jak ten lekarz któremu podłączali fentanyl na dyżurze - przecież to się powinno kwalifikować pod jakiś współudział!