Tak sobie czasem myślę o śmierci, jak to będzie i dochodzę do wniosku, że gdybym na przykład zginął w wybuchu jądrowym albo zastrzelony przez wojsko, czy na przykład w wypadku komunikacyjnym albo na zawał. To taka śmierć byłaby odkupieniem w wieku 35-50 lat, kiedy jest się zdrowym, kontaktujacym i młodym. Jedyne co przeszkadza to to że chce się żyć i jest po co w tym wieku. Ale z drugiej strony, tyle tysięcy
  • Odpowiedz
@LonNon: trudno powiedzieć czemu, ale analizując: albo był samobójcą, albo bezmyślnie korzystał ze smartfona na spacerze, albo był w stanie ciężkiej deprywacji sensorycznej i nie widział gdzie wchodzi.
  • Odpowiedz
W ogóle to chciałbym zachorować na raka albo jakąś inną śmiertelną chorobę. Pomału bym sobie umierał, z dnia na dzień coraz bardziej słabł, miałbym już wszystko centralnie w dupie. Załatwiłbym ostatnie sprawy, a pewnego poranka już bym się nie obudził. I dla mnie by było dobrze, bo już po bólu, a julki by hucznie świętowały śmierć robaka podczłowieka. No ale niestety, przegryw na nic nie może zachorować, ciągle zdrowy, no i musi
@diagnoza-przegryw: ja to bym chciał iść do jakiegoś hospicjum i mieć możliwość oddania swojego życia jakiemuś dziecku choremu na raka. tak samo jak autor posta nie mam zamiaru wyrządzać sobie żadnej krzywdy panie policjancie
  • Odpowiedz