@Fheat: Urodziny to bardziej prywatne święto, choćby nie każdy musi wiedzieć kiedy je obchodzisz. Datę imienin z kolei można wziąć z kalendarza (albo wybrać z kilku), a samo imię to coś publicznego.

Poza tym imieniny to święto patrona, pewnie dlatego PRL sobie to upodobał bardziej od urodzin;)
  • Odpowiedz
Mój tato, niezły śmieszek, polecił mi wczoraj książkę do czytania:

- Ja nie przebrnąłem, ale to taki romans, osadzony w XIX wieku - mówi.

- Ale tato, ja nie lubię i nie czytam romansów - odpowiadam.

A
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Niesamowitym jest dla mnie fakt, że rodzice małych dzieci, którzy przychodzą nieraz do nas, patrzą na nas jak na kosmitów, gdy prosimy ich, by nie dawali naszemu dziecku słodyczy. Starają się wywrzeć na nas presję, niejednokrotnie dając nam do zrozumienia, że jesteśmy co najmniej dziwni. Czy naprawdę tak dziwnym jest fakt, że dwuletnie dziecko zamiast kilogramów słodyczy dostaje owoce lub gorzką czekoladę? Czasem czuję się nieswojo, gdy inni rodzice dają mi do
  • 19
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Siedzę sobie u rodziców na kawie, gadamy o pierdołach i taki dialog z [M]amą i [T]atą i [M]ną

M: A Ty już pochwaliłeś się wszystkim w pracy nowym kotem?

T: No jasne, bla bla bla (...)

M:
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#rodzice #technologia #firstworldproblems

Mój tato jest taki, że nie ma komórki. Nie i koniec. Raz próbował mieć, ale w sumie nie używał i rzucił w kąt. (za to mobilny internet ma :3 - ale zapomniał hasła do skype'a...). Potrzebuję od niego dowiedzieć się dosłownie jednej kwoty do podania, ale on musi być akurat w pracy. Z pracy wraca o 6 i idzie spać. I teraz muszę
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@bslawek: No wiem, to był tylko gorzki żal ;_;

@semperfidelis: A ja wolę przez telefon :) Telefon to sobie wezmę dosłownie wszędzie, mogę chodzić wszędzie. W sumie przez skype'a moge na ipadzie też gadać wszędzie, ale to nie to samo :P Zresztą skype'a nie każdy ma ciągle włączonego, a telefon odbiorą :)
  • Odpowiedz
Po chyba trzech rozmowach z mą rodzicielką, na przestrzeni pół roku, które były na temat książek, niewygody ich noszenia oraz możliwości jakie dają czytniki, udało mi się w końcu wyjaśnić jej jak to działa. W każdej rozmowie podkreślała, że ona wie jak to działa, wygląda i że nie jest potrzebne. Od ekranów przecież bolą oczy... Jednak stał się cud. Gdy zacząłem się powtarzać jak zdarta płyta: "to nie świeci", "nie wyświetla", "jest
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Znam też taki przypadek starszego Pana (emeryta - 80+), który żyje w przeświadczeniu, że jak coś działa to jest bardzo dobre


@goromadska: I to jest akurat bardzo dobra postawa. W tym sensie, że jeżeli ktoś się do czegoś przyzwyczaił, przystosował, to tym samym korzystanie z tej rzeczy stało się dla niego wygodne. Psychicznie wygodne. I dopóki działa, a ta osoba nie odczuwa potrzeby zmieniania tego na cos nowego, nalezy
  • Odpowiedz
Kontakty z moją mamą są często strasznie trudne. Całkiem niedawno podczas dość poważnej rozmowy powiedziałam jej, że nie lubię z nią rozmawiać, ponieważ cokolwiek bym nie powiedziała ona i tak temu zaprzeczy, niezależnie od tego czy mam rację czy jej nie mam- tylko po to, by właśnie mi nie przyznać racji, bo "jej racja jest najważniejsza". Nawet w momencie, w którym musi mi przyznać rację tak odwróci sytuację, by wina była po
  • 34
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach