Jak widać same wybory nie są wystarczającym narzędziem do ukrócenia marnotrawstwa.
Wyjściem jest powiązanie długu gminy/powiatu/województwa z wynagrodzeniem samorządowców: Stawka bazowa wynagrodzenia pomniejszana o dług w budżecie lub powiększona o zysk.
Oczywiście trzeba byłoby ustalić jakieś racjonalne przeliczniki procentowe, ale gwarantuje wam, że natychmiast skończyłoby się marnotrawstwo i nieszanowanie pieniędzy podatników.



















Kiedyś kupowałem sporo coli zero, wody, i od czasu do czasu jakiś napój.
Po wprowadzeniu kaucji strzeliłem focha i tylko raz kupiłem wodę w butelce, bo bardzo mi się chciało pić.
Myślę, że kilka ładnych stówek rocznie w kieszeni zostaje, a ja nauczyłem się w końcu pić filtrowaną wodę, a jak idę pojeździć rowerem to biorę drugi bidon, zamiast: "to się najwyżej wstąpi do Żabki czy
@bregath: Nie, w to nie wierze. Ale co innego mam zrobić?
\
Nic innego poza bojkotem i wylewaniem swoich żalów w internecie zrobić nie mogę.
Tak przynajmniej mam jakaś osobistą satysfakcję.
@carahiluk: Tak. Buntownika twardziela.
I tak i tak byście podnieśli, a tak przynajmniej na podatku cukrowym i butelkach nie zarobicie.