W zachodnim świecie medytacja już dawno stała czymś w rodzaju substytutu kosztowej i wymagającej zaangażowania psychoterapii. Niestety Polska, ze swym kompleksem niższości, stanowi idealny grunt pod amerykańską filozofię cudownych pigułek , które wystarczy tylko zaaplikować - bez zbędnych pytań i refleksji.
Wybrane fragmenty pracy autora głośniej książki The Buddha Pill
Podekscytowanie zastosowaniem medytacji uważności w środowiskach zdrowia psychicznego doprowadziło do rozpowszechnienia literatury przesiąkniętej brakiem pojęciowego i metodologicznego samokrytycyzmu. W tym artykule
Wybrane fragmenty pracy autora głośniej książki The Buddha Pill
Podekscytowanie zastosowaniem medytacji uważności w środowiskach zdrowia psychicznego doprowadziło do rozpowszechnienia literatury przesiąkniętej brakiem pojęciowego i metodologicznego samokrytycyzmu. W tym artykule































Laska podjęła challenge polegający na codziennej medytacji, 20 min. dziennie, przez 6 tyg. Na początku zrobiono skan fMRI i po zakończonym wyzwaniu tak samo.
Końcowy skan pokazał zmniejszenie aktywności ośrodka w mózgu odpowiedzialnego za niepokój i odruch "walcz i uciekaj" (głównie amygdala), jak również ogólne wyciszenie powiązanych ośrodków.
Są pokazane skany i wypowiada się neurolog.
https://youtu.be/GNN-a8Ah0qg?t=813
Czy to nie jest tak, że "przed" to tak naprawdę np. pierwszy pomiar/skan, a "po", to drugi/ostatni skan?
Skąd wiadomo/założenie, że za każdym razem po wejściu pod fMRI, jej/każdego stan miałby być taki sam?
Robiono jej więcej skanów jako próbkę kontrolną, średnią?
Jak dla mnie to jedynie naciągana korelacja, pomiar stanu psychicznego,
"The scans still detected changes in the subjects’ brain activation patterns from the beginning to the end of the study, the first time such a change — in a part of the brain called the amygdala — had been detected."