Cale zycie unikal placenia alimentow, a jak komornik mu siadl na wyplate to rzucil prace zebym nic nie mogl dostawac.
Oprocz tego - zero kontaktu, nie wazne czy urodziny, swieta czy cokolwiek innego.
Cieszyc sie z jego smierci nie ciesze, bo mi wszystko jedno, ale mam pewien rodzaj, chyba ulgi, ze na swiecie jest jednego zlego czlowieka


















- bierę 800+ i jeszcze babciowe
- no dobra, na pit0 się nie załapałam
- mam mieszkanie już spłacone, może niewielkie i nie najlepsze ale jest
- lata 90. wspominam świetnie, bieda była ale w szczęśliwym dzieciństwie to nie przeszkadzało i głodna nie chodziłam
- pierwsza praca była ok, zgodna ze studiami, pozwalała na spokojne życie na swoim bez szaleństw