Stoję, palę sobie papieroska i przysł#!$%@? się rozmowie dwóch mietków o śmierci trzeciego. Gadają i gadają, a przed samym wejściem do sklepu padają takie dwa zdania.

-noo jeszcze młody chłop był i widzisz, wczoraj był, dzisiaj już go nie ma.


I tak się kręci życie na tej wsi XD
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Witam, siedzę aktualnie na Sorze, siedzimy z bratem i małżonką tu już 4 godzine. Czuje że zaraz z bólu nie wytrzymam. Jestem zawodnikiem (a raczej byłem przed kontuzją) rugby w lokalnej okręgówce. W wyniku zderzenia z drugim zawodnikiem doznałem wstrząśnienia mózgu i uszkodziłem rdzeń kręgowy. Przeszedłem 3 operacji i obecnie jestem we współpracy z fizjoterapeutą aby wrócić do normalnego poruszania się. Obecnie jeszcze jestem na wózku. Po operacji dostałrm rpw i przepisano mi Oxycontin 40mg dobowo i do tego tramal. Problem w tym że były dni że brałem dodatkowe dawki by robić większe i szybsze postępy w regeneracji, w rezultacie zacząłem korzystać z prywatnego psychoatry który mi to przepisywał. Nie uprzedzając mnie wcześniej udał się na urlop. Obecnie jestem bez oxy, ból jest tak ogromny że odrazu pojechaliśmy na sor. Wszystkie łóżka zapełnione ukraińcami i covidowcami. Siedzimy tutaj kolejne godziny. RPW zostało u mojego psychiatry, tutaj mogę dostać jedynie relanium które brzydko mówiąc gówno mi daje bo ból nie daje zasnąć. Obdzwoniliśmy psychoatrów, każdy chce RPW. Wiem napewno że siedzi tu ktoś, jakiś lekarz który jest dobrym człowiekiem i mi pomoże. Byliśmy na przychodni leczenia bólu, zamknięte. Ból mnie rozrywa na strzępy. Proszę o pomoc, są jeszcze apteki całodobowe w których jedyna nadzieja. Jak doreta przestanie działać to chyba zejde. Proszę Cie mirku który to czytasz, być może już jest kolejny dzień a ja dalej zwijam się z bólu, pomóż mi. W razie czego dam małżonka lub brata do telefonu bo jesteśmy we trójke na poczekalni, On aktualnie pojechał na dworzec, spróbować to ogarnąć na czarno. Czuje że umieram. Ordynator powiedział że mam wytrzymać do 10, pielęgniarki latają w te i we wte, słysze tylko ukraiński język, mieszkam przy granicy. Pomocy. Jedyne co posiadam to zdjęcia prześwietleń kręgosłupa i mózgu.
#leki #medycyna #pomoc #pytanie #bol #szpital #sor #psychiatra #lekarz #kregoslup #smierc #chcezyc #strach

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
#anonimowemirkowyznania
Cześć, w skrócie mam pytanie jak załatwić eutanazję za granicą z powodu depresji.

Od paru ładnych lat chorowałem na #depresja głównie z powodu zawodu życiem, głównie spowodowanym samotnością. Mam garstkę kolegów po studiach, 0 przyjaciółek i prawie 30 lat na karku. Do tego na koncie mam 0 (zero) związków oraz kilka przykrych znajomości z dziewczynami bez/po związkach/po gwałcie, co spowodowało że obecnie już brzydzę się poznać kogoś aby zabiegać o kogoś innego niż.dziewicę - chodzi mi tu o kogoś, kto nie ma jakichkolwiek doświadczeń związkowych jak ja. Wcześniej dopuszczałem dziewczynę, która nie była w związku, ale np. niestety padła ofiarą gwałtu, co było de facto potwierdzeniem że nie na durnej błonie mi zależy, mimo że bałem się konfrontacji z osobą co ma doświadczenie w #seks. Jednak ostatnia znajomość sprawiła, że teraz już nawet osoby po traumie gwałtu nie dopuszczę i to z innego powodu - mam dość bycia workiem emocjonalnym, tym bardziej że nie miałem w zamian jakichś oczekiwań, po prostu chciałem pomóc, a jeśli by coś może wyszło to by było fajnie. Zdałem sobie wrażenie, że swą empatią przyciągałem do siebie często ludzi w potrzebie, bo chciałem być pomocny i ten sposób zdobyć przyjaciela/przyjaciółkę/połówkę na dobre i na złe, a poza paroma znajomymi to tylko natrafiłem na osoby co mnie wykorzystywały.

Nie wiem jak i gdzie kogoś poznać, nie będę przecież pytał o takie sprawy związkowe, gdyż szybciej zostanę zignorowany, czy zablokowany zanim wyjaśniłbym w czym rzecz a nie chcę wyjść na dziwaka. Dodam, że nie jestem wierzący i pomysły z oazą to zły pomysł, tym bardziej że z dwóch źródeł wiem, że tam bywały akcje rodem z Ordo Iuris. I nie, nie będzie tak że jak "poznam kogoś odpowiedniego to przeszłość nie ma znaczenia". Bo już tak było. Przeszłość tu ma dla mnie istotne znaczenie a nie chcę się załamać jak się okaże że ta osoba kogoś miała. Nie będę też przecież szukał wśród nastolatek, bo różnica wieku zbyt duża. Po prostu wiem, że jestem Ostatni Mohikanin. Niemniej bardzo chciałem aby ktoś mnie zaakceptował za to kim jestem i mógł mnie przytulić, pobyć ze mną trochę czasu. Nie chcę nikogo na wyłączność, rozumiem potrzebę prywatności, czasu dla siebie... Po prostu teraz czuję się jak trędowaty do którego ktoś się odzywa tylko jak ktoś coś chce. I dlatego chciałbym zniknąć, bo nie pasuję do tego
@AnonimoweMirkoWyznania ehh.. mirku. Współczuję. Sam jestem w dołku bo mam problemy na głowie (głównie natury zarobkowej) + kredyt na głowie i trochę długów.. i też myślę o wyjeździe do Holandii jednak w kwestii zarobków.
Samobójstwo to nie jest wyjście. Z jakiego województwa jesteś kumplu?
Można coś wiedzieć?
Jak chcesz to wal do mnie na priv. Możemy pogadać sobie normalnie. Sam kolegów nie mam bo odciąłem się od nich. Miałem przez ich
  • Odpowiedz
Jest wiele powodów do samobójstwa i, w sensie ogólnym, najbardziej dostrzegalne nie zawsze były najbardziej skuteczne. Człowiek rzadko zabija się z refleksji (taka hipoteza nie jest jednak wykluczona). Początek kryzysu niemal zawsze nie podlega kontroli. Gazety często piszą o „miłosnych zmartwieniach” albo o „nieuleczalnej chorobie”. Są to wyjaśnienia uprawnione. Ale należałoby wiedzieć, czy w dniu samobójstwa przyjaciel desperata nie rozmawiał z nim w tonie obojętnym. Wówczas on jest winien. Taka rzecz może bowiem wystarczyć, by przyśpieszyć wybuch wszystkich uraz i wszystkich zniechęceń, dotąd jeszcze pozostających w zawieszeniu.

[...] W pewnym sensie zabić się to wyznać, jak w melodramacie. Wyznać, że życie nas przerasta albo że nie rozumiemy życia. Nie idźmy jednak zbyt daleko w tych analogiach i wróćmy do terminów obiegowych. A więc jest to wyznanie, że rzecz „niewarta jest trudu”. Naturalnie, żyć nigdy nie jest łatwo. Gesty, które egzystencja narzuca, kontynuuje się z wielu powodów, wśród których pierwszym jest przyzwyczajenie. Śmierć z własnej woli zakłada, że człowiek, choćby instynktownie, uznał to przyzwyczajenie za śmieszne, stwierdził brak wszelkiej głębszej racji, aby żyć, bezsens codziennej krzątaniny i bezcelowość cierpienia.

1942

Albert
@ExitMan: Zgadzam się z tobą, jeżeli mówimy o czymś właśnie w rodzaju rozmowy w "tonie obojętnym". Można to niuansować dalej, dopisując, że np. ten hipotetyczny przyjaciel nie był w formie i nie zauważył, że ta rozmowa jest dla nas szczególnie ważna.

Należałoby też dopowiedzieć, że w sytuacjach skrajnych, przedsamobójczych, znaczenia ulegają przeskalowaniu; "ton obojętny" nie jest tylko tonem obojętnym, ale znaczy tyle, co "nie mam już nikogo". Używając twojej analogii:
  • Odpowiedz
@psycha: No Frankl też mówił, że w obozie przeżyli tylko Ci, którzy mieli cel wyjścia z tego miejsca. Oczywiście nie wszyscy, ale to podctawa. Szkoda, że nie ma (bądź nie znam) losów psychicznych ludzi, którzy stamtąd wyszli.
Piję do ,, Człowiek w poszukiwaniu sensu " oczywiście.
  • Odpowiedz