Ronnie’em
Dysmózgowie apostrofowe u tutejszych edukatorów raczej nikogo już nie zaskakuje (podobnie jak dywizowe, imiesłowowe i parę innych), ale tutaj mamy do czynienia z czymś znacznie poważniejszym.
W Ronniem (niezależnie od tego, czy zapisze się tę formę zgodnie z zasadami, czy z apostrofem) nie ma żadnego dodatkowego e.
Brawurową odmianę nazwiska

















Jeżeli intencją autora tych dictów (wyróżniającego się nie tylko szyfrowaniem większości swoich przemyśleń poprawnościowych, ale także – jak widać – niechlujstwem) było zasugerowanie, że Rada Języka Polskiego podjęła jakieś decyzje dotyczące formy zająców, to prawdopodobnie padł on ofiarą jakiegoś wielopiętrowego nieporozumienia.
Forma ta istnieje w polszczyźnie (w tym także w popularnych słownikach) od setek lat, więc RJP (powołana do życia
Ciekawe słowa, jak na istotę, która – jako jedyny użytkownik tego portalu – dziesiątki razy myliła słowa należące do obu tych grup (a w zasadzie do wszystkich czterech). Ma to miejsce zarówno przy okazji bajdurzenia o niczym, jak i podczas „poprawiania” cudzych komentarzy.
Zmiany te wprowadzane są właśnie
@Poprawiacz: Żeby nie przysparzać pracy tutejszym dyżurnym wirtuozom słowa, którzy coraz częściej przypierdzielają się do literówek (nie do własnych, rzecz jasna), sam zareaguję na to brakujące m.
Co się zaś tyczy najnowszych upodobań pacjenta @paliwoda, to chyba znowu uaktywnił mu się ten obszar próżni wewnątrzczaszkowej, który odpowiada za imiesłowy.
W ciągu kilku minut udało mu się spłodzić co najmniej dwa pozbawione sensu bełkoty. Za
@adam-pierzchala: W rzeczywistości zaś każda z sześciu nazw, które u wykopowych analfabetów wywołują pianę na ustach albo napady rechotu, zawsze bywała używana także z przyimkami w i do.
W największym stopniu dotyczy to pewnie właśnie Litwy, więc uporczywe przywoływanie jej przez miłośników anal-ogii rodem z AChR* jest jeszcze ciekawszym pomysłem niż na przykład bredzenie o Białorusi (pomijam najcięższe stadia niedo…magania mózgowego, charakteryzujące