Samo końcowe powalenie, choć imponujące, to też było niebezpieczne i narażało interweniującego na dźgnięcie.
Powinni go otoczyć kordonem (choćby krzesła/kije jak nie mieli broni) i po przyjściu wsparcia zataserować/zagazować w cholerę, jak policjanci w USA.
Ciekawe


















U nas w mieście ta karuzela spierdzielenia się ostro rozkręciła, jak mieszkasz w centrum to w ten dzień nie pójdziesz na zakupy, nie odwiedzisz znajomych tylko musisz siedzieć w domu i obsługiwać kilkadziesiąt dzieci, bo jak nie to ci zniszczą wycieraczkę, wysypią jakieś smieci na klatkę, obrzucają elewację itp.
Powinno być
I powodzenia w "pogonieniu" 100+ dzieci i ich pilnowaniu żeby nie zrobiły (po ciemku i w przebraniach) jakiegoś psikusa.