Czy ktoś mi wytłumaczy o co tu chodzi?
W grudniu aplikowałem do jednej z firm. W połowie miesiąca miałem pierwszą rozmowę, kilka dni przed świętami drugą. Obie poszły bardzo dobrze ale zapowiedzieli że odezwą się dopiero w tygodniu po 12.01 przez sporo rozmów, święta i poprzedłużane urlopy.
Spoko, i tak się cieszyłem że tak daleko zaszedłem bo kandydatów wg linkedin było ponad 100.
Mija
































Odechciewa mi się praca w firmie która kiedyś była moja pasją. Praca w firmie rodzinnej to jest dramat. Wiesz że są januszexami i w zasadzie niewiele możesz zrobić. Jeszcze miałem umowę podpisaną na zawrotne 5k na rękę, to SAMI zgłosili do ZUSu niższa kwotę i mi wpływa minimalna,a resztę dają pod stołem. Gdyby kuźwa nie budowa domu i dopiero co wzięty kredyt to bym to
I odejdź z firmy bez gadania i robię ia hałasu.
Nic na tym nie zyskasz, że kogoś obrazisz.