Szybko (jeszcze wtedy było można) załatwiono mu "wizytę" w szkole specjalnej... W następnym roku
wrócił do nas.... Anioł nie człowiek. Nawet sie zaprzyjaźniliśmy w LO. Nikomu, nawet wrogowi nie
życzył później wylądowania w szkole specjalnej, ale jednocześnie dała (orłem wcześniej nie był) mu
takiego kopa, że wylądował w adwokuraturze...

















Czyli posiadanie własnych, autonomicznych środków przenoszenia z głowicami
rzędy 300kT znacząco zmieniło by perspektywę kacapów w stosunku do nas :P